Rift Legends Winter 2026 Barczaca Docisk Jactroll Birkyy

Rift Legendsowa ściana ciągle stoi, ale już podrapana…

Strona główna » Rift Legendsowa ściana ciągle stoi, ale już podrapana…

Kolejny tydzień Rift Legends za nami. Czołówka miała się przespacerować, jednak niektórzy nie mieli tak łatwo…

Drugi tydzień rozgrywkowy miał być hiper łatwy i przyjemny dla topki polskiej ligi. Ba, sam typowałem, że Forsaken, Bomba i Barcząca zrobią 2:0 w swoich meczach. Rift Legends jednak potrafi nas zaskoczyć, a słabsze ekipy coś niecoś potrafią. Co się stało i jakie poszczególne drużyny mają perspektywy na przyszłość?

Docisk przegrywa, ale mogą być z siebie dumni

Docisk nie ma najlepszej przeszłości w meczach z Barczącą. Porażka 1:2 latem ubiegłego roku, która sprawiła, że kosztem Docisku, Barcząca weszła do play-offów. W tym roku gorący mecz na LAN-ie – ostatecznie przegrany. Potem bezbarwne 0:3 w fazie play-off sezonu zimowego. Teraz znów przegrali, jednak wbrew oczekiwaniom urwali jedną mapę. Serio Docisk wyglądał legit. Szczególnie na pierwszej mapie. Wiem, że to trochę nieintuicyjne, że chwalę ekipę, która przegrała, ale spodziewałem się prostego 2:0 dla Barczącej…

Birkyy Docisk RL 2026 Zima
Birkyy – Fot. Rift Legends/STLM

Widać, że Docisk miał pomysł jak ugryźć Barczącą. Jak grać, by dobrze uderzyć w słabości Barczącej i jednocześnie pozostać w swojej strefie komfortu. W pierwszej mapie przepuścili Jarvana z Orianną, a sami wzięli Akali, Jactrollową Karmę i legendarnego Kleda od PmK – Picknijcie mi Kleda. Wyszło fantastycznie. Maciek PmK radził sobie fantastycznie na topie, dużo dał drużynie na mapie. Ale pierwsza gra to show Birkiego – 4 solo kille, quadra i totalnie zgnieciony Tenshi. Birkyy dołożył jeszcze jeden na drugiej mapie. W ciągu dwóch serii zgromadził 10 i jest pod tym względem najlepszy w lidze… Ale to ostatecznie Barcząca wygrała…

Mimo niezłego Zaahena od FullCleara i ciężkiego startu Woolita na Caitlyn, Mikusik totalnie rozwalił Docisk w drugiej mapie. Świetny Pantheon przyczynił się walnie do wyrównania na 1:1. Też strategia Docisku z magami na bocie zawodziła – Anyone z gier na Ziggsie i Mel miał łączne staty 2/11/7. Coś co mogło działać w teorii, w praktyce nie przyniosło zwycięstwa, a w ostatniej rozgrywce Agresivoo na Sionie robił co chciał efektem czego były 3 solo kille na tanku!

Agresivoo Barczaca
Agresivoo – Fot. Rift Legends/STLM

Mimo wszystko, postawa Docisku zasługuje na pochwałę, a wicemistrz Polski w pierwszej grze zagrał bardzo mocno poniżej swoich możliwości. Tak tę sytuacje komentuję trener Barczącej – Shoopiltee:

Sprawa z pierwszą grą jest dość prozaiczna. Mieliśmy przerwę świąteczną, celebrowaliśmy z naszymi rodzinami uroczystość Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa i na pierwszą grę wyszliśmy nie będąc w rytmie meczowym. Byliśmy rozkojarzeni, popełniliśmy na samym początku sporo błędów, a potem okazało się, że przeciwnik jest lepiej dysponowany niż sądziliśmy. Po pierwszej grze nie było jednak niepotrzebnego napięcia. Powiedzieliśmy sobie dobra basta, pięścią w stół, wychodzimy na dwie kolejne gry i wygrywamy.

