Sinmivak, polski toplaner ogłosił zakończenie swej hiszpańskiej przygody. Porzuca podbój Europy, chcąc spędzać więcej czasu w domu.
Zawodnik pisze o trudności pogodzenia profesjonalnej kariery zawodniczej z prywatnym życiem. Podkreśla swój brak gotowości na poświęcenia, jakie są wymagane od kogoś, kto miałby stać się najlepszym w swoim rzemiośle. Dla Sinmivaka ważne jest by wrócić do siebie, do ludzi, których kocha i do rzeczy, które uwielbia robić. Nie musi to jednak oznaczać końca jego kariery.
Szykuje się powrót Sinmivaka do polskiej ligi?
Górnoalejkowicz nie stwierdza jednoznacznie, co będzie robił w 2026 roku. Mógłby stać się twórcą contentu w większym wymiarze czasowym, ale mógłby równie dobrze pozostać przy profesjonalnym graniu w LoL-a, jeśli nowa drużyna dopuszczałaby możliwość gry od siebie z domu. Tak się składa, że jest to standard w polskiej lidze. Rzecz jasna nie tylko w polskiej, ale… Za kulisami sporo mówi się, jakoby Sinmivak dostał propozycje od co najmniej dwóch drużyn Rift Legends. Wśród nich najczęściej wymienia się Forsaken. Choć niektórzy zaczynają te plotki klasyfikować bardziej jako tajemnicę poliszynela, to należy podchodzić do nich z odpowiednią rezerwą. W każdym razie, gdyby Sinmivak wrócił do polskiej ligi po 3 latach spędzonych w hiszpańskiej Superlidze, byłoby to z pewnością niezwykle pozytywne wydarzenie dla naszej, rodzimej sceny.
Solidne lata, jednak nieokraszone odpowiednimi sukcesami
Sinmivak z pewnością jest jednym z lepszych polskich zawodników, których mogliśmy oglądać w tym roku. Z kultowego wręcz składu 7more7 Pompa Team z 2020 roku, tylko Czajek osiągnął większy sukces od mielczanina. Występował również w barwach AGO Rogue, co prawda w ich schyłkowym okresie. Mimo wszystko to nadal ekipa, dominująca polskie rozgrywki na przełomie obecnej i ubiegłej dekady. Jednak w trakcie 3 lat w Hiszpanii sukcesów podobnych do tych z czasów jego gry w Ultralidze na próżno było szukać.
Na początku grał w Finetwork KOI, gdzie przeszedł razem z Luckerem, kolegą z AGO Rogue, który zresztą potem został obarczony winą za fatalny pierwszy split ówczesnej organizacji Mivaka w Hiszpanii. Ostatecznie na lato 2023 roku udało się stanąć Jakubowi Ruckiemu na najniższym stopniu podnium hiszpańskiego czempionatu. Dla organizacji wynik był niewystarczający, nie dawał bowiem awansu na EU Masters.
Później nastąpiła zmiana bandery, Finetwork KOI zmieniło się na UCAM. 2 lata, 1 podium Superligi, w ostatnim splicie zresztą, 0 awansów na najważniejszy turniej dla drużyn z lig ERL. Chociaż tutaj trochę Sinmivaka i grającego z nim EŚCIKA, ograbił hiszpański system całoroczny. Mimo miejsca w najlepszej trójce sezonu letniego i czterech miejsc dla Superligi na EMEA Masters, to miejsca dla Polaków z UCAM na rzeczonym turnieju zabrakło.
Potrzeba nam w Rift Legends uśmiechu Jakuba Ruckiego
Można odnieść wrażenie, że Sinmivaka lubi praktycznie każdy kibic Ligi Legend w kraju. Swoimi umiejętnościami zachwycał nas wielokrotnie, zarówno w Polsce, jak i poza nią. Wiecznie uśmiechnięty, zawsze pozytywny i niezwykle sympatyczny toplaner, na pewno ubarwiłby polską ligę, również poza riftem. Piękne byłoby to uniwersum. Aczkolwiek dopóki zawodnik, bądź któraś z organizacji nie potwierdzi zakontraktowania Mivaka, dopóty uniwersum to pozostaje w sferze marzeń.


Zostaw komentarz