Polak cieszący się niepowodzeniem swojego rodaka to rzadki przypadek. W sytuacji kisserka radość jest jednak jak najbardziej zrozumiała – Kamil i jego SINNERS jedzie na Majora w Kolonii!
To był dla nich dziwny tydzień
Ostatnie kilka dni były dla SINNERS, a przede wszystkim dla reprezentującego czeską organizację Kamila „kisserka” Banaka, czasem bardzo nerwowym. Ekipa Polaka po zwycięstwie w BC Game Masters Championship była już niemalże pewna zaproszenia na czerwcowego IEM Cologne Major 2026, lecz ze względu na dobre wyniki drużyn z sąsiednich miejsc w rankingu VRS sytuacja delikatnie się skomplikowała. Po tym, jak SINNERS oficjalnie znalazło się w gronie formacji zaproszonych na letnie święto Counter-Strike’a, zapytaliśmy Kamila o jego odczucia związane z historycznym wyczynem.
Mateusz Kulka: Kamil, wielkie gratulacje. Powiedz proszę, jakie są Twoje pierwsze odczucia po awansie na Majora. Jaka była reakcja zespołu?
Kamil Banak: W sumie z jednej strony dominuje niedowierzanie – nie mieliśmy po prostu już nic do zyskania pod kątem odbywających się w ostatnim tygodniu turniejów LAN-owych. Generalnie te odczucia powoli do nas dochodzą, przechodzą do realizmu. Gdy uświadamiasz sobie, że jesteś już po zaproszeniach, że jesteś w środku, pojawia się niesamowite szczęście, którego po prostu nie jesteś w stanie zrozumieć. Jako zespół ciągle rozmawiamy i obgadaliśmy już pewne kwestie – SINNERS to drużyna, także poza serwerem.
Myślę, że kwestia tego ostatniego tygodnia w Waszym wykonaniu wprawia wielu w niemałą konsternację. Dlaczego postanowiliście zostać w domach w tych decydujących dniach? Nie byliście pewni awansu, a mimo wszystko nie wzięliście udziału w żadnym turnieju, gdzie przecież okazji było całkiem sporo.
Chodziło przede wszystkim o działanie systemu VRS, który od pewnego czasu nie działał już na naszą korzyść. Przed tygodniem byliśmy w miejscu, gdzie z naszej perspektywy wszystko było na dobrym poziomie – wygraliśmy BCG Masters, przez co nasz ranking był wymaxowany do granic możliwości. Najprościej będzie to wytłumaczyć na przykładzie Roman Imperium Cup – rozegraliśmy trzy mecze w grupie – z OG, JiJieHao i BIG. Z OG i JiJieHao wygraliśmy, lecz te dwa zwycięstwa dały nam niecałe 10 punktów w rankingu, a porażką z BIG straciliśmy aż 16 oczek. Stwierdziliśmy wewnątrz zespołu, że każdy kolejny turniej oznaczać będzie albo minimalny zysk, albo sporą stratę pod kątem VRS-a. Nie chcieliśmy ryzykować, a i zmęczenie ostatnimi tygodniami dawało się już we znaki.

Jaki widzisz potencjał w tej ekipie? Czy sam awans jest już traktowany jako spory sukces, czy jednak pojedziecie do Kolonii po coś więcej?
Myślę, że jest to traktowane jako ogromny sukces, to na pewno. Nikt jednak nie osiada na laurach i ciągle chcemy piąć się w górę. Naszym głównym celem na tego Majora jest pokazać, że to, co zbudowaliśmy przez te 7 miesięcy oraz od początku roku, kiedy dołączył do nas MoDo, nie było czasem zmarnowanym. Już teraz mogę powiedzieć, iż pokazaliśmy, jak mocni jesteśmy, a Major ma być tylko tego potwierdzeniem.
Masz już jakiś pomysł na majorową naklejkę? Pojawi się jakiś ciekawy akcent, może jakiś insidzik, czy na razie o tym nie myślałeś?
Klasyczny podpis, nie chce robić jakiegoś zamieszania, gdzie wiesz totalnie jest to wyjęte – tak jak się zawsze podpisywałem, to tak będzie, nie mam zamiaru trenować i to co strzelę, to będzie. Priorytetem jest serwer i to tam chcę błyszczeć – naklejka w grze będzie tylko słodkim dodatkiem.
Czy poza IEM Atlanta w maju macie jeszcze jakieś plany turniejowe przed Majorem, czy raczej spokojnie, bootcampowo, żeby przygotować się stricte wewnątrz drużyny?
Będąc zupełnie szczery – nie mam pojęcia, jak teraz będzie to wyglądało. Na razie jesteśmy jeszcze w fazie tej euforii, więc nie myślimy o tym, co dalej pod kątem przygotowań. Tak naprawdę nie wiem nawet, na jakie LAN-y mieliśmy jechać, aby dostać się na Majora – ja po prostu wsiadam i jadę:)


Zostaw komentarz