Akademie są standardem w LCK. Jednak w Europie, Ameryce, czy Chinach, chociaż standardem były, to teraz już niekoniecznie nim są… Czy akademia pomijając aspekt finansowy jest wartością zawsze dodaną?
Nie tak dawno temu Daglas wskoczył do głównego składu Team Heretics z akademii. Ostatnio również Pleata dostał awans do Nongshim RedForce w LCK, właśnie z akademii. Skłoniło mnie to do rozważań na ten temat. Czy akademia jest zawsze czymś pozytywnym dla organizacji, jeśli tylko może sobie na to pozwolić? Może zyskują na niej bezpośrednio jedynie zawodnicy? Jakie drużyny najbardziej mogą benefitować z prowadzenia akademii? I chyba najważniejsze – czy gdy akademia nie funkcjonuje, to czy zawodnicy z głównego składu mogą pracować na niższych obrotach?
Jak to wygląda w LCK?
W koreańskim systemie mamy zasadniczo trzy poziomy – LCK, LCK Challengers League i LCK Academy Series. Wszystkie zespoły z LCK mają drużyny w LCK CL i – poza FearX i Kiwoom DRX – LCK AS. Zmiany w rosterze na linii skład z LCK – skład z LCK CL – nie są niczym niezwykłym. Czasami jeden zawodnik nie dowozi. Czasami meta faworyzuje gracza z akademii. A czasem po prostu, nic nie idzie, nic nie działa i trzeba coś zmienić, czegokolwiek spróbować.
Poza wejściem Slayera za Diable w BFX, tylko w tym roku dostaliśmy sporo występów od graczy z LCK CL w głównych składach. W ostatnim w tabeli DNS wystąpił leśnik DDoiV w serii z DK. W tej samej ekipie od dwóch meczów jako strzelec gra Enosh zamiast finalisty zeszłorocznych mistrzostw świata – deokdama. Poza nimi czterokrotnie zamiast Lifa, czy Petera – który nota bene we wspomnianym finale grał z deokdamem – grał wspierający z Challengersów – Quantum.
O ile DN Soopers to przykład najbardziej jaskrawy, to w innych drużynach też pojawiły się roszady. LazyFeel, młodziutki Wietnamczyk, wskoczył zamiast Jiwoo w KRX. Wspomniany na początku Pleata w NS zastąpił Lehendsa.
Oprócz tego może nie w trakcie splitu, a między nimi, w głównych składzie KT Rolster zagościł Effort, zamiast dwóch różnych wspierających, z których usług korzystało KT na zimę – Ghosta i Pollu.
Europejski kontrast
Gdy w Korei, na przestrzeni jeszcze nie skończonego wiosennego sezonu regularnego, doszło do wprowadzenia – na stałe lub czasowo – aż sześciu graczy z LCK CL i dodatkowo jednego między zimą a wiosną. W Europie awans z akademii w trakcie splitu jest niezwykle rzadki i na przestrzeni wiosny taka sytuacja miała miejsce tylko raz – Daglas wszedł do głównego składu Team Heretics… Kto jednak tę akademię w ogóle posiada? GiantX, Karmine Corp, Movistar KOI, Team Vitality, G2 i wspomniani Heretycy. Dla wielu organizacji prowadzenie akademii to bardzo nierentowna operacja. Kolejny powód małej liczby zmian? Poza Heretykami, prowadzą je ekipy z top 6, które nie mają potrzeby wprowadzać zmian. Jest tu jeszcze inny aspekt – Europa gra dwukrotnie mniej serii niż Korea. Gdy w LCK wprowadzenie zmiany w połowie sezonu może jeszcze uratować play-offowy byt, bo jeszcze jest sporo serii do rozegrania, tak w Europie to zazwyczaj już jest po wszystkim…

Upadek chińskiego i amerykańskiego systemu akademii
Ogólnie upadek chińskiego systemu ligowego powinien być studiowany. Kolejne drużyny LPL albo zbankrutowały, albo są całkiem blisko. Drugi poziom rozgrywkowy w Chinach – LDL – realnie przestał istnieć. Jeszcze na lato 2024 roku aż 19. drużyn, w tym 15. akademii LPL uczestniczyło w rozgrywkach. Pod koniec ubiegłego roku było ich już tylko 12, w tym 11 akademii LPL. Teraz funkcjonuje jedynie 5 akademii, które rywalizują w ramach Asia Masters Elite Invitational Tournament o awans do Asia Masters, w którym biorą udział najlepsze ekipy z drugich poziomów rozgrywkowych azjatyckich lig. Skoro w Chinach nie ma ligi drugiego tieru, to potrzeba specjalnych rozgrywek do wyłonienia reprezentanta…
W Ameryce w pewnym momencie również każda drużyna miała akademię w ramach jednej specjalnej ligi. Tak było do 2022 roku. Później powstała nowa liga – NACL – w której uczestniczyły również niezależne organizacje. Wiosną 2023 roku, wszystkie organizacje LCS miały tam swoją akademię, a CLG, FlyQuest i Team Liquid miały nawet dwa rostery. Latem liga skurczyła się z 16. zespołów do 10., dodatkowo tylko 3 z nich były akademiami LCS. Rok później zostały już tylko akademie FlyQuest i Team Liquid, a dwa lata później po systemie akademii nie pozostał już żaden ślad. W południowej części kontynentu funkcjonują 3 akademie drużyn CBLOL-a.
