Jak doskonale wiemy, 2 dni temu polskie ekipy rozpoczęły EMEA Masters. Dzisiaj zaś grają kolejne mecze. Jakie mają szanse?
Żeby odpowiedzieć na to pytanie rozmawialiśmy z trenerami obu ekip o tym, co wydarzyło się w środę i o tym co może wydarzyć się dzisiaj.
Obita Bomba nie może sobie pozwolić na błąd…
Nie ma co mydlić oczu – Eintracht Spandau był zdecydowanie mocniejszą drużyną. Aczkolwiek prawdą jest, że na drugiej mapie Polacy poradzili sobie nieco lepiej i stawili opór, którego brakło w pierwszej grze, którą PowerOfEvil uwieńczył pentakillem. Na koniec jednak to nadal było przekonujące 2:0 dla Niemców.
Przed pierwszym meczem rozmawiałem z behavem – jednym z trenerów Bomby. Mówił, że scrimowali z EINS i FN Esports, że wygrywali i mogą być dobrej myśli. Co zatem zawiodło według szkoleniowca mistrzów Polski?
W pierwszej mapie zawiódł brak dyscypliny i respektowanie zejść Ahri. Po akcji na botside, gra stała się ciężka, a walka w 22. minucie przypieczętowała trochę koniec naszej rozgrywki. Druga mapa to po prostu draft diff i stres.
Nie zgodziłbym się, że skalowaliśmy i mieliśmy „więcej momentów” w drugiej mapie. Early game w pierwszej był dla nas bardzo dobry, tylko potem za bardzo się podpaliliśmy i PowerOfEvil to wykorzystywał. Za to w drugiej mapie dostaliśmy parę solo killi na liniówkach, a w późniejszych fazach rozgrywki Maciek znajdywał dobre R-ki Neeko i enemy stracili chłodną głowę.
EINS to nie jest słaba drużyna, a tak naprawdę wystarczyło trochę więcej opanowania w pierwszej mapie po early game leadzie i zaczynalibyśmy tę serię z wynikiem 1:0 dla nas.
W grupie doszło do pewnego zaskoczenia i przegrany z meczu Bomba v EINS nie zagra z greckim Phantasma, a z mistrzem ligi arabskiej – FN Esports. Wicemistrz Grecji wygrał 2:1. Stawką meczu między mistrzem Polski a najlepszą ekipą Arabian League jest pozostanie w turnieju. Przegrany odpada. Jak behave ocenia szanse Bomby?
Wnioski z minionej serii są całkiem proste i błędy popełnione podczas tych dwóch map, a zwłaszcza pierwszej, są bardzo łatwe do wyeliminowania. Pomimo krótkiej przerwy, jestem dobrej myśli przed grą z FN Esports.
Czy lepiej zacząć od porażki na mocnego rywala i napędzać się z dolnej drabinki i potem się mścić w finale grupy, czy lepiej się rozgrzać na słabym rywalu? Widać humor i entuzjazm nie uleciał z behave’a i z Bomby mimo porażki:
Haha, według mnie najlepiej dostać silnego rywala na start i wygrać z nim serię, potem po prostu wykorzystujesz momentum.
FN Esports nie ma w rosterze wielkich nicków. Chociaż respektem na pewno trzeba darzyć czeskiego środkowego – Randoma – który w przeszłości przez wiele lat utrzymywał się w lidze hiszpańskiej oraz wspierającego – B Butchera – który z Geekay nie tak dawno temu zameldował się w top 8 EMEA Masters. Ale chociaż FN Esports to niezła ekipa w teorii, to w praktyce są po porażce w meczu, w którym byli faworytem, w przeciwieństwie do Polaków. Są jak najbardziej w zasięgu Bomby. Czas na odbitkę.
Barcząca zwyciężyła na otwarcie, teraz jednak twardszy orzech do zgryzienia…
Wicemistrzowie Polski grali w środę z mistrzami Włoch – HMBLE. Zgodnie z zapowiedziami wygrali, i to 2:0. Mimo że Barcząca nie wystrzegła się błędów, to zwycięstwo było dosyć wyraźne. Osobiście cieszę się z takich zwycięstw – z drużynami z regionów, które w moim mniemaniu są od nas gorsze, jednak są lepiej rozstawione przez organizatorów EMEA Masters. Oczywiście bardzo się cieszę z każdego zwycięstwa Polaków, ale tutaj jest jeszcze ta dodatkowa płaszczyzna. Jaką perspektywę na ostatnie spotkanie ma trener Barczącej – Shoopiltee?
Zwycięstwo nad mistrzem Włoch to był obowiązek. Trzeba pokazać organizatorom, że Rift Legends jest znacznie mocniejsze od ligi włoskiej i może przy następnych edycjach dwa razy się zastanowią, zanim pozbawią nas slota w Champions Round. Poza tym nastroje u nas są bardzo dobre. Naprawdę fajnie jest móc grać na EMEA Masters i czuć wsparcie polskiego community. Podczas Winter Splitu to my byliśmy trochę tymi złymi, ale teraz wszyscy szable w dłoń i naprzód husaria.
Mimo kilku poważniejszych błędów była to przyjemna seria. Znamy dobrze HMBLE, scrimowaliśmy z nimi i dzisiaj nie zdołali nas niczym zaskoczyć. Dla mnie najważniejsze jest to, że mikusika i Tenshiego nie zjadł stres. Byli dzisiaj pewni siebie i wokalni, więc taki debiut jak najbardziej na plus.
O wokalności Mikusika mogliśmy się sami przekonać na własne uszy. Barcząca wypuściła filmik z commsami z serii na HMBLE. Swoją drogę, bardzo mi brakowało tego typu treści od drużyn…
Teraz jednak Zielone Orły czeka dużo większe wyzwanie. Na ich drodze do finału grupy stoi French Flair w składzie: Adam, NattyNatt, SAKEN, 3XA, Targamas. Aż czterech ex-graczy LEC, a oprócz tego ex-rank 1 na koreańskim serwerze. Trzecia siła LFL-a to rywal przepotężny. Prawdą jest, że Barcząca nie odpadnie po porażce, ale by awansować będą musieli pokonać francuską ekipę prędzej, czy później. Jeśli dzisiaj wygrają, to być może dwukrotnie trzeba będzie ich pokonywać. Na papierze jednak French Flair jest zdecydowanym faworytem. Jak sytuację widzi Shoopiltee?
Każdą drużynę da się pokonać, tylko trzeba znaleźć sposób. French Flair jest piekielnie mocne, zwłaszcza na solo liniach i nie będzie to łatwa przeprawa. Jest jednak takie, może trochę oklepane, piłkarskie powiedzenie: „oni muszą, my możemy”. Nie jesteśmy faworytem, więc z tej pozycji łatwiej jest atakować i zaskoczyć przeciwnika – a i presja jest wtedy mniejsza. Na pewno nastawiamy się na dwie serie Bo3 przeciwko French Flair. Piątkowa na wybadanie przeciwnika, a niedzielna o wejście do play-offów.


Zostaw komentarz