GamerLegion, pomimo pięknej walki, nie było w stanie domknąć starcia z MOUZ – to podopieczni sycrone’a zagrają o półfinał esportowych mistrzostw świata.
Solidna walka na pierwszej mapie
Starcie prowadzonego przez Janusza „Snaxa” Pogorzelskiego GamerLegion z wyżej notowanym zespołem MOUZ przyniosło widzom wiele emocji i pięknych akcji. Początek rywalizacji to mapa Mirage wybrana przez rywali częściowo polskiego składu, co dało się zauważyć gołym okiem szczególnie w pierwszej połowie. Defensywa Legionu miała sporo luk, które zawodnicy MOUZ sprytnie wykorzystywali, lecz mimo optycznej przewagi remisowy wynik do przerwy wcale jej nie potwierdzał.
W drugiej części to GL zaczęło całkiem nieźle, gdyż mimo przegranej pistoletówki to kolektyw imd zdołał wygrać nawet pięć rund z rzędu. Po zdobyciu przez GamerLegion jedenastego punktu MOUZ weszło jednak na wyższe obroty i tym samym domknęło mapę własnego wyboru wynikiem 13:11. Mecz jednak toczył się dalej, a na zawodników GamerLegion czekała mapa Ancient.
Problem ze złapaniem momentum
Druga arena rywalizacji nie zaczęła się dla GamerLegion najlepiej – mimo pierwszej wygranej przez Snaxa i spółkę rundy pistoletowej w serii – GL musiało uznać wyższość rywala podczas rundy force. Kolejne potyczki to spore męczarnie pod kątem pomysłu gry w ofensywie, a na domiar złego dla Legionu świetne zawody rozgrywał PR, czyli gracz jeszcze do niedawna reprezentujący barwy zespołu Snaxa. Młody Czech w większości sytuacji był przeszkodą nie do przejścia jeśli chodzi o obronę mniejszego z bombsite’ów, a polski prowadzący miał spore problemy z ominięciem najlepszego gracza MOUZ w pierwszej połowie.
Druga połowa rozpoczęła się nieco lepiej niż poprzednia, gdyż GL do zwycięstwa w pistoletówce dorzuciło punkt zdobyty podczas rundy force rywala. W tej chwili pojawił się niestety najczarniejszy z możliwych scenariuszy, czyli porażka podczas potyczki ekonomicznej ze strony MOUZ. W następstwie tej nieprzyjemnej wpadki w zespole Legionu pojawiły się problemu komunikacyjne, które w dość krótkim czasie pozwoliły MOUZ na wypracowanie przewagi. Końcówka jednak należała do Legionu, który zyskał odrobinę momentum w defensywie, lecz odpowiednio wcześnie zdobyty przez MOUZ punkt numer 12 zapewnił im dogrywki na drugiej mapie.
Overtime’y zazwyczaj rządzą się swoimi prawami i nie inaczej było w tym przypadku. GamerLegion wygladało na drużynę, która jest zmęczona czekaniem na swoich przeciwników i w wielu rundach dogrywki to właśnie GL szukało kontaktu z zawodnikami MOUZ. Po sześciu rundach na tablicy wyników cały czas widniał remis, więc konieczne było rozegranie kolejnej odsłony doliczonego czasu gry. Ta też rozstrzygnięcia nie przyniosła, lecz w trzeciej serii dogrywek GL miało już nieco więcej szczęścia i to podopieczni imd wyszli zwycięsko ze starcia na Anciencie.
Ten mecz zasługiwał na decidera
Po niezwykle zaciętej pierwszej mapie i przedłużającym się w nieskończoność Anciencie przyszła pora na Nuke’a, który był deciderem w całej serii. W tym przypadku GamerLegion wspięło się na wyżyny swojej gry w defensywie i zaczęło trzecią mapę w wymarzony sposób. Łatwo wygrana pistoletówka pozwoliła Snaxowi i spółce na nabranie rozpędu, dzięki czemu formacja MOUZ przełamała wynik dopiero w piątek rundzie. W defensywie GL momentami pojawiały się delikatne luki, lecz fantastyczną pierwszą połowę ostatniej z map rozegrał hypex. Polski snajper ratował GamerLegion w kluczowych momentach niejednokrotnie robiąc to w ekwilibrystyczny sposób. Do przerwy na tablicy wyników widniał więc idealny dla Legionu wynik 10:2.
Gdy wszyscy byli już niemalże przekonani, że MOUZ nie podejmie rękawic na mapie decydującej, pojawił się renesans dyspozycji xertioN’a i spółki. Myszy po stronie defensywnej idealnie kontrowały pomysły Snaxa, dzięki czemu licznik rund przez nich zdobytych nieustannie piął się w górę. Z zawodników GL wychodziło już typowe zmęczenie niesamowicie długim spotkaniem, co przełożyło się na dziewięciopunktową serię rund wygranych przez MOUZ. Dopiero przy wyniku 10:11 pojawiło się przełamanie – fantastyczny clutch Tausona pozwolił na zmianę psychicznego nastawienia zespołu. Końcówka, mimo rund pełnych emocji, należała do Myszy i to właśnie reprezentanci niemieckiej organizacji zmierzą się z FUT w ćwierćfinale imprezy.
Dzisiejszy dzień podczas zmagań w Paryżu nie był więc zbytnio udany dla naszych reprezentantów. Ze stolicą Francji, podobnie jak zawodnicy GamerLegion, pożegnał się także Filip „NEO” Kubski – jego Astralis po trzymapowym pojedynku poległo w starciu z G2. Już jutro około godziny 16 do walki stanie ostatni biało-czerwony akcent – Jakub „jcobbb” Pietruszewski grający w barwach FaZe Clanu zmierzy się z Vitality w walce o ćwierćfinał.
GamerLegion 1:2 MOUZ
- 11:13 – Mirage,
- 22:19 – Ancient,
- 11:13 – Nuke.


Zostaw komentarz