Utrzymywanie akademii nie jest łatwe finansowo, a w LDL-u nie pomogły również afery, chociażby skandal match-fixingowy z 2021 roku, gdy Riot zdyskwalifikował jedną drużynę i zawiesił 37 osób. W historii LDL-a czasowo lub dożywotnio aż 79 osób zostało zawieszonych za matchfixing lub utrudnianie śledztw w tych sprawach. W historii LoL-a według Liquipedii za taki czyn Riot zawiesił bądź zbanował 122 osoby, więc w zdecydowanej większości są to sytuacje z LDL-a.

Brak ligi akademii w Europie i APAC
To właśnie one przyczyniły się do upadku systemu akademii w Chinach i Ameryce. Owy system dla drużyn LEC, czy LCP jest zupełnie inny. Oba ekosystemy mają mocno rozdrobniony drugi poziom rozgrywkowy na różne składowe podregiony. W Europie jest ich 13, w APAC o 4 mniej. Swoją akademię ma 7 z 10. organizacji LEC i 4 z 8. ekip LCP. Część drużyn, utrzymując swoje drugie zespoły może dalej działać na lokalnych rynkach, blisko swoich kibiców i regionu z którym jest związana organizacja. Moim zdaniem mocno to wzmacnia środowiska kibicowskie. W LEC poza G2 (aczkolwiek G2 od tego roku znów ma akademię w ramach współpracy z Nord Esports), które jest potężną, ogólnoeuropejską marką, to środowiska kibicowskie najprężniej działają właśnie przy tych ekipach, które dalej mocno działają na lokalnym rynku, choćby wystawiając swoją akademię w lokalnej lidze ERL.
Kto według mnie najlepiej może skorzystać z akademii?
Pomijając aspekty finansowe, dobrze prowadzona akademia może być świetnym narzędziem marketingowym do pozyskiwania kibiców. Ale przede wszystkim, słabsze ekipy. Dlaczego? Gdy jesteś w dołku formy to możesz dokonać zmiany. Zawodnicy z głównego składu muszą starać się bardziej, bo wiedzą, że w dowolnym momencie mogą zostać zastąpieni graczem z akademii, wiedzą, że ktoś robi wszystko co może, by zająć właśnie ich miejsce. Kiedy tego brakuje, to zawodnik zazwyczaj jest „bezpieczny” minimum do końca splitu. Po nim, żeby go wymienić trzeba zazwyczaj kogoś wykupić, wydawać pieniądze. Chyba, że jakaś organizacja upadnie całkowicie lub w znacznym stopniu, jak ostatnio MISA, co sprawiło, że SlowQ jest dostępny za darmo i być może na lato go zobaczymy w SK Gaming.
W piłce nożnej czasami słyszymy o transferach, które mają zwiększyć rywalizację w składzie na danej pozycji. Odpowiednikiem tego w franczyzowym systemie w LoL-u właśnie akademie. One sprawiają, że zawodnik musi cały czas funkcjonować na najwyższych obrotach, szczególnie gdy sezon się nie układa po myśli organizacji. One sprawiają, że zawodnik problematyczny, czy to w aspekcie sportowym, czy dowolnym innym, jest wymienialny i czuje oddech zawodnika z akademii, który tylko czeka na potknięcie. Takie samo zdanie ma Imput, agent Tracyna i Daglasa, którzy w ciągu dwóch splitów otrzymali awans z akademii Heretics.
Wydaje mi się, że to dość naturalne. Rywalizacja jest częścią każdego sportu, również esportu. Jeśli za tobą jest akademia z zawodnikami, którzy realnie mają potencjał, żeby walczyć o miejsce w składzie, to automatycznie wszyscy mocniej pilnują swojej formy. Oczywiście mówię tutaj o prawdziwych akademiach rozwijających talent, a nie „projektach”, gdzie grają głównie streamerzy/influencerzy.
Mając akademię, łatwiej robić zmiany w składzie
Zmiana zawodnika w drużynie bez akademii wiąże się z dużo większym wysiłkiem niż tylko promocją gracza z akademii i degradacją zawodnika z głównego składu. Wiąże się też z dużo większym ryzykiem sportowym i finansowym – mając akademie zawsze możesz się ze zmiany wycofać i przywrócić pierwotny układ. Dodatkowo zdajesz sobie sprawę jak dany zawodnik pracuje na co dzień. Nie bierzesz kota w worku, tylko element, który już funkcjonuje w ramach organizacji.
Z drugiej strony – zawodnik z akademii też ma więcej informacji na temat swoich braków w stosunku do gracza z głównego składu. To również podkreśla Imput, który dodatkowo opowiada jak zmienia się jego praca, gdy mówimy o takim graczu:
Mając zawodnika już wewnątrz organizacji, dużo łatwiej jest być blisko całego procesu jego rozwoju. W przypadku Tracyna i Daglasa, kiedy ich trenerem w akademii Heretics był Inde, mieliśmy bardzo regularny kontakt. Dużo rozmawialiśmy o tym, nad czym aktualnie pracują, jak wyglądają ich postępy i czego jeszcze potrzebują, żeby być gotowym na kolejny krok.
Dodatkowo mając zawodnika w akademii, naturalnie budujesz też relację z managementem organizacji. Dzięki temu można dużo bardziej otwarcie rozmawiać o rozwoju gracza i o tym, kiedy faktycznie może być gotowy do wejścia do głównego składu obserwując oczywiście też to co dzieje się w głównym składzie.
Po takich działaniach w trakcie splitu z mojej strony, a od zawodnika ciężkiej pracy, rozwoju i pokazywaniu dobrego poziomu, w okresie międzysezonowym zaczyna się największa praca. To wtedy zazwyczaj analizuje zebrany feedback od trenerów, rozmawiam z organizacją i jeśli widzimy potencjał, że zawodnik jest gotowy, konsultujemy potencjalny awans do głównego składu. Oczywiście jeśli organizacja, da nam znać, że rozważają zmianę na danej roli.
Czy istnienie akademii czyni główny skład lepszym?
Moim zdaniem? Zdecydowanie. Czyni to w sposób bezpośredni i pośredni. W bezpośredni, bo zawodników z akademii można awansować i wzmocnić główny skład. Pośredni, bo rywalizacja i dodatkowa motywacja zawsze działa stymulująco. Zawodnik z głównego składu musi się bardziej starać, bo zmiennik jest na wyciągnięcie ręki. Zmiennik, bo zdaje sobie sprawę, że jeśli będzie wystarczająco blisko zawodnika z głównego składu, to przy jego potknięciu może dostać szanse.
O ile w Europie, w takim G2 ciężko byłoby o zmianę w trakcie sezonu, bo występują tam naprawdę mocni zawodnicy, tak kto wie co by było z Fnatic, czy SK? Chociaż jak mówię o G2, to przypomina mi się T1 z 2025 roku… T1 po zdobyciu mistrzostwa świata z Gumayusim, zmieniło go na Smasha z akademii. Ciekawy jestem, czy w Europie częściej dochodziłoby do zmian, gdyby sezon był dłuższy?
Akademia akademią, a co z zawodnikiem?
Zawodnik w dobrze funkcjonującej akademii poza byciem krok bliżej głównej drużyny zyskuje jeszcze na innych płaszczyznach. Z reguły poza dobrymi procesami w organizacji i profesjonalnym środowiskiem pracy, solidnym coaching staffem, zyskuje również prestiż. Angaż do drugiego zespołu znanej organizacji to już jest pewna forma nobilitacji.
Co jednak w sytuacji gdy zawodnik już do LEC wejdzie? Ostatnio Daglas w wywiadzie podkreślił, że bardzo trudno do LEC wrócić, gdy się z niego spadnie. Ktoś mógłby powiedzieć, że jeżeli zawodnik dostanie awans do głównego składu za wcześnie lub po prostu drużyna będzie bardzo dysfunkcyjna i zawodnik wypadnie przez to słabo, to bramy LEC mogą się bezpowrotnie za nim zamknąć. Również o to podpytałem Imputa:
Myślę, że wszystko zależy od konkretnej sytuacji. Jeśli zawodnik z akademii jest gotowy i prezentuje wyższy poziom niż ktoś w głównym składzie, to naturalne, że powinien dostać szansę. Ale dla mnie kluczowe jest to, czy organizacja faktycznie ma pomysł, jak go wprowadzić i czy widzi w nim element, który może pomóc drużynie funkcjonować lepiej. Koniec końców LoL to gra drużynowa. Samo wrzucenie lepszego indywidualnie zawodnika nie zawsze rozwiąże problemy, jeśli całość nie działa. Jeśli zmiana jest robiona bez większego planu, tylko po to, żeby zamienić gracza X na Y, to często problemy dalej zostają i wtedy taki ruch faktycznie może przynieść więcej szkody niż pożytku, osłabiając w tym samym momencie skład akademii.
Temat niczym rzeka
Można by rozprawiać o tym dużo więcej, rozkładając jeszcze dogłębniej pewne kwestie. Niezależnie od stopnia wtajemniczenia, żałuję, że akademie w Europie nie funkcjonują tak prężnie jak w Korei. Wydaje mi się, że to mogłoby przynieść sporo korzyści dla europejskich drużyn. Teraz, gdy tych akademii zaczyna brakować, to też nagle jakoś popyt na koreańskich graczy wzrósł i w ogóle… Ale może do dobrego działania akademii potrzeba większych zmian? Więcej gry chociażby i lepiej prowadzone ERL-e. A może gdyby ERL-e były prowadzone lepiej a gry w LEC byłoby więcej, to akademie nie byłyby potrzebne do znacznej poprawy poziomu w Europie?



Zostaw komentarz