Tenshi Rift Legends Barczaca

Wtorek upadków, środa wariatów, czwartek pełen kontrowersji

Strona główna » Wtorek upadków, środa wariatów, czwartek pełen kontrowersji

Po średnio emocjonującym drugim tygodniu rozgrywkowym Rift Legends, teraz dostaliśmy ucztę sportową z czwartkową kontrowersją.

Muszę odwrócić kolejność. Nie można obok pewnych wydarzeń przejść obojętnie, szczególnie w perspektywie tego jaką burzę wywołały one na X. Dlatego zaczniemy od końca – od ostatniego meczu i skończymy na pierwszym. Oto cotygodniowe podsumowanie wydarzeń w Rift Legends.

Barcząca upokorzona przez LODIS, a dzień później żegna się z midlanerem?

Warstwa sportowa tego spotkania jest niezwykle interesująca, jednak nie oszukujmy się – dzisiaj każdy żyje tym, co dla wielu zdawało się być konsekwencją tego meczu, czyli pożegnaniem się Barczącej z Tenshim. W obliczu poruszenia na X, spróbowaliśmy sprawdzić szczegóły sprawy.

O co chodzi? Czy Tenshi jest kozłem ofiarnym?

W całej sprawie niezwykle istotny jest timing i sposób komunikacji. Co wiemy? Tenshi nie jest midlanerem Barczącej po porażce z LODIS, ale był bardzo chwiejnym elementem drużyny od początku roku. Barcząca jednocześnie nie podała kto będzie jego następcą. CEO Barczącej – Wichers – pisze o kandydatach, jakby formacja prowadziła tryouty i zastępca jeszcze nie był wybrany. Co sugeruje, że skoro nie ma następcy, to decyzja została podjęta nagle, a nie była zaplanowaną strategią, jak ktoś mógłby odczytywać z słów właściciela organizacji. W owej sytuacji ruszyłem do trenera Barczącej, by poznać kulisy.

Shoopiltee skomentował sprawę tak:

Decyzja o zmianie w składzie zapadła przed środową grą. Wiadomo, że timing jest dość niefortunny, ale na to nie da się nic poradzić. Dla mnie wielka szkoda, że nie będzie kontynuował gry u nas, bo byłem jego wielkim orędownikiem. Życzę mu wszystkiego dobrego, trzymam za niego kciuki i liczę, że jeszcze się spotkamy. Bardzo się cieszę, że spędziłem z nim dwa splity.

Sprawa z Tenshim jest złożona i nie chciałbym wchodzić w szczegóły. Sytuacja znacznie wykracza poza samą grę i od razu zaznaczę, że nie chodzi o jakąś dramę, kłótnię czy rozłam w drużynie. Przez wzgląd na dobro drużyny, ale też samego Tenshiego, podjęliśmy decyzję, że nie ma innej możliwości, jak odsunąć go od składu. Sytuacja jest trudna, ale podkreślam – w żadnym stopniu pożegnanie z Tenshim NIE WYNIKA z jego gry w meczu z Lodis, czy od wyniku końcowego. Mam nadzieję, że jego kariera dalej będzie mogła się rozwijać, bo bez wątpienia ma talent.

Jak widać sprawa wydaje się być znacznie bardziej złożona niż niektórzy mogli podejrzewać… Tak jak pisałem wyżej – podejrzewam, że decyzja o pożegnaniu Tenshiego była podjęta w afekcie. Następcy brak. Musiało stać się coś poważnego. Jeśli to faktycznie nie była żadna drama wewnętrzna, a decyzja wspólna to odpada też rezygnacja od zawodnika. Jedyne co mi przychodzi do głowy to wpływ kwestii zdrowotnych zawodnika albo kwestii prywatnych, ewentualnie wpływ na Tenshiego presji opinii publicznej. Swoją drogą, nie od dzisiaj wiadomo, że Tenshi na stałe musi przyjmować leki, z racji na swój stan zdrowia. Krytyka w stronę Barczącej jest prawdopodobnie szkodliwa dla jej byłego zawodnika, który być może zmaga się obecnie z dużo poważniejszymi problemami.

