Czy zbudowanie zespołu opartego na dwóch legendach Counter-Strike’a musi być niesamowicie drogie? Prezes organizacji esportowej 100 Thieves zdradził, ile kosztowało stworzenie ich składu od podstaw.
Zaczęli od zera
Listopad 2025 roku – to właśnie wtedy 100 Thieves ogłosiło swój powrót na scenę Counter-Strike’a po ponad 5 latach przerwy. Odmienioną wersję przygody rozpoczęto od przedstawienia pierwszego elementu układanki – 13 listopada do zespołu dołączył Håvard „rain” Nygaard, który kilka miesięcy wcześniej rozstał się z FaZe. Po dwóch miesiącach intensywnych testów 100 Thieves skompletowało swój dobrze znany aktualnie skład, który uzupełnili poiii, sirah, Ag1l i legenda duńskiej sceny – Nicolai „device” Reedtz. Wielu zastanawiało się, czy połączenie dwóch niezwykle doświadczonych i utytułowanych zawodników z trójką młodych, dopiero wchodzących na scenę ogniw przyniesie jakiekolwiek rezultaty. Dziś natomiast mówimy o 36. drużynie na świecie według rankingu VRS, w którym podopieczni Lukasa „gla1ve’a” Rossandera konsekwentnie pną się w górę.
Porozmawiajmy o pieniądzach
W przypadku wielkich powrotów po latach aspektem wzbudzającym największe emocje są niejednokrotnie finanse. Wiele mówiło się niedawno o BC.Game, które ściągnęło w swoje szeregi dwie legendy CS-a i, podobnie jak 100 Thieves, uzupełniło zespół trzema nieco mniej znanymi nazwiskami. Portugalska organizacja wydała jednak na zbudowanie nowego zestawienia ponad 2 500 000 dolarów, z czego, jak można się domyślać, większa część to wykup Oleksandra „S1mple’a” Kostylieva z Natus Vincere. W przypadku Złodziei sytuacja była jednak zgoła odmienna. W niedawnym wpisie na portalu X prezes organizacji – Jacob „Maelk” Toft-Andersen – podzielił się kwotą, która została wydana na zbudowanie konkurencyjnego zespołu od podstaw. Jeśli wierzyć jego słowom, mówi się zaledwie o 400 000 dolarów, co w porównaniu z wydatkami portugalskiej organizacji jest kwotą naprawdę przystępną.
Dlaczego tak „mało”?
No dobra, skoro 100 Thieves wydało tylko tyle, to dlaczego BC.Game poświęciło prawie sześć razy więcej? Dla analityków, ekonomistów czy po prostu ludzi ciekawskich śpieszymy z odpowiedzią – kluczowe znaczenie miała największa jak do tej pory współpraca 100 Thieves z kasynem Roobet. Co do dokładnych liczb w jej kwestii musimy polegać jednie na domysłach, gdyż nie ujawniono ich opinii publicznej. Z całą pewnością jednak zastrzyk finansowy, który organizacja otrzymała od firmy partnerskiej, pokrył znaczną część odstępnych poszczególnych zawodników. Drugim istotnym czynnikiem jest też dobór graczy tworzących nowe zestawienie. W czasie odejścia ze swoich zespołów zarówno rain, jak i device nie byli dla ówczesnych drużyn postaciami kluczowymi. To bez cienia wątpliwości miało wpływ na stosunkowo przystępne kwoty, które obciążyły budżet 100 Thieves.
Co dalej z 100 Thieves?
Wielu miało wątpliwości, wielu ma je nadal, a znaczna część nie pozbędzie się ich w przyszłości. 100 Thieves podjęło ryzykowną decyzję – w czasach, gdzie kluczową rolę w kwestii turniejowych zaproszeń odgrywa ranking VRS, organizacja zdecydowała się na stworzenie czegoś od zera – w zupełnym przeciwieństwie do trendu panującego na scenie. Aktualnie organizacje chcące zaistnieć w świecie CS-a wydają niejednokrotnie horrendalne kwoty na wykup tak zwanego core’u, czyli co najmniej trzech zawodników posiadających już miejsce w rankingu, aby budować swoje zestawienie wokół grupy, która jest już na pewnym poziomie. Amerykańska organizacja podjęła jednak ogromne ryzyko, które na ten moment można uznać za strzał w dziesiątkę.


Zostaw komentarz