Ku powszechnemu zaskoczeniu we wczorajszym finale dolnej drabinki Rift Legends, Forsaken nie wygrało ani jednej mapy. Jak to się stało, że Barcząca wygrała tak łatwo?
W pierwszej mapie Zakapturzeni delikatnie podkręcili – nie spodziewaliśmy się Kog’Mawa tak szybko ujrzeć. Gra zaczęła się dla nich całkiem nieźle, ale rozgrywka otwierająca serie aż 3 razy przechodziła z rąk do rąk. Dobre łapanki i świetnie egzekwowane walki drużynowe dały zwycięstwo Barczącej. Solidne ściany od Anivii Tenshiego, w połączeniu z ciągłym naciskaniem na Zamulka i wybitnym Zaahenem od Mikusika przesądziły o wyniku pierwszej gry.
W drugiej Barcząca nie pozostawiła złudzeń. Ich młodziutki leśnik dał performance nie z tej Ziemi na Kindred, kończąc rozgrywkę 16/0/5. Co ważne i co chciałbym podkreślić, wielokrotnie krytykowany Tenshi, zaliczył kolejny świetny występ – był bardzo celny na charmach Ahri. Mimo, że Sinmivak i Secrett dwoili się i troili, gra była nie do wyciągnięcia.
W punkcie meczowym Cinkrof bierze komfortową dla siebie Vi, a Secrett Viktora… I nic z tego nie wynika dobrego. Mikusik po raz trzeci niesamowicie się rozpędził, tym razem na komfortowym dla siebie Xinie. Tenshi, który miał być piętą Achillesową, po raz trzeci wypada lepiej od Secretta… 3:0, seria interesująca, ale na koniec dnia dość jednostronna.
Barcząca przepoczwarzyła się z gąsienicy w motyla
Zaczęli od kiepskiego występu na LAN-ie, potem dostali stompa od Forsaken w fazie grupowej, byli chwiejni w meczu z Anonymo, by teraz dać taki występ w starciu rewanżowym z Zakapturzonymi. Tak przemianę komentuje trener Barczącej – Shoopiltee:
To prosta sprawa. Nie mogliśmy zagrać tak jak wczoraj, więc po prostu zagraliśmy inaczej i to cała filozofia. Przegadaliśmy sobie pewne rzeczy, przygotowaliśmy się bardzo dobrze na Forsaken i bardzo dobrze zrealizowaliśmy nasze założenia. Przypominam, że to Woolite jest głównym reżyserem tegorocznego Winter Splitu i po prostu taki scenariusz przygotował.
Niesamowita jest też przemiana poszczególnych zawodników. Agresivoo w wywiadzie pomeczowym podkreślił jak wiele się nauczył i poprawił od przyjścia do Barczącej. Dodatkowo młodzi zawodnicy drużyny – Tenshi i Mikusik wykonali niesamowity progres. Tenshi z zawodnika, który był w stanie tylko dobrze zagrać linie, a i to nie zawsze, zdecydowanie doskalował. Mikusik złapał nieco więcej wolności i też widać tego efekty – przeciwko Anonymo to on rozpoczął comeback, a w meczu z Forsaken zrobił łącznie staty 33/1/24 i wykręcił KDA 57. Tak o swoich zawodnikach wypowiada się trener:
Występ Mikusika skomentuję jedynie frazą: Mikołaj „Mikusik” Cywiński LEC Rookie of the Year 2027. Co do Tenshiego to doskonale wiem, na co go stać. On borykał się w trakcie splitu ze swoimi problemami, ale najważniejsze jest pokazać swoją prawdziwą twarz na najważniejsze gry splitu. Jak to Marilyn Monroe powiedziała, „Jeśli nie potrafisz znieść mnie kiedy jestem najgorsza, to cholernie pewne, że nie zasługujesz na mnie, kiedy jestem najlepsza”
Co było przyczyną klęski Forsaken?
Jedna sprawa to mocna Barcząca. Druga to fatalny Kaseko (0/20/24 w serii). Trzecia to niestabilny duet mid-jungle, Secrett i Cinkrof niedowieźli w tym pojedynku. Tylko Sinmivak dawał nadzieję i grał dość stabilnie, a Zamulek często nie był w stanie wiele zrobić.

Oprócz tego na pewno nie pomagały drafty, coś co zauważyliśmy jako komentatorzy podkreślił również trener Barczącej:
Drafty Forsaken nie mogły grać w nasze drafty. Nie było takiej opcji. Przewidzieliśmy wszystko co zrobią, nabierali się na nasze baity, za każdym razem byliśmy dwa kroki do przodu. Po każdym drafcie byliśmy bardzo zadowoleni i wiedzieliśmy, że wszystkie narzędzia są w naszych rękach i wystarczy tylko to dobrze wyegzekwować. Tak też się stało. Cieszę się też, że dzisiaj skończyło się na trzech grach, bo jeszcze mamy kilka asów w rękawie.
Przyszłość Forsaken jest niejasna. Kłopoty finansowe organizacji, o jakich pisał jej właściciel – Lord. Dodatkowo Cinkrof na swoim streamie przekazał, że wątpliwym jest by Secrett pozostał w drużynie.

Zielone Orły w finale Rift Legends i na EMEA Masters!
Barcząca w zaledwie drugim swoim splicie istnienia awansowała do finału i zawalczy o mistrzostwo Polski. Wczorajszym zwycięstwem zapewnili sobie też miejsce na EMEA Masters, ku wielkiej ekscytacji włodarza organizacji – Wichersa. Będzie to pierwszy finał i EMEA Masters nie tylko dla organizacji, ale też dla Mikusika i Tenshiego oraz Shoopiltiego, który tak komentuje swoje uczucia w tej kwestii:
Jest taki polski aktor i lektor, Rafał Walentowicz. On był polskim lektorem serialu „Chłopaki z baraków”. W pierwszym odcinku sezonu szóstego jeden z bohaterów serialu, Ray (grany przez Barrie’a Dunn’a) w słynnej już scenie wypowiedział „life is great”. Walentowicz przetłumaczył to wtedy na frazę, która na stałe zakorzeniła się w polskiej popkulturze. I tak się właśnie czuję.
Job is not done
Dzisiaj Barcząca rozpędzona z dolnej drabinki i z trzema zwycięstwami w seriach Bo5 z rzędu wpada do finału. Czy jest szansa przebić się przez Bombę z tą nabraną prędkością, czy boleśnie się od nich odbiją? Ja obstaję przy mojej pierwotnej predykcji, że Bomba zdobędzie mistrzostwo, aczkolwiek muszę przyznać, że nie jestem jej już tak pewny jak wczoraj. Dla Woolita będzie to 25. finał na polskiej scenie, coś niesamowitego. Woolite i Jactroll z reguły w takich meczach dowożą. Tenshi doskalował. Mikusik pokazał, że nawet gdy ma skład pełen doświadczonych gwiazd, to on nadal potrafi świecić jaśniej od nich. Aczkolwiek w starcie na LAN-ie we Wrocławiu, to Bomba była górą…

Tak przed finałem sytuację komentuje Shoopiltee:
Jest takie polskie powiedzenie, które bardzo dobrze oddaje moją perspektywę na spotkanie z Bombą. Otóż „na dwoje babka wróżyła”. Będzie co będzie, my zagramy swoje, oni zagrają swoje i niech wygra lepszy.
Dla Barczącej kluczowe, żeby Tenshi ustał na Mrozka. O Agresivoo na topie się nie martwię, pokazał się świetnie na Sinmivaka, dobrze weaksidując na tankach i pewnie taki sam będzie dla niego plan na Frajgo. Woolite i Jactroll też powinni sobie poradzić z Odim11 i Minemaćkiem. Ale kluczowy będzie matchup mid-jungle. Fantastyczne starcie fantastycznych młodych leśników – Mikusika i Guliego i starcie Dawida z Goliatem na midzie zdefiniuje nam dzisiejszy finał.


Zostaw komentarz