REKLAMA:
Reklama

O ile Barcząca potrzebowała chwili by wejść w serię, to Docisk na serię przyszedł z odrobioną pracą domową. Podoba mi się, jak podchodzą do poszczególnych spotkań i mimo, że nie przebili się przez betonowe top 3, to tę ścianę co nieco naruszyli. Po meczu jeden z trenerów Docisku – Lantern – tak komentował porażkę:

Niedosyt to na pewno, w pierwszej mapie graliśmy tak jak było trzeba i tak jak chcieliśmy zagrać. Cieszę się, że progres jest widoczny, bo daje to dodatkową motywację do działania. Wierzę, że będziemy mieli jeszcze okazje zrewanżować się później, bo dla mnie cel, jak i ambicje na ten split zostają te same, czyli play-offy. Oczywiście nie chcemy się poślizgnąć, dlatego powoli, krok po kroczku, z serii na serie, jestem pewny, że będziemy stawiać się lepsi i utrzeć nosa wszystkim tym którzy stawiali nas na samym dole.

Poks0n Lantern Docisk
Poks0n i Lantern, trenerzy Docisku – Fot. Rift Legends/STLM
Czy Docisk bez Hurona jest lepszy?

Przedwczoraj Docisk pokazał się znacznie lepiej niż w ich poprzednim starciu na Jactrolla i spółkę, dlatego narasta pytanie – czy Docisk z kubągoatem może być lepszy od tego z Huronem? Przed sezonem byłem pewny, że nie. Teraz już nie jestem pewny, lecz nadal mam to samo zdanie. Jak już o pewności mówimy, to pewnym jest, że to inny Docisk. Podpytałem o to wspomnianego wcześniej Lanterna, jednak odpowiedź – jak można się było spodziewać – jest dość dyplomatyczna:

Myślę, że i Huron i Kuba dużo wnoszą do drużyny, nie ma co tutaj wybierać między jednym i drugim. Cieszę się, że Kuba łatwo się adaptuje i tak samo podobało mi się jak Huron podchodził do gier. Obu należy się granie na najwyższym poziomie.

Abstrahując już od kwestii wspierającego, drużyna wzrasta w siłę. W przyszłym tygodniu mierzą się na słabiutkie Glore i zwycięstwo jest obowiązkiem, by z podniesionym czołem spoglądać w stronę play-offów.

Glore proszę, weźcie się do pracy

Przed chwilą stwierdziłem, że Glore jest słabiutkie. Jednak jak inaczej nazwać najgorszą drużynę w lidze? Anonymo pewnie wygrało 2:0, sprawiając, że Glore jest jedyną drużyną w lidze bez wygranej mapy po dwóch tygodniach zmagań. Anonimowi potrzebowali 60 minut i 43 sekund by się z rywalami rozprawić. Pierwsza mapa była totalnie bez historii. HeSSZero zrobił 8/0/8 na Ornnie i totalnie zdominował Szafę. Sobek 7/1/12 na Oriannie, Ejsner 8/1/6 Ezrealem, Raxxo na Rakanie 0/1/18… 24:6 w zabójstwach na korzyść Anonymo. Druga mapa to jednak troszkę inna historia…

Tutaj Anonymo będąc w przewadze przegrali walkę o duszowego smoka. W 24. minucie mocno skalujące Glore z Sorrowem na Azirze i Salamim na Sennie nałapało eliminacji i shutdownów. Glore zagrało dzięki tamtej walce swoją pierwszą sensowną grę w Rift Legends. Potem jednak, wyszło niesamowite doświadczenie Raxxo i jego umiejętności… Polecam sobie odwinąć walkę zaczynającą się w 29. minucie i 20. sekundzie drugiej mapy. Zwróćcie uwagę, jak Raxxo mimo młynu teamfightowego wykazuje się fantastycznym zrozumieniem sytuacji – gdy Acorderr inicjuje na Rell, ten ma cały czas focus na Azirze i nie zagrywa R-ki Brauma we wchodzących rywali tylko w midlanera, by ten nie mógł skorzystać z idealnej wystawki i poczyścić teamfightu. Raxxo, chapeau bas.

