Chovy

Czy warto przegrywać gry na Atakhanie?

Strona główna » Czy warto przegrywać gry na Atakhanie?

Czyli czy Gen.G (GENeralnie.Grali słabo) postąpiło dobrze, rozstrzygając ostatnią mapę półfinału mistrzostw świata w 20. minucie.

Właśnie ogłoszono, że rok po wejściu do gry Atakhan zostanie z niej usunięty. Przez cały rok gra skupiała się wokół niego, i wiele razy widziano drużyny, które potrafiły oddać za niego mecz (tu, tu, tu, też tutaj, oczywiście Fnatic występuje tu 3 razy przez przypadek). Czy warto było umierać za coś, co odeszło tak szybko?

Krótka lekcja historii

W pierwszej aktualizacji 2025 roku Riot Games dodało do gry Atakhana, nowego neutralnego potwora. Kolorystycznie i rozgrywkowo pasował do klimatu nowego sezonu, skupionego na Noxusie, zachęcając do ciągłej walki. Od początku roku nowy potwór występował w dwóch formach:

  • Żarłocznej, która dawała graczom dodatkowe złoto za zabicie przeciwników oraz swoistą nieśmiertelność. Pokonany gracz, który posiadał bonus od tej formy, nie umierał, tylko pojawiał się w swojej bazie.
  • Niszczycielskiej, po której śmierci pojawiało się wiele róż, oraz zwiększała ona o 25% bonusy z pokonania pozostałych epickich stworów.

Gdy dana gra była mniej krwista, wystąpiło w niej mniej zabójstw i zadano mało obrażeń do 14. minuty, pojawiała się forma Żarłoczna. W przeciwnym wypadku, Niszczycielska. Po wejściu do gry Atakhan był bardzo problematyczny dla deweloperów. Dwie inaczej działające formy, niemożliwe do zbalansowania w solo kolejce, w której cały czas ktoś walczy. Z drugiej zaś strony były profesjonalne rozgrywki, które są jednak bardziej spokojne. Żarłoczny Atakhan okazał się być za mocny, więc podjęto decyzję o usunięciu podziału na formy po zakończeniu 1. sezonu.

REKLAMA:
Reklama

Czy ktoś wie co on robi?

O ile jeszcze początkowe efekty dwóch form były dla graczy znane, to wiele osób nie ma pojęcia, jak teraz działa Atakhan.

  • Nadal pojawia się po tej stronie mapy, po której do 14. minuty było więcej walki
  • Podczas walki z nim, zmniejsza on odporność na magię i pancerz
  • Po śmierci zatrzymuje pojawianie się nowych róży
  • Zbiera wszystkie róże z mapy, przekazuje je drużynie i zamienia je w duchowe płatki, dające zwiększone o 25% bonusy
  • Daje kilka bonusowych duchowych płatków
  • Duchowe Oczyszczenie: przy zabójstwie spowalnia pobliskich wrogów o 60% na 1,5 sekundy i zadaje im 15% aktualnego zdrowia jako obrażenia adaptacyjne

I teraz już można dostrzec, że jednak mimo braku formy żarłocznej, same Duchowe Oczyszczenie może silnie wpłynąć na losy bitwy.

Jak wygląda w profesjonalnych rozgrywkach

W ostatnio udzielonym wywiadzie, aktualnie najlepszy polski leśnik, Inspired, powiedział:

Z Atakhanem w grze, wydawało się, że w 20. minucie jest obiekt, o który musisz walczyć

Kolejną przesłanką może być wskaźnik wygranych, a na ostatnich mistrzostwach świata prezentuje się on bardzo wysoko. Na 80 gier, tylko 13 razy wygrała drużyna, która nie zdobyła Atakhana. Ale pytanie nadal pozostaje nierozstrzygnięte, czy zwycięska drużyna wygrała dzięki Atakhanowi, czy zdobyła go dlatego, że i tak wygrywała?

Przyjrzyjmy się półfinałom i finałowi, w końcu tam poziom rozgrywki powinien być najwyższy i stamtąd powinno się czerpać najbardziej wartościowe dane. I okazuje się, że Atakhana zazwyczaj zdobywa drużyna, która:

  • wcześniej wyłapała przeciwników, czyli zdobyła go bez żadnego oporu, lub nie zaczęła go bić jako pierwsza

Statystyki fazy szwajcarskiej

Wychodzi na to, że (w zdecydowanej większości przypadków) nie powinno się go zaczynać, jeśli nie ma się przewagi liczebnej nad przeciwnikami. Ponadto, jednak odbyły się gry, w których udało się wygrać bez Atakhana, np. w swiss stage’u:

  • MKOI vs KT: Europejska drużyna wygrywała aż do momentu walki na Atakhanie, zdobyła go w bitwie na smite, oddała 5 zabójstw i straciła całą przewagę.
  • Gen.G vs PSG Talon: Mistrzowie Korei stracili Atakhana, ale wygrali walkę, zdobyli 5 zabójstw, punkt duszowy, wygrali grę.

Oczywiście były też mecze, w których drużyna zdobyła Atakhana „za darmo”, ale czy on w nich pomógł?

  • Gen.G vs AL: Tym razem Gen.G zdobyło Atakhana i to nie tracąc nic za niego, ale chwilę potem ani ponad 4 tysiące sztuk złota przewagi, ani Atakhan nie uratował ich od przegrania walki drużynowej i oddania smoczej duszy, barona i gry.
  • CFO vs HLE: CFO zdobyło Atakhana! Jest szansa na wyjście z etapu szwajcarskiego? Nie, bo od tego momentu przegrało wszystkie walki do końca gry…
  • FLY vs G2: Amerykańska drużyna zdobyła Atakhana będąc w deficycie złota, do końca gry zdobyła tylko 3 zabójstwa, więc raczej nie pomógł on w żadnej walce.

Okazuje się, że Atakhan faktycznie jest silny, ale nie potrafi samemu wygrać gry. Warto go mieć, ale nie rekompensuje on poświęcenia wszystkiego za bonusy. Nawet zdobywając go, nie gwarantuje się wygrania walk. Przecież żeby użyło się Duchowe Oczyszczenie należy najpierw kogoś zabić.

Wydaje się, że podejście wszystkich drużyn jest zgodne. W 20. minucie trzeba zawalczyć, nieważne jak bardzo by się przegrywało. Tylko że w momencie, gdy walka okupiona jest stratą tempa, złota, innych obiektów, nie jest ona warta odbycia.

Czy Gen.G musiało przegrać

Przegrywać może nie musiało, ale czy musiało walczyć w 20. minucie? Mając gorsze buty, stratę 2 tysięcy sztuk złota i smoka mniej… Teraz łatwo nam jest oceniać tę walkę. Oddali punkt duszowy, Atakhana, 2 zabójstwa, no raczej nie wyszło jak planowali. Ale decyzja o podejściu pod obiekt neutralny nie była najgorsza, bo gdyby ich przeciwnicy zdobyli Atakhana za darmo, gra mogłaby się okazać rozstrzygnięta bez jakiejkolwiek walki. To, do czego można się przyczepić, to na pewno realizacja pomysłu w praktyce. Wyglądało to, jakby mistrzowie Korei zapomnieli, że Atakhan też zadaje obrażenia oraz zmniejsza im statystyki defensywne.

Zrozumiała jest chęć podjęcia działania, kiedy przegrywasz i zaraz możesz odpaść jako główny faworyt. Od wielu lat na mistrzostwach ponosisz jedynie porażki, stajesz się obiektem drwin i wydaje się, że nie możesz mieć już silniejszego składu. Ale zadecydowały jednak emocje. Nieważne jak silny byłby to obiekt, nawet drużyny, które miały przewagę i go zdobyły, potrafiły przegrać grę, jeśli za dużo poświęciły. Gen.G zaryzykowało, wszystko na mapie oddało, i (niepotrzebnie tak szybko) przegrało. Dla ich wszystkich fanów mam pocieszenie, na pewno w przyszłym roku uda im się w końcu zostać mistrzami świata. Poprowadzi ich najlepszy (co udowadnia co roku na Worldsach!) gracz środkowej alei…

REKLAMA:
Reklama

Marcin Kwiatkowski

Dziennikarski debiutant, fan każdej drużyny z LEC z Polakiem w składzie.

Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Post navigation

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, polecamy również: