Za nami kolejny tydzień Rift Legends, który przyniósł zarówno bardzo jednostronne serie, jak i dwa spotkania zdecydowanie warte dłuższego omówienia. Barcząca pokazała, że nie zamierza być jedynie dostarczycielem punktów, Lodis wypuściło z rąk niemal pewne zwycięstwo, a Bomba i Docisk bez większych problemów dopełniły formalności. Pochylmy się nad czterema seriami minionej kolejki.
Devils.one InStreamly vs Barcząca Esports by Yumisu
Przed rozpoczęciem spotkania Barcząca była skazywana na pożarcie i pierwsza mapa tylko potwierdziła te przewidywania. Devils.one kompletnie zdominowało rywala, a największa różnica widoczna była na pozycji wspierającego. Robertoos został stłamszony przez Erdote, który moim zdaniem był absolutnym MVP pierwszej odsłony.
Pierwsza mapa zakończyła się więc bez większej historii. Znacznie ciekawiej zrobiło się jednak w drugiej odsłonie, która okazała się prawdopodobnie najlepszą pojedynczą mapą całego tygodnia. Ponad 50-minutowa batalia pokazała Barczącą z zupełnie innej strony.
Na ogromne pochwały zasługuje przede wszystkim Xaro, którego świetna Syndra była jednym z głównych powodów, dla których jego drużyna mogła w ogóle myśleć o zwycięstwie. Bardzo dobrze wyglądał również Ejsner na Caitlyn, a Guli swoim Jarvanem stanowił o sile Barczącej w walkach drużynowych.
Barcząca miała również zdecydowanie lepszy draft i przez sporą część spotkania znajdowała się w komfortowej sytuacji. Mimo tego zakończenie mapy zajęło jej bardzo dużo czasu. I właśnie tutaj należy docenić Devils.one. Nawet z gorszą kompozycją i będąc z tyłu, Diabły potrafiły znajdować sposoby na przedłużanie rozgrywki oraz utrudnianie rywalowi postawienia kropki nad „i”. To pokazuje klasę tej drużyny i doświadczenie jej zawodników.
Trzecia odsłona była już dużo bardziej jednostronna. Eksperyment z Hecarimem kompletnie nie wypalił, a po dwóch nieudanych potyczkach Guli przestał stanowić realne zagrożenie. Devils.one dysponowało bardzo agresywną i wybuchową kompozycją, która po zdobyciu przewagi zamieniła się w klasyczny deathball. Rywale nie byli już w stanie znaleźć na nią żadnej odpowiedzi.
Diabły wygrały 2:1 i w przekroju całej serii były po prostu lepszą drużyną, dopisując tym samym drugie zwycięstwo w lidze. Barcząca natomiast po dwóch bardzo wymagających spotkaniach pokazała, że potrafi rywalizować z najlepszymi. Teraz powinno być już tylko łatwiej. W przyszłym tygodniu zmierzy się z Dociskiem i to właśnie po tym meczu będziemy mogli zdecydowanie więcej powiedzieć o realnej sile tego składu.
Forsaken vs Lodis
Mecz tygodnia rozpoczął się od sporego zaskoczenia. Forsaken kompletnie zdominowało pierwszą mapę, jednocześnie zaskakując Lodis nietypowymi wyborami w drafcie. Vel’Koz na środkowej alei czy Pantheon na pozycji wspierającego okazały się niezwykle skuteczne, a Zakapturzeni potrzebowali zaledwie 24 minut, żeby rozprawić się z drużyną Kaseko.
Po tak jednostronnym otwarciu serii nie spodziewałem się, że Misie Polarne będą w stanie tak szybko wrócić do gry.
A jednak. Druga mapa to przede wszystkim świetny Czekolad oraz bardzo dobry Zamulek. Syndra midlanera Lodis wyglądała kapitalnie, ale na pochwały zasługuje także przygotowany przez zespół plan na początek rozgrywki. Mikusik kreatywną ścieżką w lesie bardzo szybko ukarał agresywny wybór Colora w postaci Vayne na górnej alei i właśnie dzięki temu Lodis zaczęło budować swoją przewagę.
Pojawiły się później drobne problemy z domknięciem spotkania, ale ostatecznie druga mapa dość pewnie powędrowała na konto mistrzów Polski.
Absurd trzeciej mapy
Trzecia odsłona tej serii to już jednak absolutna abominacja w wykonaniu Lodis. Trudno inaczej określić porażkę w grze, w której Syzyfek w pewnym momencie miał statystyki 0/5/0 na Kaliście.