Raxxo Anonymo RL26 zima
Raxxo – Fot. Rift Legends/STLM

Trener Anonimowych – Valuta – zapytany o przebieg meczu i najjaśniejszy punkt swojej drużyny odpowiada krótko:

Powiedziałbym, że po prostu wykonaliśmy swoją robotę. Zrobiliśmy to tak jak powinno to wyglądać, nie dając zbyt wielu argumentów przeciwnikowi. Kogo bym wyróżnił? Chyba Hesszero, grał jak powinien, na lini pokazał dominację, a później wyzbył się jakichś większych błędów które u niektórych dałoby się znaleźć.

W przyszłym tygodniu Anonymo czeka ważny sprawdzian – mecz przeciwko devils.one. Spotkanie, które może być na koniec sezonu zasadniczego niezwykle istotne w kwestii awansu do play-offów. Z drugiej strony Glore liczy, że w przyszłym tygodniu znajdą w starciu z Dociskiem chociaż pierwszą wygraną mapę.

Bomba rujnuje Lodis w godzinkę

Odi11 aka Bomba Atomowa zaliczył perfect KDA 11/0/8 – idealne podsumowanie serii. Cała seria to trochę bajka, zabawa, gra.

Odi11 Bomba RL26 zima
Odi11 – Fot. Rift Legends/STLM

W pierwszej mapie LeQu zagrał za Frajgo. Wicemistrz Polski z Illuminar Gaming z letniego splitu 2021 roku, od prawie trzech lat nie gra profesjonalnie w LoL-a, jednak jego Sion zrobił co miał zrobić. Mimo drobnych problemów z zamknięciem gry i wielu śmierci w bazie rywala, Bomba dosyć pewnie wygrała pierwszą grę.

W drugiej jednak dostaliśmy specjał toplanera Lodis, czyli wydarzył się już legendarny „Bless na niebieskim”. Ryze stanowił pewien problem – zdobył pierwszą krew, a Blesia miał całkiem solidny wpływ na mapę. Jednak to nie on był naostrzejszym ostrzem wymierzonym w Bombę. Kokos, leśnik Lodis, grając Naafiri, był 7/0/2 w 19. minucie… Aż Mrozku nie zdobył na nim solo killa. Gra absolutnie dzika. Rozpędzona Naafiri, w pewnym momencie 1/6 Frajgo na Jaycie, Guli toczący kulę Nunu po całym rifcie, cuda niewidy. A na koniec dnia Bomba była zwycięska, „ku zaskoczeniu absolutnie nikogo” cytując Pedro z transmisji.

Ostatecznie najciekawszym aspektem tegoż pojedynku był występ LeQa. Bomba, jest w pewnym stopniu spadkobiercą KMF i FMS – a tam tego typu zmiany występowały z różnych „wypadków” i cudzysłów nie jest tu przypadkowy. Wszakże w ten sposób RandomBruce zagrał mecz, czy Paris Platynov. Dlatego podpytałem managera Bomby – Dylana – czy są plany na podobne wydarzenia w przyszłości:

Zmiana na LeQa nie była wcześniej planowana, ale w meczu na Glore mamy w planach poddymić jeśli chodzi o roster.

LeQu zagrał ponieważ do godziny 12:30 musieliśmy dać znaćjakim wyjściowym składem zagramy, a wtedy nie byliśmy pewni czy Frajgo ogarnie komputer. Całe Lodis darzyliśmy pewnym respektem (co okazało się błędem) i nie chcieliśmy aż tak poddymiać. Jeśli chodzi o zadymki trwają rozkminki, ale spodziewać się ich można również na innych pozycjach niż top, jeśli będzie to możliwe do realizacji.

Forsaken oddaje pierwszą mapę, devils.one pierwszą zdobywa

Taka oto wymiana zaszła między Zakapturzonymi a Diabełkami. Generalnie devils.one pokazało we wczorajszej serii pazur i zaprezentowali się naprawdę godnie. Z drugiej strony Scorth, strzelec Forsaken na pierwszej mapie, na Yunarze, dał nam pierwszą pentę w tym sezonie. Co do pierwszej mapy – Faetski i Calmsky dostali w niej srogi oklep od turecko-polskiego duetu Scorth-Lucker. Dodatkowo we francuskim pojedynku na midzie Decay z Forsaken okazał się dużo lepszy od fantomisto. Na plus dla Diabełków na pewno występ Goldmena, który zresztą zaczął tę serię od widowiskowego solo killa na iBo.