REKLAMA:
Reklama
Komunikacja Barczącej stawia sprawę w świetle odległym od tego jak wyglądała naprawdę

Informacji pewnych brak, jednak z tego czego się dowiedziałem z różnych źródeł lub wyczytałem między wierszami albo odczytałem z reakcji rozmówców, możecie mi zaufać, że sprawa jest delikatna i całkowicie rozumiem, że w trosce o dobrostan zawodnika, trener nie chciał ujawniać jej szczegółów. Prawdą jest jednak, że komunikacja jest niefortunna, a timing całej sytuacji skrajnie fatalny – przez co łatwo popaść w pochopne domysły i konkluzje, które z tego co czytałem na X, są często skrajnie odległe stanowi faktycznemu, jednak możliwe do poczynienia przez to jak wyglądała komunikacja ze strony organizacji.

Wichers to już w ogóle dał pole do wysnuwania wniosków niezgodnych z rzeczywistością, chciał pewnie zadziałać w dobrej wierze organizacji i zawodnika, ale totalnie mu nie wyszło. A to i tak niedopowiedzenie, bo jego wiadomość sugeruje coś zupełnie przeciwnego do tego co – jak udało mi się dowiedzieć – wydarzyło się naprawdę. Jak kurz opadnie, z pewnością zaproszę Tenshiego na wywiad, zrozumiem jednak, gdy mi odmówi. Sprawę jednak planuję podrążyć. Bo może to moje domysły są zupełnie nieprawdziwe, trener mija się z prawdą, a backlash w stronę Barczącej jest zasłużony?

Teraz wieczorową porą, Wichers, dał jeszcze pewne sprostowanie, które zdaje się potwierdzać moje przypuszczenia:

Kto uzupełni braki kadrowe?

Jesteśmy w środku splitu i większość sensownych opcji jest pod kontraktem. Osobiście widzę kilka opcji. Pierwszą i najbardziej sensowną jest jakkolwiek doświadczony gracz z Polski. To wydaje się być najsensowniejsze podejście. Zawodnik, który wejdzie do składu i od pierwszego dnia będzie w stanie w nim funkcjonować. Komunikacyjnie nie będzie zmiany, dalej będzie rozmowa po polsku. Dodatkowo na spokojnie drużyna będzie mogła dograć split i zastanowić się co dalej. Aczkolwiek Agresivoo, Woolite, czy Jactroll na pewno nie będą mieć problemu z komunikacją po angielsku, więc de facto zagraniczne opcje też mogą wchodzić w grę. Opcja numer 3 – rookie – ale trzeba będzie takiego zawodnika sporo nauczyć i przysposobić. Wydaje mi się, że w środku splitu nikt takiego ryzyka nie podejmie i dostaniemy bezpieczny wybór, zawodnika sprawdzonego już w bojach Polaka. Kogo widzimy patrząc na lolprosa z Polaków?

Zwyroo – chyba zbyt drogi, Kekseres – otp, Dawidsonek – karierę zdaje się mieć za sobą. Może JayJay? Ale chyba nie wpasowuje się w archetyp gracza doświadczonego. By takiego znaleźć musimy pojechać dużo niżej… W momencie, gdy to piszę, najwyższy doświadczony gracz i o niezbyt dużych wymaganiach finansowych to Ketrab. Top 29 wśród polskich midów na soloq, 1168 LP. Z polskich opcji widzę jeszcze Warsziego względnie niedaleko od Ketraba, czy Kernela – jednego z najlepszych operatorów Syndry jakich widziałem.

Znamy wydarzenia po meczu Barczącej z Lodis…ale co z tym meczem?

Wicemistrz Polski dostał przekopę. Wicemistrz Polski został ogolony do zera, przez drużynę bez zwycięstwa w pierwszych dwóch tygodniach. Midlaner jak się okazało, grał tę serię z wiedzą, że będzie to jego ostatnia.

Blesia w pierwszej mapie zaskoczył rywali swoją legendarną Illaoi, na której ma cały czas 100% winratio w karierze. Agresivoo nie miał pojęcia co się dzieje. Illaoi zrobiła prawie połowę obrażeń swoich drużyny. Ogólnie Blesia zrobił mega diff z topa. Jego Jayce był również bardzo, bardzo dobry. Barcząca zdawała się nie być gotowa tego dnia na Blesię, mimo, że ten był ich zawodnikiem w ubiegłym roku i powinni dobrze go znać. To kolejny raz, gdy Barcząca nie odrobiła pracy domowej. Docisk wystrzelił strzał ostrzegawczy. Lodis użyło już ostrej amunicji.

Generalnie widzieliśmy, że Lodis jest dużo bardziej drużyną, niż w poprzednich tygodniach. Kokos, szczególnie w drugiej mapie, przyćmił Mikusika. Lee sang bez problemu uporał się z Tenshim, który dwa tygodnie z rzędu dostał szkolenie od operatorów Akali. Klorell zagrał jedną ze swoich lepszych serii w Rift Legends i naprawdę zrobił co do niego należało. Często go krytykuję i uważam, że często mam za co, teraz jednak z przyjemnością go chwalę. Do tego wszystkiego Robertoos w pierwszej grze przy midzie zrobił engage przesądzający o wygranej, a w drugiej zagrał świetnie na swojej ikonicznej Lulu.

Leśnik Lodis – Kokos – na wywiadzie pomeczowym podkreślił, że mocno poprawili swoją komunikację w grze i to widać. Lee sang – środkowy Misiów – opowiedział mi po serii o swoich odczuciach:

Już w draftach czułem, że nadchodzi zwycięstwo. Uważam, że nasz rozwój przebiega poprawnie i idziemy w dobrym kierunku.

Chcemy, żeby takie serie były nasz standardem, a nie, żeby to był jednorazowy wyskok. Dzisiaj Tenshi trafił na mój dobry dzień, ale szacun i pozdro dla niego.

Wstyd, hańba, kompromitacja?

Chyba tak… Wicemistrz Polski dostaje sromotne lanie od Illaoi i jej macek w wielkim 2026 roku. Na tę porażkę nie ma ŻADNEGO usprawiedliwienia. Woolite, Jactroll i Agresivoo mają kolektywnie więcej splitów w LEC/EU LCS niż cały skład Lodis w najwyższym poziomie rozgrywkowym w Polsce. Wygląda to fatalnie i nic ich nie broni. Prawdą jest jednak, że mogą sobie chyba na to pozwolić… Przecież i tak wejdą do play-offów (prawda?), a tam, co doskonale pokazał ostatni sezon, zagrają na miarę swoich możliwości i swego legacy. Fani mają prawo być wkurzeni, mają prawo ich rozliczać i oczekiwać zwycięstwa. Jednak topowe drużyny, które wchodząc w split jedną nogą są w play-offach, mają ten przywilej, że można upuścić serię tu i tam, coś potestować i tak dalej… G2 w LEC idealnym przykładem.

Pieczołowicie przyglądałem się kamerkom graczy Barczącej w trakcie owego starcia. Czasem po różnych zagraniach był śmiech. Ale gdy zdali sobie sprawę, że seria jest przegrana, to miny były nietęgie.

Trener Barczącej – Shoopiltee – nie broni ani siebie ani swoich zawodników i nie przebiera w słowach:

Porażka nie zmienia absolutnie nic. Nie byliśmy w ogóle gotowi na tę serię. Pojawiały się głosy, że powinna się sama wygrać bez względu na stan drużyny, ale Bless na swoich championach to jednak klasa sama w sobie. Styl był fatalny, ale od tego tygodnia reset i zaczynamy metamorfozę Barczącej na resztę spring splitu.

Metamorfoza już zaraz się zacznie, od nowego midlanera. Kubeł zimnej wody już nie jedną drużynę w historii ustawił do pionu – w każdym możliwym sporcie. Wydaje mi się, że teraz weterani zdadzą sobie sprawę, że nie można sobie pozwolić na opieszałość, trzeba wziąć się w garść i zacząć ciężko pracować, by osiągnąć końcowy sukces.

Następstwa największego zaskoczenia sezonu

Przede wszystkim pozycja Barczącej w betonowym top 3 stanęła pod znakiem zapytania. Z drugiej strony, Lodis na nowo podłączyło się do wyścigu o play-offy. Może i przegrali z Dociskiem, ale zyskali punkty tam, gdzie większość do tej pory je traciła. Wyścig o najlepszą czwórkę nabiera wypieków, a sezon zasadniczy, który miał być rozstrzygnięty jeszcze przed startem, staje się dużo ciekawszy.

Przed Lodis teraz niezwykle ważne starcie – z devils.one InStreamly. Diabełki potrzebują zwycięstwa jak tlenu. Misie z Lodis zaś chcą ustabilizować formę i udowodnić, że to nie był jednorazowy wyskok, a nowy trend.

Barczącą czeka pojedynek z Anonymo, obie drużyny w tym momencie mają 2-1 w tabeli. Barcząca chce zmazać plamę na honorze, Anonymo zaś pragnie wykorzystać słabszy moment „Barczaki”.

Anonimowi bliżej play-offów po ważnej serii

Zwycięstwo 2:1 z Diabłami może się okazać niezwykle istotne, gdy skończymy sezon zasadniczy. Przed serią sam budowałem na oficjalnej transmisji atmosferę, że to może być mecz o play-offy. To jest jedna rzecz. Druga, zrobienie play-offów lub nie dla takich projektów jak Anonymo, czy devils.one, może mieć olbrzymi wpływ na ich przyszłość. Zaskakująco dużo mogło zależeć od zwycięstwa lub porażki w tym konkretnym spotkaniu.

Pierwsza mapa zdawała się być wygrana przez Anonymo, mimo fantastycznego Goldmena na jego ikonicznym Olafie. HeSSZero nie miał na niego kompletnie odpowiedzi. Jak się później okazało, niecelny smite Jokiego37 (o 59 hp barona) mógł doporowadzić to porażki w meczu, który według wielu powinien paść łupem Anonimowych. Devilsi jednak nie wykorzystali podarunku i przegrali drugą mapę, która zdawało się być dla nich praktycznie wygrana, dzięki fantastycznej postawie ich mida – fantomisto.

Trzecia mapa była mocno pod dyktando Anonymo, Wygrał zespół lepiej spisujący się w warstwie drużynowej, a coaching staff devils.one – Pavelov i Grzybarez – ma twardy orzech do zgryzienia, bo trzeba wracać z 0-3.

Zaś Valuta – trener Anonymo, tak komentuje zwycięstwo:

Myślę, że spodziewaliśmy się jeszcze cięższej serii niż finalnie wyszła. Niestety znowu popełniamy w jednej mapie kluczowy błąd, jak to miało miejsce w meczu z Glore, który tym razem skutkuje przegraną pierwszej mapy. Wiedzieliśmy dokładnie, w każdej mapie, co przeciwnicy będą chcieli grać, mógłbym rzec, że w około 80-85% przewidzieliśmy ich wybory, co ułatwiło nam zdecydowanie serię. Aczkolwiek finalnie o zwycięstwie zaważyło lepsze zrozumienie mapy i rozgrywanie teamfightów. Myślę, że jako drużyna po prostu byliśmy o wiele lepsi. Robota jeszcze nie jest skończona, więc tak naprawdę nie uznajemy się już za play-offowiczów, ale liczymy, że w najbliższych spotkaniach uda się już tam znaleźć, nie walcząc do ostatniego meczu w lidze o to miejsce. Drużyny takie jak Docisk czy Lodis pod względem wyborów postaci, jak i samego grania są bardzo nieprzewidywalne, więc zawsze czuć ten lekki podmuch, ale wierzę w swoich zawodników (no i samego siebie).

Anonymo do top 4?

Przed sezonem, gdy patrzyłem na Anonymo widziałem ekipę, bez żadnego kotwicowego i roster, który dobrze gra drużynowo. Póki co taka prognoza zdaje się sprawdzać. Nie mogłem się ich doczekać na wiosnę i się nie zawiodłem. Jeśli wygrają z Barczącą za tydzień, będą mogli się pomalutku pakować na podróż do play-offów. A kiedy jak nie teraz wykorzystać słabość Barczącej?

Z drugiej strony, devils.one jest w potrzasku. Być może właśnie przegrali najważniejszą serię w sezonie. I tak, historia zna przypadki comebacków do play-offów w Rift Legends, nawet z 0-4, niemniej będzie to bardzo trudne zadanie. Chociaż w drugiej połowie sezonu, kalendarz wydaje się być dla nich łaskawszy…

Glore ma potencjał na 0-7?

Oj zdecydowanie. Niewiele jest dobrych rzeczy w ich grze… Kiedy już się zdawało, że na drugiej mapie idą po zwycięstwo, to Docisk ich przeskalował.

Widać, że w obozie Glore wszelka nadzieja zdaje się gasnąć. Brak wygranej mapy w ciągu trzech tygodni, brutalna weryfikacja i siadający mental. Z drugiej strony Docisk pewnie wygrał pierwszą mapę, by potem na drugiej wrócić z potężnego deficytu i udowodnić swoją wyższość. Mimo fatalnego początku, Ornn, Viktor i Tristana doskalowali i zgarnęli zwycięstwo.

Seria mocno przyćmiona przez inne pojedynki najciekawszego tygodnia rozgrywkowego wiosennego sezonu.

Lantern – jeden z trenerów Docisku tak ją komentuje:

Glore nie ma dużego doświadczenia w graniu z przewagą, dlatego razem z Poks0nem pozwoliliśmy chłopakom na int na poczatku i troszke zabawy. A tak całkiem poważnie, to nie trzeba być Nahovskim, czy Devilpiotrem, żeby zauważyć że drugie mapy to nie jest nasz comfort zone. Kiedy większość teamów po pierwszej mapie się budzi, my usypiamy. Paliwo obecnie drogie dlatego upewniamy się, że wystarczy go na końcówkę sezonu. Czy było nerwowo? Troche tak, styl wygranej świadczy o tym, że praca nie została wykonana w 100%, jednak pokazała że Anyone potrafi trzymać nerwy na wodzy i skomunikować drużynie, że nic się nie dzieje i mimo, że jedziemy pod górę, to on trzyma ręce na kierownicy. Myśle że drugą mapę zawdzięczamy właśnie Anyonowi i PmK za to jak pokazali chłopakom jak gra jest dalej winnable i trzeba trzymać głowę wysoko. Inną sprawą jest to że pan prezes może przekona jakąś firmę herbacianą na sponsoring meliski dla mnie i Poks0na.

Wynik zgodny z predykacjami

Aczkolwiek obnażający po raz kolejny pewną słabość Docisku. Takie mecze potrafią jednak mocno podnieść morale i nadać rozpędu, z którym Docisk może zawalczy o miejsce w play-offach.

Z drugiej strony Glore wydaje się być totalnie doomed.

Forsaken pokonuje mistrzów Polski

Niezwykle długie już jest to podsumowanie, a jeszcze został mecz, który przed tygodniem wskazywaliśmy jako spotkanie kolejki. Zdecydowanie dowiózł. Frajgo został mocno pokiereszowany przez doświadczonego iBo. Decay pokazał spokój i niezwykłe umiejętności, udowadniając, że może być najlepszym midlanerem w lidze. Lucker pokazał, że nie jest wymytkiem, a może być jednym z najlepszych supportów w Rift Legends.

Z drugiej strony, druga mapa została trochę przytrollowana przez Forsaken i przegrali mimo 5k przewagi po 30. minucie.

W każdym razie – Bomba pierwszy raz przegrała na polskiej ziemi w 2026 roku, a Odi11 po raz pierwszy na wiosnę zaznał śmierci w grze.

Muszę Wam powiedzieć, że Lucker, szczególnie na Bardzie mi zaimponował. Podpytałem go po serii o odczucia i na spojrzenie na siebie samego względem tego, o czym rozmawiałem z nim przed sezonem:

Mamy zbliżony poziom do Bomby, powiedziałbym, że na ten moment możemy być od nich minimalnie lepsi. W drugiej gierce był troszkę cieżki draft do zagrania.

Czuję, że mogę być top 1 supportem. Mam obok siebie bardzo dobrego ADC, więc jesteśmy w stanie przycisnąć na bocie w każdym matchupie. W tej mecie można się bardzo fajnie wykazać na supporcie, dociskając przeciwników na linii, co jest moją mocną stroną, jedyne czego na razie mi brakuje to macro, przez małe doświadczenie na wsparciu, ale z kazdą serią będzie coraz lepiej.

Po drugiej stronie barykady podpytałem Mrozka o opinię. W końcu w przestrzeni transmisyjnej, jego pojedynek z Decayem miał rozstrzygnąć, kto jest najlepszym midem w lidze. Decay w wywiadzie pomeczowym stwierdził, że było dość łatwo… Jak na to patrzy Mrozku?

Szczerze na ostatnich scrimach nam bardzo dobrze szło na o wiele lepsze drużyny na papierze niż Forsaken i część graczy podeszło do tego meczu z wielkim przekonaniem, że będzie łatwo, trochę nie doceniając przeciwników, przez co nie każdy miał dobre podejście, co skutkowało gorszym performancem.

Uważam, że jakbyśmy mieli na następny dzień znowu na nich zagrać to wygralibyśmy 2:0. Nie ujmując oczywiście Forsaken, które mega zaskoczyło. Jak będą grali tak jak grali na nas, to zdecydowanie spotkamy się w finale, chociaż o ostatnim Forsaken też tak gadałem, a skończyło się wiadomo jak ;p.

Decay to dobry gracz z dużym doświadczeniem. Na pewno nie jest to chłopaczek do bicia, tak jak reszta midlanerów w tej lidze, ale jakbym miał porównać nasze umiejętności to uważam się za lepszego gracza i zdecydowanie najlepszego mida w Rift Legends. Dużo zależy od idei draftu w naszym zestawieniu, bo jeżeli któraś z drużyn ma draft którego ideą jest granie poprzez mida, to ciężko w ogóle skillcheckować na midzie i jakkolwiek pokazać że jest się lepszym.

Widać, że przez Mrozka przemawia wiara w swoje umiejętności i kolegów z drużyny, Pewne jest jedno – rewanż będzie niezwykle emocjonujący!

Mecz juggernautowy za nami?

W obecnym stanie ligi, nie wyobrażam sobie, żeby Forsaken i Bomba miały zająć inne miejsca niż 1-2. To dałoby nam rewanż w juggernaucie i być może jeszcze kolejne starcie w finale ligi na LAN-ie.

W najbliższym tygodniu Forsaken gra z Glore, a Bomba staje w szranki z Dociskiem. Obie ekipy powinny bez problemu przespacerować się po rywalach.

Co nas czeka za tydzień?

wtorek, 17:00 – LODIS vs devils.one InStreamly

wtorek, 19:30 – DOCISK vs Bomba Team

środa, 17:00 – GLORE vs Forsaken

środa, 19:30 – Barcząca Esports vs Anonymo Esports

REKLAMA:
Reklama

Kamil Rojek

Komentator League of Legends i prawdopodobnie jedyny kibic drużyn z LCP w Polsce. Ministrant, który nigdy nie był ministrantem.

Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Post navigation

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, polecamy również: