Święto polskiego League of Legends przerodziło się w kolejną aferę. Co działo się podczas Rift Legends?
W końcu po wielomiesięcznej przerwie powróciła polska liga w League of Legends. Aby jeszcze podkreślić otwarcie sezonu, wszystko rozpocząć się miało na przyjemnym wrocławskim LAN-ie. Jednak zamiast rozmyślać o epickich zagraniach, wszyscy zapamiętają ten tydzień z opóźnień, złego przygotowania i dramy na linii Huron – Barcząca. A wydawałoby się, że nasz ostatni artykuł o aferach polskiej sceny długo pozostanie aktualny.
Wyniki i barwne akcje
Zanim przejdziemy do najbardziej medialnych wydarzeń, przytoczmy jednak wyniki meczów. Nikogo one nie zaskoczą. Najlepszą drużyną był BOMBA Team (3:0), tuż za nim uplasowały się Forsaken, Barcząca i Onion Team. O utrzymanie w lidze seria best of 3 rozegra się między Dociskiem i devils.one. Z rozegranych gier można wyróżnić kilku zawodników, którzy wybijali się z nudnego stylu draftowania. Zora dwukrotnie pokazywał nam swojego Nasusa, a Guli dwa razy występował grając Nunu. Zastanawiająca jest za to strategia trenera Forsaken. Czy aby na pewno banowanie Lulu to dobry pomysł, gdy masz w składzie Kaseko?
Dotychczasowe wyniki Rift Legends Winter:
| Miejsce | Drużyna | Wynik |
| 1. | Bomba Team | 3:0 |
| 2. | Barcząca Esports | 2:1 |
| 2. | Foraken | 2:1 |
| 2. | Onion Team | 2:1 |
| 5. | LODIS | 1:2 |
| 5. | Orbit Anonymo Esports | 1:2 |
| 7. | devils.one | 0:2 |
| 7. | DOCISK | 0:2 |
Wrocławski crème de la crème
Przechodząc już do głównych wydarzeń LAN-a. Od rana widzowie narzekać mogli na opóźnienia i długie przerwy między grami. Zawodnicy narzekali na słabe warunki do gry. Wysoki ping uniemożliwiał rozgrywkę na najwyższym poziomie, a miejsce miał także udany chronobreak. Jednak mimo wszystko dzień przebiegał dość sprawnie w porównaniu do tego, co nastąpiło w szóstej grze soboty.
Rozpoczęło się spotkanie Barcząca vs DOCISK. Ta pierwsza drużyna wyjątkowo słabo wypadła w swojej pierwszej potyczce z BOMBA Teamem. Dlatego to starcie było szansą na obudzenie się po zimowym śnie. Ten mecz co prawda rozpoczął się w miarę planowo, jednak zakończył z ogromnym opóźnieniem. Wielokrotnie powtarzany chronobreak, lagi, na które narzekali gracze, długie czasy oczekiwania. To wszystko złożyło się na przełożenie rozgrywki na kolejny dzień. Żeby jeszcze podkreślić, ile czasu stracono: od rozpoczęcia draftu meczu Barcząca vs DOCISK, do rozpoczęcia draftu kolejnego spotkania, widzowie musieli czekać ponad 4 godziny! Tak, jedna seria best of one, w dodatku niedokończona, zabrała aż 4 sobotnie godziny!
Wszystko zaczęło się od sytuacji, w której Barcząca zdawało się, że przegrała grę. DOCISK wygrał teamfight w okolicach Nashora, utrzymał przy życiu aż trzech swoich zawodników i przy ponad pięćdziesięciosekundowych czasach odrodzenia przeciwnych bohaterów, zdawało się że łatwo zakończy mapę. Jednak od razu gra została zapauzowana. Woolite przez brak dobrego łącza internetowego nie mógł kontrolować swojej postaci, która na ostatnie dwie sekundy walki przestała się ruszać. No i faktycznie, zawodnicy DOCISK-u mogą czuć się poszkodowani. Udało im się przeprowadzić cudowną walkę i wygrać mecz, a cała akcja ma zostać powtórzona. Jednak faktycznie, strzelec Barczącej nie ruszał się pod koniec całego zdarzenia. Niekoniecznie wpłynęłoby to na losy mapy, niewiadomo ile więcej dałoby się zrobić w te dwie sekundy, natomiast faktycznie, było to niesprawiedliwe zdarzenie. Zdecydowano o przeprowadzeniu chornobreaka. Później sytuacja dwukrotnie się powtórzyła. Dwa razy odbywała się walka, po której następowała natychmiastowa pauza. Po godzinach mordęgi mecz przełożono na niedzielę.
Co się stało?
Cała afera rozkręciła się na platformie X. Pierwszy post opublikował Huron, wulgarnie pisząc, że jego drużyna wcale nie zgodziła się na rozegranie meczu od zera w niedzielę, co zostało przekazane w oficjalnym komunikacie. Następnie (nadal na x.com) doszło do sprzeczki między Huronem a Woolitem i Jactrollem. W nocy afera się medialnie rozkręciła, ale wszystko miało skończyć się po niedzielnym spotkaniu. W drugim dniu LAN-a łącze internetowe było już stabilne i rozegrane wszystko zgodnie z planem. Barcząca okazała się zwycięska i temat, przynajmniej wydawało się, że ucichł. Jednak po zakończeniu całego LAN-a okazało się, że sobotnie wydarzenia były zaledwie początkiem. Tym razem zaiskrzyło na linii Huron – Dejf.
Wszystko zaczęło się, gdy manager związany z Barczącą opublikował wpis, w którym zaatakował BOMBA Team. Napisał, że drużyna opłacana jest przez byłego właściciela B2TG, który został zbanowany z polskiej ligi za grożenie innym uczestnikom. W odpowiedzi, Huron opublikował nowe informacje, według których pijany Dejf miał mu grozić. Założyciel Gadają o Esporcie wyśmiał zawodnika, przedstawiając swoje zachowanie jedynie jako niewinne żarty. Jednak jego posty odnoszące się do wspierającego zostały usunięty.
Co nas czeka?
Więcej informacji pewnie poznamy niedługo, bo nadal pozostaje wiele nieodpowiedzianych pytań. Czy Huron stara się kontynuować aferę czy pisze tylko to, co miało miejsce? Dejf tylko żartował, czy nie dostrzegł jednak hipokryzji w swoich działaniach, broniąc pracodawcy? BOMBA Team faktycznie jest opłacany przez zbanowanego właściciela? Co chciał osiągnąć Dejf publikując informacje bez żadnych dowodów, bazując jedynie na swoich przypuszczeniach?
W poniedziałkowy wieczór Dejf opublikował oświadczenie na platformie X. Przeprosił za swoje zachowanie i zapowiedział prędkie nagranie odcinka podsumowującego cały wrocławski tydzień.
Szkoda, że LAN mający być świętem polskiego League of Legends, przerodził się w kolejną wielką aferę polskiej sceny. Można też spojrzeć na ostatnio udzielony wywiad Hurona i jak zestarzały się jego słowa. Pewnie mówiąc o tym, że chętnie zmierzyłby się z zawodnikami Barczącej, nawet przez myśl mu nie przeszło, jak potoczą się weekendowe losy.


Zostaw komentarz