Generalnie Goldmen był chyba najjaśniejszym punktem drużyny biorąc pod uwagę wszystkie mapy i bardzo dobrze wypadł na tle bardziej doświadczonego rywala z topa. Aczkolwiek w drugiej grze to fantomisto dał niesamowite show, robiąc 10/1/5 na Aurorze. Dolna alejka devils.one też wypadła dużo lepiej niż w pierwszej rozgrywce. Belit również pokazał się solidnie i nagle mieliśmy remis, 1:1.

Trzecia mapa pozbawiła jednak złudzeń fanów devils.one, bo Forsaken pod przewodnictwem XnSa, który zrobił 12/3/16 na Wukongu, zamknęło serię. Tutaj Zakapturzeni mieli sporo kontroli, coś czego spodziewaliśmy się na przestrzeni całego starcia. Chociaż Diabły również miały swoje przebłyski. Niemniej, Forsaken da się ugryźć, a devils.one pokazali, że nie są chłopcami do bicia i nawet najlepszym będą mogli rzucić wyzwanie. Szczególnie po stronie tych drugich zaimponował mi Goldmen, który w każdym momencie serii nie wypadał blado na tle mistrza EU Masters z 2022 roku – iBo. Sam Goldmen tak komentuje minione starcie:

Na serię spoglądam z dużym niedosytem, wszyscy czuliśmy, że zwycięstwo jest w zasięgu ręki, jednakże zabrakło zrozumienia teamcompu na pierwszej mapie. Mimo wszystko wiem, że gramy coraz lepiej i następne mecze będą tylko formalnością. Co do starcia na iBo, udowodniłem, że mogę się mierzyć z bardziej doświadczonymi i uznanymi toplanerami, co doda mi pewności w następnych seriach.

Forsaken, po zwycięstwach z Anonymo i devils.one, teraz stoją przed ciężkim wyzwaniem. W przyszłym tygodniu grają przeciwko Bombie, mistrzom Polski, więc jeśli faktycznie są drużyną chcącą podnieść puchar na wiosnę, to będą mieli okazję nam to udowodnić.

Czy devils.one można ocenić pozytywnie mimo dwóch porażek?

Widać, że Diabły są na fali wznoszącej. Ich następny mecz – z Anonymo – będzie niezwykle ważny w kontekście awansu do fazy play-off. Taryfa ulgowa się skończyła, wiemy, że mieliście ciężki kalendarz na start – Forsaken i Bomba – ale teraz trzeba zacząć wygrywać serie. Skład w 4/5 przeniesiony z NLC, który tam zajął trzecie miejsce nie powinien być poza top 4 w Rift Legends. Tym bardziej, jeśli tak Goldmen porównuje poziom tych dwóch lig:

Na ten moment uważam, że jedyna różnica poziomu między tymi ligami dotyczy środka oraz dołu tabeli. Myślę, że RL jest również lepiej zorganizowane i ma żywszą widownię co wprowadza o wiele więcej emocji również dla graczy.

Co nas czeka za tydzień?

wtorek, 17:00 – GLORE vs DOCISK

wtorek, 19:30 – Forsaken vs Bomba Team

środa, 17:00 – Anonymo Esports vs devils.one

środa, 19:30 – Barcząca Esports vs LODIS

Spotkanie Forsaken i Bomby z pewnością będzie pojedynkiem kolejki. Mecz na szczycie, bez jasnego faworyta. Oprócz tego dwa mecze bezpośrednie drużyn, walczących o dołączenie do betonowego top 3 w czterodrużynowych play-offach. W starciu Diabłów z Anonimowymi, ci pierwsi są według mnie faworytem, zaś w meczu Glore z Dociskiem – ci drudzy. Na koniec trzeciego tygodnia rozgrywkowego dostaniemy serię Barczącej z Lodis, gdzie Lodis zdaje się powinno rozpaczliwie walczyć o jedną ugraną mapę.

REKLAMA:
Reklama

Kamil Rojek

Komentator League of Legends i prawdopodobnie jedyny kibic drużyn z LCP w Polsce. Ministrant, który nigdy nie był ministrantem.

Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Post navigation

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, polecamy również: