Po eliminacji G2 z IEM Kraków 2026 w ćwierćfinale porozmawialiśmy z reprezentantem organizacji – Nikitą „HeavyGodem” Martynenko.
Underdog nie dał rady
Mimo zaciętej walki na pierwszej mapie G2 zmuszone było opuścić krakowską Tauron Arenę ze spuszczonymi głowami. Po zakończonej wczoraj wieczorem rywalizacji udało nam się porozmawiać z HeavyGodem, który był tą porażką wyraźnie przybity. – Wypuściliśmy z rąk wiele sytuacji, przegraliśmy kilka rund w przewadze. Na pierwszej mapie wyraźnie prowadziliśmy, ale nie byliśmy w stanie dowieść tego prowadzenia do końca – tłumaczył. Jego zdaniem mecz był jak najbardziej do wygrania. – Powinnismy byli to wygrać, ale niestety dziś w tych kluczowych momentach byli lepsi – przyznał.
Na drugiej mapie spotkania, jaką był Dust2, podopieczni sAwa byli w stanie zdobyć zaledwie jedną rundę po stronie defensywnej, która w wielu poprzednich meczach była ich największym atutem. – Gdy przegrasz pistoletówkę zawsze jest ciężko wejść na odpowiedni poziom. Wygrali chyba 3 na 4 rundy pistoletowe i byli w stanie przechylić szale zwycięstwa na swoją stronę – przekazał.
Przerwa G2 od Counter-Strike’a na najwyższym poziomie nie potrwa jednak zbyt długo – już za dokładnie tydzień zmierzą się z Vitality w spotkaniu otwierającym rozgrywki PGL Cluj-Napoca 2026. Zapytaliśmy Nikitę o jego nastawienie i oczekiwania związane z nadchodzącym meczem. – Nie boję się Vitality, to zaszczyt móc się z nimi zmierzyć. Mam dobre wspomnienia z pojedynków z nimi, szczególnie w finałach. Musimy po prostu dobrze się przygotować i pokazać z lepszej strony, niż dzisiaj – tłumaczył.
Na zakończenie HeavyGod podziękował kibicom z Polski za ogromne wsparcie we wczorajszym spotkaniu. – Polska publiczność jest zawsze niesamowita. Dostaje od Was dużo wsparcia, wiele wiadomości. To dla mnie zaszczyt, że mogłem grać tu, w Krakowie, przed świetną publicznością. Jestem wdzięczny wszystkim za ogromny doping, dziękuję – zakończył.


Zostaw komentarz