Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Amerykańska organizacja po awansie na Majora w Kolonii żegna się z João „felpsem” Vasconcellosem.
Koniec pewnej ery
To już oficjalne – przygoda João „felpsa” Vasconcellosa z brazylisjkim Gaimin Gladiators dobiegła końca. Były reprezentant SK Gaming został pożegnany przez organizację w sposób bardzo chłodny i lakoniczny, a w twitterowym wpisie próżno szukać jakichkolwiek słów podziękowania dla wkładu zawodnika w rozwój zespołu. Sytuacja może delikatnie dziwić – mimo swojej krótkiej przygody felps w dużej mierze przyczynił się do awansu Gaimin Gladiators na IEM Cologne Major 2026, który rozpocznie się już za niespełna dwa miesiące. – Oficjalnie rozwiązaliśmy kontrakt z João „felpsem” Vasconcellosem z natychmiastowym skutkiem. Nie reprezentuje on już Gaimin Gladiators w żadnym wymiarze – czytamy w oficjalnym komunikacie. Sam zawodnik przekazał, iż obowiązujące cały czas zobowiązania uniemożliwiają mu udzielania opinii publicznej jakichkolwiek informacji.
Problemy z wypłacalnością
Wiele mówiło się ostatnio o burzliwym początku roku dla brazylijskiej organizacji. Głównym mankamentem włodarzy były problemy finansowe, które dość mocno ograniczały pewne manewry na rynku transferowym. Vasconcellos był jednak zawodnikiem, który angażował się w rozwój swojej organizacji nie tylko na serwerze – według doniesień lokalnych portali felps zgodził się na znaczną obniżkę swojej pensji, czym umożliwił sprowadzenie w szeregi GG HEN1’ego oraz Lukena! Abstrahując już od indywidualnej formy samego felpsa, która w ostatnim czasie była, łagodnie rzecz ujmując, bardzo słaba, to tak krótkie i pozbawione emocji pożegnanie zawodnika, który swoim własnym kosztem pozwolił organizacji dokonać wzmocnień w składzie, jest bardzo zaskakujące.

Już od kilku dobrych dni coś jednak wisiało na rzeczy. Gaming Gladiators, w przeddzień upływającego terminu potwierdzenia składów na czerwcowego Majora w Kolonii, zarejestrowało Fernando „fera” Alvarenge jako gracza rezerwowego. Nie byłoby w tym nic dziwnego – taka praktyka to chleb powszedni dla wielu organizacji, które na wszelki wypadek zabezpieczają się pod kątem niespodziewanej absencji jednego ze swoich reprezentantów, lecz zaledwie dwa dni później z zespołu odchodzi jeden z jego mentalnych przywódców. Na ten moment wiadomo, iż to właśnie legenda SK Gaming pomoże Gladiatorom podczas ich startu w Kolonii, lecz kolejne miesiące z pewnością będą dla GG czasem burzliwym – i nie chodzi tu tylko o roszady personalne.


Zostaw komentarz