Bomba Team jest ostatnim polskim reprezentantem wciąż grającym w EMEA Masters. Czy uda im się awansować dalej, do czołowej szesnastki?
Wczoraj polskie ekipy znów musiały uznać wyższość swoich rywali. Najsmutniejsza jest oczywiście porażka Lodis przeciwko wicemistrzom Turcji – PCIFIC Esports. Turkowie pokonali Polaków 2:0 i wyrzucili ich z turnieju. Drużyna Czekolada skończyła turniej z wynikiem 2-4, gorszym niż np. chorwackie The Secret Club, czy bułgarska Magaza. Obie wymienione drużyny dzisiaj zawalczą o awans, a pierwsza z nich zagra przeciwko Colossal Gaming… Znaczy to, że druga siła Włoch lub druga siła Bałkanów dostanie się dalej…
Z kolei mistrzowie Polski – Bomba Team – ulegli wczoraj 1:2 przeciwko francuskiemu Skillcamp. Śmiała strategia z Zedem dla Mrozka zadziałała w drugiej grze, ale później już nieco brakło do końcowego zwycięstwa. Prawda jest taka, że było całkiem blisko…
Tak blisko, a jednak tak daleko
Brak awansu z wynikiem lepszym niż 4-3 wiąże się ze sporym ryzykiem dla Bomby. Trzy z pięciu drużyn mających taki rezultat na koniec Swissa, zagrają w meczach barażowych na ekipy wracające z WSCI – Solary, Galions oraz MKOI Fenix.
By uniknąć takiego losu Bomba poza swoim zwycięstwem, musi liczyć na triumf UCAM w starciu z Nightbirds lub Magazy z Valerion. Najważniejsze jest jednak wygrać własny mecz. Przeciwnik nie lada, ale do pokonania. Trzecia siła ligi hiszpańskiej – Barca Esports, to drużyna, która ma mnóstwo problemów, ale nadal są bardzo groźni. Aczkolwiek jeśli duet soloalejkowiczów Bomby – frajgo i Mrozku – okażą się gorsi od Selenexa i Macaquinho to już nisko upadniemy… Bomba naprawdę może zwyciężyć, ale po wczoraj różnie może być z ich mentalem…


Zostaw komentarz