To było zwycięstwo, które Lodis zwyczajnie wypuściło z rąk.
Kiedy ten zespół się podpala, momentami zaczyna podejmować zupełnie nieracjonalne decyzje. Zawodnicy Lodis chcieli bić się praktycznie bez przerwy, niezależnie od sytuacji na mapie. Kolejne wymiany zamiast przybliżać ich do zakończenia spotkania, pozwalały Forsaken wracać do gry. Szczególnie mocno skorzystał na tym Decay, który z każdą kolejną walką stawał się coraz większym problemem, aż w pewnym momencie Lodis nie miało już na niego odpowiedzi.
Najbardziej ironiczny pozostaje jednak finał całej historii. To właśnie Syzyfek, który wcześniej znajdował się na kompletnym dnie, zdominował ostatnią walkę i przypieczętował zwycięstwo Forsaken.
Lodis przegrało więc serię, którą powinno mieć w garści. Nie traktowałbym tego jednak jako powodu do ogromnego niepokoju. Taki kubeł zimnej wody przed najważniejszą częścią sezonu może wyjść tej drużynie nawet na dobre. Jeżeli zawodnicy wyciągną odpowiednie wnioski i nauczą się lepiej kontrolować swoją agresję, ta porażka może być dla nich bardzo wartościową lekcją.
Forsaken z kolei zostało nagrodzone za cierpliwość i konsekwentne wykorzystywanie błędów rywala. Co najważniejsze, najtrudniejsze spotkania sezonu Zakapturzeni mają już za sobą. Patrząc na pozostały terminarz, bilans 5:0 na koniec rundy zasadniczej wydaje się jak najbardziej realnym scenariuszem.
Bomba Team vs Anonymo Esports
Po pierwszym spotkaniu Anonymo z Dociskiem można było mieć pewne nadzieje związane z tą drużyną. Nie była oczywiście faworytem starcia z Bombą, ale liczyłem przynajmniej na momenty wyrównanej rywalizacji.
Nie dostaliśmy praktycznie żadnego.
Cała seria była przede wszystkim fenomenalnym popisem Mrozka. 8/2/7 na Akali w pierwszej mapie, a następnie absurdalne 14/0/4 w drugiej odsłonie najlepiej pokazują skalę jego dominacji. Anonymo nie znalazło żadnego sposobu na ograniczenie midlanera Bomby, a kiedy ten zaczynał się rozpędzać, obie mapy bardzo szybko wymykały się spod kontroli. Dobrze ogląda się mistrza Polski z zimowego splitu w takiej dyspozycji.
Nie można jednak sprowadzać tej serii wyłącznie do Mrozka. Bardzo dobrze na drugiej mapie zaprezentował się również Frajgo na Olafie, a Minemaciek zaliczył kolejną naprawdę solidną serię. Bomba po prostu zdominowała Anonymo i trudno doszukiwać się tutaj większej historii.
W przypadku Anonymo najważniejszym testem będzie teraz spotkanie z Barczącą. To właśnie ta seria powinna odpowiedzieć nam na pytanie, gdzie rzeczywiście znajduje się obecnie ten zespół i czego możemy od niego oczekiwać w dalszej części sezonu.
Docisk vs UP2UMEDIA Cebulaki
Przed tą serią nie spodziewaliśmy się wielkich emocji. Cebulaki mogły wprawdzie nabrać odrobiny pewności siebie po całkiem niezłym występie przeciwko Forsaken, ale mecz z Dociskiem bardzo szybko zweryfikował te nadzieje.
Różnica poziomów była po prostu zbyt duża.
Docisk bez większych problemów dopełnił formalności, kontrolując spotkanie i nie pozwalając rywalowi realnie zagrozić swojemu zwycięstwu. Cebulaki po raz kolejny potwierdziły tym samym, że na ten moment są najsłabszą drużyną w Rift Legends.
Znacznie ciekawszy pozostaje przypadek Docisku, który nadal jest dla mnie pewną enigmą tego sezonu. Najpierw bardzo słabe spotkanie przeciwko Anonymo, teraz całkowita dominacja nad Cebulakami.
Dlatego dopiero przyszłotygodniowe starcie z Barczącą powinno dostarczyć nam konkretniejszych odpowiedzi. To będzie pierwszy mecz, po którym naprawdę będziemy mogli ocenić, jak silny jest obecny Docisk i o co może walczyć w tym sezonie.


Zostaw komentarz