A jednak – Virtus.pro zaczyna przebudowę składu. Pierwszym z nowych ogniw został ich były gracz – Nikolaj „mir” Bitjukow.
Mir na nowo Virtus.pro
Jeszcze przed paroma dniami dywagowaliśmy, co dalej z Virtus.pro. Drużyna przeszła fundamentalne zmiany – trzech zawodników trafiło na listę transferową po serii rozczarowujących wyników. Organizacja postanowiła odkryć pierwszą kartę, ale jest ona na tyle specyficzna, że nie wiadomo, jaki nosi nominał. Może to słabiutka dwójka, może as z rękawa, a może… joker?
Niedźwiedzie przywróciły w swoje szeregi weterana – mira – który reprezentował zespół w latach 2023-2024. Bitjukowa można też dobrze kojarzyć z Team Spirit, Gambit czy Vega Squadron. Rosjanin ma na swoim koncie występy na pięciu Majorach.
Wszystko brzmi na pozór całkiem nieźle. Sprawdzony, doświadczony, ograny gracz. Swego czasu wręcz jeden z przodowników swojego regionu. Tkwi w tym jednak pewien haczyk. Otóż mir nie zagrał oficjalnego meczu od roku.
Problem jest o tyle kompleksowy, że Bitjukow w zasadzie od dwóch lat nie miał stałego zespołu. W lutym 2025 roku zagrał w Virtus.pro jako zmiennik przeciwko Spirit na IEM Katowice, z doskoku wchodząc w meczu ćwierćfinałowym, zastępując Timura „FL4MUSA” Marewa. Jeśli pokopiemy głębiej, to następny jego oficjalny mecz znajdziemy dopiero w kwietniu 2024 roku.
To naprawdę szalony ruch. Nawet nie ma co silić się na prognozowanie, czy to wypali, bo nie ma ku temu żadnych przesłanek. Mir w składzie będzie pełnił rolę prowadzącego, w czym na pewno przydadzą mu się pokłady doświadczenia, jakie ma.
Pierwsze komentarze internautów są bardzo sceptyczne. Co dokładnie gotuje Virtus.pro? Nadal nie wiemy i nie znamy na to przepisu, choć w kolejnych dniach zapewne dowiemy się więcej.


Zostaw komentarz