Wicemistrz Polski rozegrał pięć spotkań, w których był wyraźnym faworytem. Udało się wygrać tylko trzy.
Wczoraj rozpoczęło się EMEA Masters i mogliśmy być świadkami absolutnie absurdalnego formatu, jaki organizatorzy tego turnieju dla nas przygotowali. Pięciorundowy Swiss Stage, w całości złożony z meczów BO1, rozegrany w jeden dzień. Brzmi intensywnie i ryzykownie. Nic dziwnego, że byliśmy świadkami kilku upsetów.
Kto gra dalej?
Z bilansem 3:0 awansowali KCB i E WIE EINFACH. Wynik 3:1 udało się osiągnąć CITA KAIZEN, Fritas Esports Club oraz Partizan Sangal. Ostatnim rzutem na taśmę, z bilansem 3:2, do kolejnej fazy awansowały Verdant, Goal i oczywiście BOMBA Team.
Na pewno może zaskakiwać odpadnięcie Nightbirds i FN Esports, bo są to drużyny co najmniej na miarę rundy kwalifikacyjnej. Taki jest jednak urok tego formatu.
Kłopoty Bomby
Kiedy spojrzymy na rywali wicemistrza Polski, nie znajdziemy tam drużyny, która powinna sprawić reprezentantom Rift Legends większe problemy. Najpierw bardzo przekonujące zwycięstwo nad Magaza Esports, podczas którego zobaczyliśmy, że BOMBA podchodzi do rozgrywek w dość swobodnym stylu. Udyr w dżungli, Twisted Fate na górnej alei i bardzo dużo frywolnego grania.
Szybko się to jednak zemściło, bo w drugiej rundzie przyszło zmierzyć się z Ruddy Corporation, które ku zaskoczeniu wszystkich zwyciężyło. Po drugiej stronie nie stały przecież żadne wielkie nazwiska. Markus nie posiada nawet strony na LoLPros, a w przypadku FredSpagheta trudno doszukać się znaczących osiągnięć.. Jednym słowem – kompromitacja.
Porażka w drugiej rundzie była momentem, w którym żarty się skończyły. Na trzecią grę BOMBA Team wyszło w pełni skupione i dosłownie zmiażdżyło mistrzów Portugalii.
Niestety po tym zwycięstwie znów rozpoczęła się lekka frywolność i mimo bardzo komfortowej pozycji w grze o awans, wicemistrzowie Polski wypuścili z rąk spotkanie przeciwko Fritas Esports Club – mistrzom Beneluksu. To skład skądinąd lepszy niż Ruddy Corporation, ale nadal nie takich gabarytów, przed którymi BOMBA Team miałby trząść się ze strachu.
Ostatni mecz, przy bilansie 2:2 i grze o wszystko, był zwyczajnie ostatecznym dowodem na to, że wicemistrz Polski na taki wynik nie zasługiwał. Takiego poziomu dominacji w League of Legends na co dzień nie oglądamy i tym sposobem Odi11 i spółka w pewnym stylu awansowali do kolejnej rundy, pokonując mCon Esports.
Czas rozliczeń
Tego, że BOMBA Team nie grało wczoraj na 100 procent swoich możliwości, nie trzeba nikomu udowadniać. Nie można jednak ignorować faktu, że mogło się to na nas boleśnie zemścić. Bilans 3:2 powinien dać nam bardzo trudne zestawienie w rundzie kwalifikacyjnej. Na szczęście tak się nie stało.
Naszym rywalem będzie ponownie Fritas Esports Club, z którym mieliśmy już nieprzyjemność przegrać w fazie szwajcarskiej. Moim zdaniem, mimo tamtej porażki, nadal jesteśmy faworytami. Jeżeli BOMBA podejdzie do tego spotkania w pełnym skupieniu, powinniśmy mieć dwie drużyny w głównej fazie EMEA Masters.
BOMBA TEAM vs FRITAS Esports Club – 09.06.2026 godz. 17:00


Zostaw komentarz