Ostatni tydzień rozgrywkowy w LEC okazał się być iście szekspirowski. Jedyne co wiemy to to, że nic nie wiemy. Z tego powodu finały mistrzostw Europy zapowiadają się niezwykle ciekawie.
Żeby dobrze przygotować się do oglądania play-offów LEC, należy zagłębić się w tożsamość każdej drużyny, która się tam znalazła.
Team Vitality
Francuska organizacja przeżywa obecnie drugą młodość. Mistrzowie sezonu zasadniczego i dumni posiadacze najlepszego zawodnika w lidze, jakim bez wątpienia jest obecnie Naak Nako. Po wprowadzeniu do składu Humanoida wszyscy myśleli, że będzie to kolejny rok „w biurze” kolesiowskiego Vitality.
Jakież było nasze zdziwienie, gdy Pszczółki zaczęły rzucać rękawicę każdej drużynie w lidze i przegrały tylko jedną serię – przeciwko Karmine Corp. Warto również zaznaczyć, że ostatnia kolejka sezonu zasadniczego była dla Vitality czasem na trening i odpoczynek. Nie musieli lecieć do Hiszpanii na wydarzenie LAN, dlatego do playoffów przystępują wypoczęci i zmotywowani. Ciężko w to uwierzyć, ale francuska organizacja jest obecnie jednym z faworytów do mistrzostwa. Najcięższe sprawdziany jednak dopiero przed nimi.
Movistar KOI
Las Karpas to dla mnie najbardziej enigmatyczna drużyna w tych playoffach. Potrafią zarówno rzucać wyzwanie najmocniejszym, jak i wyglądać kompletnie bezbarwnie w innych spotkaniach. Są mocno zależni od dyspozycji dnia, co w połączeniu z presją może im nie pomagać.
Dużą wartością dodaną, wchodząc w te playoffy, będzie na pewno ich ostatni mecz fazy zasadniczej. Zwycięstwo nad rozpędzonym G2 Esports po naprawdę szalonej serii sprawia, że hiszpańska organizacja może złapać mityczne momentum.
Znakiem zapytania w mojej opinii jest Myrwn. Każdy kolejny sezon pokazuje, że jest to zawodnik z mankamentami. Z drugiej strony ma momenty, po których człowiek łapie się za głowę z zachwytu. Bardzo polaryzujący gracz, obok którego nie da się przejść obojętnie.
Nie wierzę w mistrzostwo Movistar KOI, ale nie jest to drużyna, którą można zignorować. Mogą zarówno wygrać, jak i przegrać z każdym i myślę, że jest to ich najlepsze podsumowanie.
Karmine Corp
Francuska organizacja jest trochę jak człowiek z obsesją kontroli. Kiedy wszystko idzie po ich myśli, potrafią być bardzo spokojni, bezwzględni i wyrachowani. Mając wszystko pod kontrolą, wyglądają jak najlepsza drużyna w Europie. Kiedy jednak w grze wydarzy się coś, czego się nie spodziewają, potrafią wpaść w panikę i podejmować wątpliwej jakości decyzje.
Wypakowany gwiazdami skład, dla którego jakikolwiek inny wynik niż mistrzostwo byłby blamażem. Swoistym kamieniem w bucie tej ekipy może być porażka z G2 tuż przed rozpoczęciem playoffów. Nie wierzę jednak, że może ich to zachwiać na tyle, byśmy zobaczyli w finałach słabą wersję Karmine Corp.
W mojej opinii to właśnie nad niebieską ścianą stanie wiosną puchar LEC.
G2 Esports
W życiu pewne są tylko trzy rzeczy: śmierć, podatki i świetne G2 w playoffach. Ile już razy wątpiliśmy w tę ekipę, wchodząc w ostateczne fazy sezonu? Dokładnie tyle samo razy ta sama drużyna udowadniała nam po raz kolejny, dlaczego jest najlepszym, co Europa ma do zaprezentowania światu.
