W eliminacjach do ENC w strefie afrykańsko-bliskowschodniej rządziła i dzieliła Algieria, która miała w swoim składzie aż pięciu „farbowanych lisów”.
Z owego regionu bezpośredni wjazd do listopadowego turnieju dostała Turcja z bardzo mocnym siedmioosobowym rosterem: BrokenBlade, Rhilech, Closer, Serin, Aetinoth, Fleshy, Parus. Turkowie z pewnością mają wysokie ambicje – pokroju top 8 – i mają naprawdę mocny skład. Co ciekawe, w środowisku dużo się mówi o tym, że rezerwowi – Closer oraz Parus – mają mieć szansę na wejście do grającej piątki i nie są zgłoszeni „na wszelki wypadek”, tylko faktycznie mogą wywalczyć sobie miejsce w głównym rosterze.
Najbardziej szalone gry w ENC
Bliski Wschód i Afryką były areną najdziwniejszych starć w całym ENC. Mecz Demokratycznej Republiki Konga z Marokiem przejdzie do historii. Gra zakończyła się w 13. minut przy wyniku 40:1 w zabójstwach na korzyść Maroka. Przez brak serwera w Afryce, wiele reprezentacji afrykańskich grało na bardzo wysokim pingu. Do tego dochodzi ograniczony potencjał sportowy wielu państw i przepis na tak drastycznie jednostronne gry gotowy. Nie trudno o takie rozstrzygnięcia gdy po jednej stronie mamy – mniej lub bardziej, ale jednak – profesjonalnych graczy, zaś po drugiej silvery, czy goldy mające 400 pingu.
Algieria, czyli Francja C
Dziesiąte co do wielkości państwo świata zgłosiło naprawdę mocny jak na swój region skład: Potent, Boukada, Kobs, Kamiloo, Rin, Aymen. Niesamowity jest jednak fakt, iż pięciu z sześciu podopiecznych francuskiego selekcjonera Algierii – na co dzień trenera Shifters, Strikera – zazwyczaj posługuje się francuskim obywatelstwem. Odstępstwem jest jedynie strzelec G2 Nord – Rin. Tak silna Algieria, ku zaskoczeniu absolutnie nikogo, bez straty mapy awansowała. A sytuacja kadrowa jest łudząco podobna do tego, co czasami dzieje się w piłce nożnej w krajach, które w przeszłości były koloniami europejskich mocarstw.
Poza Algierią awansowała jeszcze Tunezja, która w decydującym starciu zwyciężyła z Libanem 2:1. Po meczu furorę w internecie zrobiło stanowisko sajeda. Urodzony w Libanie strzelec, który reprezentuje na co dzień barwy amerykańskiego Disguised pochwalił się nim na swoim X:
Tunezyjska reprezentacja: Chakroun, Dean, Koussay, Xicor, insane składa się w 100% z zawodników z zawodników urodzonych w Tunezji. Dodatkowo każdy z nich gra w pierwszej lub drugiej lidze arabskiej. Co więcej, w off-seasonie każdy z nich gra w tunezyjskiej Super Lidze. Awans jest sporym sukcesem, lecz na przejście przez fazę Play-In ENC nie mają raczej co liczyć.


Zostaw komentarz