Dwa dni temu LYON uległo 1:3 w finale LCS przeciwko Team Liquid. Co to oznacza dla polskiego leśnika w kontekście Worldsów?
Jak wyglądała seria Bo5 w finale amerykańskiego LCS-a? Przede wszystkim – dość jednostronnie. Team Liquid było drużyną zdecydowanie lepszą. Praktycznie pod każdym względem. Argentyński leśnik TL – Josedeodo – zaliczył świetne dwie pierwsze gry, szczególnie pierwszą z nich, na Lee Sinie. Dodatkowo Morgan na topie wytarł swoim odpowiednikiem z LYON – Dhoklą – podłogę. Na dolnej alejce też był wielki diff i duet Yeon-CoreJJ wypadli dużo lepiej od pary Berserker-Isles. Co więcej zarówno Saint, jak i Inspired mieli swoje wzloty i upadki. To wszystko nie pozwoliło LYON na nawiązanie większej rywalizacji z nowo koronowanymi mistrzami Ameryki. Gdyby nie to, to Inspired podniósłby puchar piąty raz z rzędu…
Swoją drogą, nim przejdę do sedna, to pozwolę sobie na dygresję. Mistrzostwa Ameryki i tylko dwóch zawodników gra pod amerykańską flagą – Yeon z TL i Dhokla z LYON.
Kto kogo ciągnie w dół?
Po ostatnim meczu przed finałem – starciu LYON z Cloud9, wygrannym przez tych pierwszych – świat obiegły nagrania, jak Inspired krytykuje swojego wspierającego – Islesa. Polak też regularnie ruga swojego środkowego – Koreańczyka Sainta – i również innych zawodników. Często dzieje się to podczas gry. Nie ma co się oszukiwać – na pewno nie poprawia to atmosfery w drużynie.
Z drugiej jednak strony, często czuć jak bardzo Inspired przewyższa innych zachodnich zawodników pod względem pojmowania gry. Często czuć jak Inspired „gra” 1v9, nie tylko w grze, ale też podczas sesji drużynowych, wszelkiego VOD review…
Trudno oprzeć się wrażeniu, że drużyna ciągnie w dół Inspireda. Szczególnie panowie Dhokla i australijski wspierający – Isles. Pytanie jednak, czy gdyby Inspired był bardziej wyrozumiały dla swoich kolegów z drużyny to czy udałoby się wygrać LCS?
Nadchodzą Worldsy
Dlatego właśnie odpowiedź na poprzednio postawione pytanie nie ma aż tak wielkiego znaczenia. To Worldsy są najważniejsze. I tak – dla krytyków i hejterów Inspireda, których całkiem sporo w Ameryce, jego porażka jest niczym woda na młyn. Potęguje to jeszcze fakt, iż to Josedeodo otrzymał MVP za finałowe starcie i teraz takie osoby mają kolejny argument w garści, poza tym, że polski leśnik nigdy nie wygrał przeciwko koreańskiej ekipie na wielkiej imprezie.
Według mnie, mimo porażki w regionie, LYON cały czas ma szansę na Worldsach. Szczerze uważam, że są w top 3 drużyn Zachodu. Jednak w starciach z zespołami koreańskimi, czy chińskimi, będą podobne do tych najbardziej widocznych w meczu z „koreańskim” Team Liquid. Top i support będą wyraźnie odstawać od rywali. LYON zaś musi znaleźć sposób, jak te dysproporcję załatać, sprawić, że nie będzie miała znaczenia, albo chamsko zaszpachlować. Jeśli tylko uda się tego dokonać, to wierzę, że Inspired może wyciągnąć meksykańską organizację na wyżyny i skutecznie zawalczyć przeciwko takiemu Invictus Gaming, TOP Esports, czy D-plus KIA.


Zostaw komentarz