Ten rok dla G2 jest świetny. Na First Standzie udowodnili wszystkim, że nie są za dobrzy tylko na Europę, ale i na cały świat. Połączenie SkewMond — Caps działa w tym sezonie znakomicie i nie ma innego duetu mid–jungle, który mógłby się z nimi równać.
G2 zwyczajnie nigdy nie można lekceważyć i ich zwycięstwo nie byłoby żadnym zaskoczeniem.
Natus Vincere
Sezon zimowy zostawił w ustach fanów NaVi gorzki smak. Świetna faza zasadnicza i fatalne playoffy. Mieli być drużyną, która będzie rzucać rękawicę czołówce ligi, a odpadli na GIANTX. Na wiosnę ukraińska organizacja wygląda jeszcze mocniej, ale przed nimi jeszcze cięższe zadanie.
Rozpoczęcie playoffów od dolnej drabinki i potencjalne rozegranie tylko jednego meczu w playoffach to wizja, która może lekko przytłaczać. Zwłaszcza że przyjdzie im się mierzyć z kimś z naprawdę mocnego top 4 ligi.
Nazwanie NaVi czarnym koniem turnieju to nic odkrywczego, ale myślę, że to właśnie najlepiej ich identyfikuje. Wszystko mogą, nic nie muszą. Nie mogą nic stracić, a zyskać mogą naprawdę wiele.
GIANTX
GIANTX to jedyna drużyna w playoffach, wobec której nie czuję żadnego podekscytowania. Typowi ligowi bramkarze, którzy przegrali z mocniejszymi od siebie, a wygrali ze słabszymi, tym samym dostając się do finałów trochę jakby z urzędu.
Sufit tej drużyny to urwanie mapy mocniejszym ekipom, ale nie wierzę ani w doprowadzenie jakiejkolwiek serii do pełnego dystansu, ani tym bardziej w jej wygranie.
GIANTX to po prostu ligowy przeciętniak.
Pierwsza runda
W pierwszej kolejce playoffów LEC będziemy świadkami następujących meczów:
- Karmine Corp vs G2 Esports (23.05, 17:00)
- Team Vitality vs Movistar KOI (24.05, 17:00)
Dwa spotkania o podwyższonym ryzyku, w których może wydarzyć się wszystko.
Karmine Corp vs G2 Esports
W meczu otwierającym playoffy zobaczymy istne ligolegendowe szachy. Karmine Corp będzie chciało zagrać w swoim stylu, dopracowując swoją grę o wiedzę wyciągniętą z wcześniejszej porażki przeciwko G2. Natomiast mistrzowie Europy zapewne przygotują coś nowego, by ponownie zburzyć niebieską ścianę.
Nie pokuszę się tutaj o predykcję, bo seria jest absolutnie nieprzewidywalna. Jestem natomiast w stanie wykluczyć jeden wynik — 3:0 dla KC. Nie jestem w stanie uwierzyć, że G2 mogłoby nie stawić się do walki w tak prestiżowym meczu.
W sobotę czeka nas prawdziwa uczta.
Team Vitality vs Movistar KOI
Mistrz sezonu zasadniczego stanie w szranki z zawsze groźnymi karpiami. Mam nadzieję, że mój sceptycyzm wobec hiszpańskiej organizacji zostanie ukarany i będziemy świadkami naprawdę świetnej serii, ale osobiście w to nie wierzę.
Vitality jest obecnie lepszą drużyną prawie pod każdym względem — lepsza górna aleja, lepszy botlane, lepsze zgranie na poziomie mid–jungle. Jedynym promyczkiem nadziei dla Movistar KOI jest jojopyun, który rozgrywa absolutnie monstrualny sezon. Jeżeli skądś ma zacząć się efekt kuli śnieżnej dla KOI, to właśnie ze środkowej alejki.


Zostaw komentarz