Jak przed każdym sezonem polskich rozgrywek w League of Legends jesteśmy świadkami całego morza zmian. Wybrałem jednak trzy, które kryją za sobą trochę większą historię niż tylko zmiana barw.
Mikusik – Lodis
Po rozczarowującym sezonie wiosennym w barwach Barczącej młody leśnik wylądował w bardzo medialnym projekcie Lodis, razem z chociażby Kaseko czy Czekoladem.
Do tej pory drużyna z B-klasy była jego jedynym poważnym przedsięwzięciem. Był to też projekt w pełni profesjonalny i poważny, a przynajmniej tak chcieliby być postrzegani przedstawiciele organizacji.
Dało się jednak słyszeć pogłoski o różnych brakach w profesjonalizmie, zarówno ze strony graczy, jak i zarządu.
Dlatego w mojej głowie rodzą się pewne przemyślenia. Czy młody leśnik nie doszedł do wniosku, że profesjonalne podejście do życia w organizacji nie jest dla niego? Czy mimo ogromnego talentu jest w stanie poświęcić rozwój swojej kariery jako gracza, żeby w zamian zbudować markę osobistą u boku streamerskich tytanów w postaci Sinmivaka czy Kaseko?
Kokos – Docisk
Docisk od początku swojej historii w Rift Legends jawi się jako projekt sportowy prowadzony z głową, który przede wszystkim da się lubić. Ze składu debiutującego w polskiej lidze ostał się co prawda tylko PMK, ale nie było momentu, w którym drużyna przeszłaby jakąś ogromną przebudowę.
Z sezonu na sezon misternie przygotowywana jest mieszanka graczy, której w końcu ma udać się osiągnąć wymarzone play-offy. W tym celu Docisk podziękował za wszystko KubieGoatowi, który występował w ramach zastępstwa za wykluczonego Hurona. Sam skazany wraca latem do gry.
Najważniejszą zmianą przed tym sezonem jest jednak pożegnanie FullCleara i transfer Kokosa. Duet z akademii Zero Tenacity spotkał się w poprzednim sezonie z zupełnie różnym odbiorem. Z jednej strony mieliśmy chwalonego zewsząd Birkyy’ego, z drugiej – raczej krytykowanego leśnika Docisku.
Mimo że w bezpośrednim starciu w poprzednim sezonie to PMK i spółka byli górą, różnica na pozycji leśniczego była niestety widoczna.
Dodanie Kokosa do Docisku to kolejna zmiana przeprowadzona przez tę organizację na przestrzeni ostatnich sezonów, która bardzo mi się podoba. Jednocześnie sprawia ona, że to właśnie na ten skład będę patrzył w kontekście czarnego konia rozgrywek. Nie wierzę, że lata konsekwentnej budowy drużyny nie przyniosą żadnych efektów.
Color – Forsaken
Ten powoli już legendarny toplaner, niczym Odyseusz, wraca do domu po trzech latach tułaczki po całej Europie. Trzykrotny mistrz Polski dopisał do CV ligi włoską, arabską i grecką, ale oprócz mało prestiżowego mistrzostwa Włoch nie osiągnął większych sukcesów.
Wiele osób zastanawia się, jak dobry tak naprawdę jest Color w 2026 roku. Trzeba również dodać, że sam projekt Forsaken okazał się ciekawszy, niż mogliśmy zakładać.
Wiele osób przypuszczało, że po kontrowersyjnym mistrzostwie Forsaken czeka kolejna ogromna przebudowa. Najbardziej może zaskakiwać pozostanie w drużynie MVP poprzedniego splitu – Decaya. Do tego Syzyfek w końcu znalazł swój projekt na polskiej scenie. Tym samym, Zakapturzeni prezentują się naprawdę mocno i ciekawie.


Zostaw komentarz