eskyy

eskyy: W dwa miesiące wypełniliśmy to, co miało nam zająć rok

Strona główna » eskyy: W dwa miesiące wypełniliśmy to, co miało nam zająć rok

Betclic Apogee w minionym tygodniu świętowało zwycięstwo w Parken Challenger Championship 2. O sukcesie drużyny, atmosferze w zespole oraz swojej drodze w Counter-Strike’u opowiedział nam zawodnik Apogee – Bartosz „eskyy” Tomaszewski.

Mateusz Kulka: Jak wyglądało Twoje pojawienie się w Betclic Apogee? Czy miałeś jakieś sygnały nieco wcześniej, czy informacja o tym, że jesteś w planach zespołu przyszła trochę z zaskoczenia?

Bartosz Tomaszewski: Wydaje mi się, że nie wiedziałem o niczym z wyprzedzeniem. Sytuacja wyglądała tak, że na mistrzostwach Polski w grudniu poznałem Cherry’ego. Gdy wróciłem z turnieju do domu zobaczyłem, że dostałem od niego followa na X-ie, co mogło w sumie dać mi do myślenia, ale na tamtą chwilę nie miałem pojęcia, że Szczepan współpracuje z Apogee. Jedyne, co mogło mi dać jakiś tip to obserwacja od bogdana kilka dni później, ale sama informacja, że jestem w planach zespołu, przyszła z dnia na dzień. Dostałem wiadomość w stylu „siemka, nie chcesz przyjść pogadać?” i jakoś to poszło.

REKLAMA:
Reklama

Jak oceniasz atmosferę w zespole? Po waszych reakcjach w trakcie i po zakończonych spotkaniach wydaje się, że mimo krótkiego czasu razem zbudowaliście już pewną chemię. Jak to wygląda od kuchni?

Według mnie mamy naprawdę świetną chemię w zespole. Chłopaki, pomimo sporej różnicy wieku, która między na przykład Prismem i Dr3nquu wynosi aż 11 lat, potrafią się świetnie dogadywać. Każdy jest bardzo w porządku, czy to do wspólnej gry, czy do pośmiania się po meczu. Jest naprawdę bardzo przyjemnie.

Gracie razem dopiero dwa miesiące, a mimo wszystko walczycie jak równy z równym z ekipami pokroju 100 Thieves czy EYEBALLERS. Co pozwoliło Wam w tak krótkim czasie wejść na naprawdę wysoki poziom?

Wydaje mi się, że to kwestia świetnego przygotowania taktycznego. Sukces w głównej mierze zawdzięczamy trenerowi oraz analitykowi, wszystko z ich strony jest robione naprawdę profesjonalnie. Dużym plusem jest też to, że każdemu się chce, bo dobrze wiadomo, że nawet przy jednym ogniwie, które nie daje z siebie 100%, nie wychodziłoby to tak dobrze. Gramy wiele pracców, ciągle poprawiamy taktyki i zaczyna to wyglądać bardzo przyjemnie.

Jaki, z Twojej perspektywy, jest Prism jako prowadzący? Na zewnątrz wydaje się oazą spokoju, ale jak to wygląda na przykład w kluczowych momentach spotkań?

Nie poznałem go chyba jeszcze na tyle dobrze, ale w zdecydowanej większości sytuacji Wojtek jest bardzo opanowany i wyrozumiały. Może kilka razy zdarzyło się, że krzyknął, ale wiadomo – to zdarza się każdemu. Ja i Dr3nquu zaczynamy dopiero swoją przygodę w pro playu, więc pewnych rzeczy jeszcze nie rozumiemy, ale Prism jest osobą, która zawsze nam podpowie, gdy tego potrzebujemy. Podchodzi do nas bardzo spokojnie i widać, że zależy mu na naszym rozwoju.

Gdybyś miał wymienić Wasz największy zespołowy atut oraz jedną rzecz, z którą jako Apogee macie największe problemy – co by to było?

Nasz największy atut? Potrafimy odróżnić pracę od zabawy i momentów, gdzie trzeba się pośmiać. Nie ma czegoś takiego, że non stop pracujemy, ale dajemy sobie momenty na chwile uśmiechu, aby wyjść z tej rutyny. Jeśli chodzi o mankamenty, to z pewnością sparingi. Ten element wychodzi u nas dużo gorzej, niż granie oficjalnych spotkań. W obu tych przypadkach jesteśmy zupełnie innymi drużynami i wydaje mi się, że to wynika z braku takiego pełnego skupienia w meczach nie o stawkę. Być może czasem tego nie zauważamy, ale nie jesteśmy w pełni zaangażowani pod kątem mentalnym. Cały czas jednak nad tym pracujemy.

Poznaliśmy się w 2022 roku – grałeś wtedy dla DoubleH, które obracało się w trzeciej dziesiątce jeżeli chodzi o ranking polskich drużyn. Dziś grasz dla 42. drużyny na świecie według rankingu VRS. Co, z twojej perspektywy, najbardziej zmieniło się od tamtego czasu w Twoim podejściu jako zawodnika? Chodzi o samorozwój, treningi czy raczej podejście czysto mentalne?

Mental, przede wszystkim mental. Gdy byłem młodszy często nie zwyczajnie nie chciało mi się grać drużynowo i nie przykładałem do tego aż takiej wagi – zdecydowanie bardziej wolałem pograć sobie Faceity niż jakieś sparingi, bo na Faceicie walczyłem o punkty, a pracci były „o nic”. Z czasem zacząłem dojrzewać i dostrzegać, że wszystko jest po coś. Po chwili zrozumiałem, że fajnie jest grać te sparingi, zdobywać doświadczenie i uczyć się pewnych zagrań, a później pojechać na turniej i zdobyć fajne nagrody. Kiedyś nie miałem takiego mindsetu, ale udało mi się do niego dojrzeć z biegiem lat.

Ilekroć słucham udostępnianych na YouTube Apogee voicecommów z Waszych spotkań nie mogę oprzeć się wrażeniu, że bogdan jest takim zespołowym spoiwem w momentach, gdy coś nie wychodzi. W jakim stopniu to jego obycie na scenie CS-a pomaga Wam w realizowaniu celów i pięciu się w górę?

Na pewno w bardzo dużym. Bogdan jest bardzo w porządku gościem, wiele możemy się od niego nauczyć. Wprowadza też dobrą atmosferę w drużynę i dba o to, żeby nikt nie był smutny. Jest też bardzo sprawiedliwy – jak widzi, że ktoś czuje się gorzej, zawsze podejdzie i zapyta, będzie starał się poprawić ci humor i cię rozweselić. Coraz częściej jest też content creatorem, co można było zaobserwować podczas ostatniego turnieju w Danii. Jego obecność daje nam naprawdę sporo dobrego.

Czy w jakikolwiek sposób odczuwacie różnicę wieku pomiędzy tym nieco starszym trzonem zespołu a 17-letnim Dr3nquu? Jak oceniasz jego mindset jako bardzo młodego zawodnika?

Ta różnica wieku jakoś bardzo nie rzuca się w oczy. Na pewno w kilku momentach można trochę to odczuć – niektórzy z nas są już przed 30, a Dr3nquu dopiero wchodzi w dorosłość, więc nawet, gdy nie będziesz się na tym jakoś bardzo skupiał, można to w jakiś sposób zauważyć. Adrian jest po prostu młody i ma pewne zachowania typowe dla nastolatków. Pamiętam siebie kilka lat temu i miałem bardzo podobne nastawienie, co on. Mam czasem wrażenie, że jest delikatnie zestresowany, jeżeli słabo wejdzie w mecz i to na pewno różni go od Prisma, który jest już dużo bardziej doświadczony w takich sytuacjach. Dr3nquu jest cały czas bardzo młody i uczy się pewnych zachowań, ale ciągle stara się dążyć do perfekcji.

Czy reprezentowanie Betclic Apogee to praca na pełny etat? Czy są jakieś aspekty Twojego życia prywatnego, z których musiałeś zrezygnować, aby dołączyć do zespołu?

Nie musiałem z niczego rezygnować. Przed dołączeniem tutaj ustaliłem z bogdanem moje pewne rutyny, ale w każdej kwestii znaleźliśmy konsensus. Wiadomo, że są pewne sytuacje losowe, na przykład w czasie naszego LAN-a wypadają urodziny kogoś mi bliskiego, więc wtedy muszę zrezygnować z pewnych osobistych kwestii.

Jak wygląda Twój typowy dzień treningowy? Czy codziennie spotykacie się z zespołem czy stosujecie pewnego rodzaju mirkocykle, od których są jednak pewne przerwy?

Nie mamy przerw, poza jakimiś wyjątkowymi sytuacjami. Zazwyczaj treningi zaczynamy o 10:00, przez pierwsze dwie godziny przyswajamy teorię, a później do około 17:00 gramy sparingi z przerwą obiadową w międzyczasie. Wieczorem każdy ma już czas dla siebie – wtedy zazwyczaj pojawia się analiza demek czy luźne Faceity.

Kto jest Twoim CS-owym idolem? Czy masz jakiegoś ulubionego zawodnika na profesjonalnej scenie, z którego gry czerpiesz inspirację?

Raczej nie czerpię z nikogo inspiracji, ale takimi moimi GOAT-ami są S1mple i m0NESY – to jedyne dwie osoby, od których wziąłbym autograf. Zarówno jeden, jak i drugi bardzo mi imponują. Słyszałem też, że m0NESY jest bardzo kulturalny, taki „syn koleżanki twojej mamy”, tak to można określić. Bardzo szanuje tę dwójkę.

Co by było, gdyby nie Counter-Strike? Czy od dziecka marzyłeś o tym, żeby zostać profesjonalnym graczem, czy miałeś jakieś inne plany na swoją przyszłość?

Myślę, że to jest taka rzecz, której nie jesteś w stanie przewidzieć. W CS-a gra mega dużo osób, a to, że mi się udało, zawdzięczam w dużej mierze szczęściu. Zanim zacząłem grać dla Apogee chodziłem do pracy, jednak po pewnym czasie, jeszcze gdy grałem dla TNC, porzuciłem ją. To była dość ryzykowna decyzja – graliśmy wtedy na poziomie ESEA Entry i kompletnie nic z tego nie miałem – nie spodziewałem się, że będę tu, gdzie aktualnie jestem.

Wiem, że przy tak obficie napakowanym kalendarzu nie masz zbyt wiele wolnego czasu, ale gdy już uda Ci się go znaleźć, co robisz aby trochę odpocząć od świata CS-a? Co Cię relaksuje i pomaga na chwilę odciąć się od rywalizacji?

W sumie nie potrzebuje za bardzo relaksu i za bardzo nie mam na to czasu. Od poniedziałku do piątku trenujemy, w piątek wieczorem jadę do dziewczyny i wracam w niedzielę. Jest to pewnego rodzaju rutyna, ale kompletnie mi to nie przeszkadza. Cały czas robię to, co robić lubię – od poniedziałku do piątku gram w CS-a z chłopakami, w weekendy jeżdżę do dziewczyny – obie te rzeczy sprawiają mi przyjemność i chyba właśnie to mnie relaksuje.

Jakie są plany Betclic Apogee na najbliższe kilka miesięcy? Widać, że Wasza gra zaczyna nabierać rumieńców, więc czy macie jakiś cel minimum, który musicie osiągnąć w określonym czasie?

Na samym początku mojej przygody w Betclic Apogee mieliśmy bootcamp, podczas którego, razem z psychologiem, ustaliliśmy sobie cele minimum na 3, 6 i 12 miesięcy do przodu. Tym celem na 3 miesiące było przede wszystkim nauczenie się struktur, taktyk, itp. oraz wejście do TOP 80 rankingu VRS. Jak widzisz, potoczyło się trochę inaczej – w dwa miesiące wypełniliśmy to, co miało nam zająć rok. Na ten moment jeszcze nie rozmawialiśmy o tym, co dalej z jakimiś celami minimum. Lecimy z turnieju na turniej, staramy się zdobywać jak największą liczbę punktów, a naszym najbliższym celem będzie pewnie wejście do tego TOP 30, a potem Major. Tak mi się przynajmniej wydaje.

REKLAMA:
Reklama

Mateusz Kulka

Kiedyś dużo pisałem, teraz więcej gadam. Lubię Real Madryt, CS'a i samoloty (kolejność nieprzypadkowa). Mama zawsze powtarzała, że mam radiową urodę.

Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Post navigation

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, polecamy również: