Ukraińskie KONO zostało oskarżone o niewywiązywanie się z postanowień kontraktowych względem zawodnika. Obie strony obrały stanowiska.
KONO nie wypłaca pieniędzy?
Iskrę wzniecił Nicolas „Keoz” Dgus. Belg, znany z występów w GamerLegionie czy IntoTheBreach, jest obecnie graczem ukraińskiego KONO. Dgus rozpisał się w nitce na portalu X, opisując, w jaki sposób organizacja nie dotrzymuje kontraktowych obietnic. KONO rzekomo miało nie tylko nie wypłacić mu ustalonych pieniędzy, ale też zastraszać i kwestionować słuszność jego zdania.
Ukraińska organizacja KONO nie wypłaciła mi pieniędzy za grudzień, uchylając się od wymogu zrobienia tego w okresie „x” dni od konkretnego terminu. Nie chcę niczego więcej, tylko należną mi wypłatę. Kiedy o nią poprosiłem, odpowiedziano: „Ta wypłata nie uczyni cię bogatszym”.
To nie o to chodzi. Należy szanować postanowienia umowy. Po ponad miesiącu zacząłem otrzymywać wiadomości, że z „anonimowych źródeł” dowiedziano się o tym, że ustawiam mecze i zażądano testu wariografem.
Takie procedury w esporcie wykonuje się w integralnych śledztwach, a nie jako argument w sporze o wypłatę. Takie zobowiązania nie znikają w obliczu tego typu oskarżeń.
Chciałem to rozwiązać prywatnie i profesjonalnie. Wciąż jestem otwarty na polubowne wyjaśnienie.
KONO to organizacja emerytowanego ukraińskiego piłkarza, Jewhena Konplanki. To 87-krotny reprezentant kraju. W trakcie swojej kariery grał w klubach pokroju Sevilli, Schalke czy nawet polskiej Cracovii.
Organizacja również odniosła się do tematu. Z perspektywy CEO sytuacja ma się zgoła inaczej względem tego, co przedstawił Keoz.
W rzeczywistości to zawodnik od kilku miesięcy ma wobec organizacji niespłacone zobowiązania. Z naszej strony zapopoponowaliśmy mu najdogodniejszy termin spłaty.
Gracz został poproszony o przejście standardowej procedury weryfikacyjnej. Nie wystosowano żadnych gróźb ani publicznych zarzutów względem jego osoby.
Organizacja nie akceptuje ultimatum, nacisków ani gróźb dotyczących reputacji. Wszystkie kwestie sporne rozstrzygane są ściśle w ramach umowy i zgodnie z prawem.
Każdy kij ma dwa końce i na razie nie sposób jest osądzić, kto w tym sporze ma rację. Zdecydowanie większy posłuch wśród internautów zebrał Keoz – zareagował szybciej i jest znacznie bardziej medialny od swojego pracodawcy. Dodatkowo wątpliwości wzbudza forma oświadczenia KONO. Nitka jest bardzo chaotyczna, jeden wpis z niej usunięto i wygląda to bardzo nieprofesjonalnie.
Co ciekawe Keoz nadal aktywnie gra ze składem organizacji. Obecnie ukraińska marka rywalizuje w kwalifikacjach do jednego z turniejów CCT. Nie wstrzymano współpracy i wygląda to dość groteskowo, biorąc pod uwagę toczący się w tle konflikt.


Zostaw komentarz