Katastrofalny czas FaZe Clanu wciąż trwa. Brak awansu na Majora to tylko wierzchołek góry lodowej, a całą sytuację komentuje karrigan.
Jest źle, a nawet tragicznie
Aktualna sytuacja FaZe Clanu momentami przypomina scenariusz dramatu psychologicznego – jego główni bohaterowie znajdują się w sytuacji bez wyjścia, a upływający czas wcale tej sytuacji nie poprawia. Brak awansu na Majora w Kolonii jest z pewnością bardzo bolesnym ciosem dla wszystkich sympatyków zespołu, lecz to nie jedyny kłopot, z którym amerykańska organizacja boryka się w ostatnich kilku miesiącach. Finn „karrigan” Andersen, w rozmowie z HLTV.org, podsumował sytuację swojej ekipy. Duńczyk nie przebierał w słowach – Cały ten sezon graliśmy g*wno – stwierdził.
Nie wydaje mi się, że te problemy pojawiły się nagle. Myślę, że były one widoczne przez cały sezon, juz od czasu Majora. Już przed Budapesztem z tym składem mieliśmy problemy, lecz udało nam się je naprawić w ostatnim momencie przed poprzednim Majorem, gdzie osiągnęliśmy naprawdę dobry wynik.
Karrigan został zapytany o przyczynę kompletnej rozsypki FaZe – od czasu zeszłorocznego Majora, w którym jego formacja dotarła aż do finału, do momentu, w którym znajduje się aktualnie. Jego zdaniem problemem są indywidualne mankamenty, przez które drużyna nie może stale utrzymywać wysokiego poziomu. – Przy takich występach drużynowych pewność siebie poszczególnych zawodników będzie zanikać.To jest trochę jak wirus, który się rozprzestrzenia – wyjaśniał. – Chcemy ciągle udoskonalać szczegóły, może zmieniać podejście. Nie było w tym roku nawet jednego takiego momentu, w którym po prostu siedliśmy i czekaliśmy, aż wszystko samo się naprawi – zaznaczył.
Myślę, że to, w jaki sposób prezentowaliśmy się indywidualnie na spore znaczenie. Nikt, poza frozenem, nie grał ani na poziomie zadowalającym dla siebie, ani dla organizacji.
Co dalej z FaZe Clanem?
Najbardziej nurtującymi pytaniami pojawiającymi się wśród opinii publicznej są te dotyczące przyszłość FaZe. Wielu obserwatorów sceny nie widzi przyszłości dla reprezentantów amerykańskiej organizacji w aktualnym składzie. Co na to karrigan? – Myślę, że to pytanie, które warto zadać organizacji FaZe. Nie mam, naprawdę nie mam pojęcia co się teraz stanie. Nieobecność na Majorze to strzał w kolano, NEO kilka tygodni temu wylądował na ławce rezerwowych. Zobaczymy, co się stanie, przed nami dwa turnieje, które są naprawdę ważne, żeby zdobyć punkty.W tym momencie walczymy o uniknięcie spadku w rankingu, bo bez dobrego wyniku spadniemy bardzo nisko, jeszcze niżej niż teraz, co jest… tak, niewiarygodne – mówi.
Najbardziej frustrujące jest to, jak dobrze radzimy sobie na treningach i jak źle podczas oficjali. Nigdy nie grałem w takiej drużynie, wszystkie moje poprzednie zespoły były słabe na treningach i dobre pod względem turniejowym, a tutaj jest odwrotnie i to mnie naprawdę frustruje. Wchodząc w każdy turniej jestem dość pewny siebie, ale potem wszystko się wali.
Duński prowadzący został także zapytany o to, gdzie widzi siebie w przyszłości projektu. – Myślę, że to pierwszy raz, kiedy muszę zastanowić się nad tym, gdzie jestem jako człowiek, w swoim własnym życiu. Granie tak źle z takimi wynikami jest naprawdę trudne, więc nie wiem, co się stanie. Będę tu grać na pewno do końca sezonu, ale to będzie taki sezon, który pozostawi we mnie bliznę, którą wyleczę, albo która mnie załamie – wyjaśnił.
Powiedziałem też FaZe, że jeśli będę musiał odejść, jestem gotowy to zrobić. Problemem może być wizja, może to być zespół, może to być wszystko, bo przy tych występach to nie wystarczy. Więc jeśli mam ustąpić, zrobię to. Chcę tylko, żeby FaZe wróciło na szczyt, ze mną czy beze mnie.
Finn „karrigan” Andersen o swojej przyszłości w FaZe


Zostaw komentarz