Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Dlaczego TNC Esports zamknęło dywizję Counter Strike-a?
O co tak naprawdę chodzi?
W porannym komunikacie polska organizacja esportowa TNC Esports poinformowała o rozwiązaniu sekcji CS2. Decyzja włodarzy podyktowana była przede wszystkim problemami finansowymi oraz kłopotami komunikacyjnymi na linii gracze – zarząd, choć, jak zaznacza organizacja, w pierwszej chwili nic nie zwiastowało problemów.
Podczas spotkania dotyczącego nowych umów z podwyżkami wynagrodzenia, zawodnicy zgłosili chęć wyjazdu na turniej offline VRS do Rygi – Riga Open. Organizacja wyraziła zgodę na pokrycie pełnych kosztów imprezy (ok. 10 000 PLN), informując jednocześnie, że w związku z wyjazdem na turniej w Rydze zwrot kosztów indywidualnych będzie wymagał odroczenia ze względu na płynność finansową. Zawodnicy przyjęli te warunki bez zastrzeżeń.
TNC miało jednak swoje wymagania. Organizacja nałożyła na swoich reprezentantów obowiązek niezwłocznego wypełnienia całej koniecznej dokumentacji, gdyż zainteresowanie zmaganiami w środowisku było na tyle duże, że liczba miejsc zapełniała się w mgnieniu oka. Zdaniem TNC z tego obowiązku wywiązało się jedynie dwóch zawodników, lecz mimo wszystko wymagana suma potwierdzająca udział reprezentantów The Night Clanu w turnieju została uiszczona w odpowiednim terminie. W związku z brakiem transparentności całego przedsięwzięcia organizacja podjęła drastyczny krok tymczasowego wycofania się ze sceny Counter-Strike’a.
W oficjalnym oświadczeniu organizacji możemy przeczytać, iż problemem był również brak lojalności jednego z zawodników wobec TNC. – Po uiszczeniu wpisowego (na turniej Riga Open, przyp. red.) w wysokości 5 000 PLN organizacja dowiedziała się, że jeden z graczy prowadzi równoległe negocjacje z innym zespołem – czytamy.
Gracz uzależnił dalszą współpracę od natychmiastowego zwrotu kosztów, mimo pełnej świadomości sytuacji finansowej organizacji i ówczesnego zaakceptowania warunków rozliczenia indywidualnego — co zostało odebrane jako działanie w złej wierze. Celowe opóźnianie podpisania umowy w celu uniknięcia ewentualnego odstępnego uznajemy za naruszenie zasad lojalności i transparentności obowiązujących w naszej organizacji. W związku z powyższym podjęliśmy decyzję o rozwiązaniu sekcji.

Zdania są podzielone
Do tego momentu więc wszystko układało się prosto i logicznie – organizacja chciała dobrze, a całe problemy to wina złych i nielojalnych graczy. W szranki z TNC stanął jednak były trener zespołu – Michał „KhanCzesio” Piotrowski. Szkoleniowiec odniósł się praktycznie do każdego z akapitów, które TNC zawarło w swoim wpisie. – Umowy z wynagrodzeniem miało tylko dwóch zawodników, cała reszta nie. Dodatkowo to spotkanie było zorganizowane z naszej inicjatywy, aby porozmawiać o umowie i o całej długiej liście potrzebnych poprawek. Nazywając to tak, jak to zrobiliście, to zwykłe granie ofiary: jak to dobra organizacja chciała dać tym złym chciwym graczom podwyżki – skomentował.
W żadnym momencie spotkania nie było zaznaczone ze strony TNC, że zwrot kosztów indywidualnych będzie opóźniony ze względu na opłatę lana. Nikt o tym nie wiedział i jest to wasz wymysł. „Zawodnicy przyjęli te warunki bez zastrzeżeń” – ciężko mieć zastrzeżenia, jeśli się o tym nie wie.
Grubo, jak na początek wpisu, co nie? To lecimy dalej – Czesio nie pominął także jakości umów, które zostały przedstawione zawodnikom. – Tutaj dochodzimy do największego absurdu całej sytuacji. Zespół był nastawiony na kontynuację współpracy, ale ze względu na to, że „umowy” (bo nie nazwę tego umowami) były tak fatalnie napisane, nikt nie chciał ich od razu podpisać – przyznał. – Martwe zapisy, zapisy przeczące same sobie, dużo niedoprecyzowanych kwestii, z których organizacja mogłaby skorzystać, aby zrobić przykrość każdemu z nas (choć nie posądzamy ich o to) – dodał.
Były trener zwrócił także uwagę na budżet, którym dysponowało TNC. Jego zdaniem kwoty, których dotyczyła dyskusja, nie gwarantowały dalszej stabilności współpracy. – Unikam podawania niejawnych kwot, aby zachować trochę przyzwoitości, ale skoro 5000 PLN może zaburzyć płynność finansową, to jestem ciekaw, jak wywiązalibyście się z wynagrodzeń, które miałyby być wypłacane zaraz po podpisaniu dokumentów – zauważył.
Jeśli wyjazd był kosztowny i rozwalał płynność finansową, to czy wiedzieliście, jakie wypłaty oferowaliście? Skoro jednorazowo są problemy z opłaceniem takiej kwoty, to co by było, gdyby doszło do tego dodatkowe obciążenie miesięczne wynikające z wypłat? Zwrot mniejszych lub większych kwot ciągnął się miesiącami. Jeśli teraz weszłyby wynagrodzenia, to raczej byśmy ich nie zobaczyli albo może za rok udałoby się coś dostać. Czekamy jeszcze z uregulowaniem za rzeczy z tamtego roku a mamy prawie marzec:D
Do sprawy odniósł się także Kamil „KamoS” Marcinkowski, który najprawdopodobniej jest zawodnikiem wymienianym przez organizację w kontekście braku lojalności. Niejako potwierdził on słowa KhanCzesia pisząc, iż wypłaty regularnie przychodziły z opóźnieniem, a od grudnia ubiegłego roku gracze byli zapewniani o ich uiszczeniu w najbliższych dniach. – Ja nadal uważam, że TNC jest okej, ale komunikacja zawiodła i tyle. Wystarczyło więcej informować z dwóch stron i by się tak nie skończyło – zaznaczył.
Nie pozwolę, aby stawiano mnie w świetle tego złego, który robił wszystko pod siebie, bo to po prostu kłamstwo, a tego nie lubię.
KamoS odnośnie oskarżeń o brak lojalności
Komentarz CEO organizacji
W całej tej sytuacji nie mogło zabraknąć kilku słów od CEO The Night Clanu, którym jest Patryk „0pcja_” Gwiździł. Tłumaczenie zarządzającego strukturami było skróconą wersją wpisu, który pojawił się na profilu TNC. – Od siebie powiem tylko, że jest to dla mnie bardzo smutna sytuacja. Przez całe 8 lat trwania organizacji byliśmy transparentni i słowni wobec zawodników, wszystkie należności były regulowane na czas, bądź z drobnymi opóźnieniami, ale były regulowane zawsze – stwierdził.
Pod koniec zeszłego roku, ze względów zdrowotnych straciliśmy partnera, który pomagał nam finansowo przy wszelkich turniejach LAN. Od tego czasu finansowanie szło z prywatnych pieniędzy. Robiliśmy wszystko, aby było terminowo. Niestety dla niektórych było to za mało, szkoda.
To dopiero początek
Mimo iż sytuacja wydaje się być, lakonicznie bo lakonicznie, ale jednak wyjaśniona, podejrzewać można, iż całe zamieszanie wokół TNC jest dopiero początkiem czegoś większego. Słowo przeciwko słowu, żadnych konkretnych argumentów i masę wymian zdań, których z każdą kolejną godziną prawdopodobnie będzie przybywać. Interpretację całej tej sytuacji zostawiamy więc Wam, a my idziemy po popcorn i czekamy na kolejne odcinki serialu.


Zostaw komentarz