Worlds 2026

LCK świętuję, ale co z resztą? 4 wnioski po 3 rundach Worldsów

Strona główna » LCK świętuję, ale co z resztą? 4 wnioski po 3 rundach Worldsów

W poniedziałkowy wieczór zagrano ostatnie BO1 w tym roku. Innymi słowy oznacza to, że połowa swissa Worldsów za nami, więc można już wyciągać pewne wnioski.

Każda drużyna zagrała przynajmniej 3 mecze, a 8 z nich nawet więcej. Jest oczywiście jeszcze za wcześnie, żeby wysuwać już ostateczne opinie, ale 3 gry dają już pewien obraz drużyn.

Korea jest najlepsza, ale…

To rzecz jasna, żadne zaskoczenie. Już przed Worldsami reprezentanci LCK byli przez wszystkich stawiani jako faworyci. Wygranie 4 z 5 internationali w tym roku wspierało tę tezę. Pierwsze 3 rundy fazy szwajcarskiej potwierdziły dobrą formę drużyn z Korei, ale nie do końca tych, których się można było spodziewać. Awans GEN.G z wynikiem 3-0 nie dziwi, choć problemy przeciwko Lyon już trochę tak, to to wynik DK jest zaskoczeniem. Nie można tego zrzucić na łatwe losowanie, bo mistrzowie EWC pokonali najpierw G2, potem T1, a dopiero do meczu o awans pochodzili jako wyraźny faworyt, ale spełnili oczekiwania wygrywając z MKOI 2-0. W przypadku dwóch pozostałych drużyn, T1 jest na ten moment bardzo cięzko ocenić. Z jeden strony mają wynik 2-1 i w meczu przeciwko Movistar KOI będą faworytem, ale zwycięstwa uzyskali przeciwko LOS i CFO, a na DK roztrwonili przewagę. Za to w HLE można powoli bić na alarm. Mistrzowie MSI dobrze zaczęli zwycięstwem na TES, ale w kolejnej rundzie GEN.G po prostu ich rozgromiło. Porażka na mistrzów LCK to nie wstyd, ale dostanie drugiego stompa z rzędu i to od IG, czyli drużyny na papierze słabszej od HLE, jest alarmujące. Przed nimi mecz o życie przeciwko G2, więc starcie drużyn pogrożonych w kryzysie. Podsumowując, Korea potwierdziła, że jest najsilniejszym regionem na tych Worldsach, ale nie jest nie do ruszenia, drużyny z LPLa, a nawet z zachodu są w stanie zagrozić nawet najlepszym ekipom z LCK.

REKLAMA:
Reklama

Z nieba do piekła w 4 dni

A było tak dobrze prawda? Pierwsza runda swissa narobił Europejskim fanom nadziei, ale druga, a zwłaszcza trzecia obróciła nastroje o 180 stopni. Największym rozczarowaniem jest oczywiście G2. Przed Worldsami większość zgodnie typowała, że jak ktoś zachodu ma wyjść do play-offów to będą to właśnie samurajowie. Jednak w tym momencie szanse na awans wydają się być znikome. Jedna wygrana, w męczarniach na LOS, roztrwoniona przewaga przeciwko DK i wyraźna porażka przeciwko TES, taki jest obraz G2 na tych Mistrzostwach Świata. Taki sam wynik ma KC, ale ich występy napawają większym optymizmem. Wygrana z AL była pozytywnym zaskoczeniem, a porażki z LYON i BLG można było wliczyć w koszty, zwłaszcza że francuska organizacja była całkiem bliska zwycięstwa w obu meczach. W najlepszych nastrojach są zdecydowanie wszyscy związani z MKOI. Organizacja, które słynęła z rozczarowywania na Worldsach, w tym roku prezentuje się zupełnie odmiennie. W pierwszej rundzie wygrana z BLG, w drugiej z CFO a ich marsz zatrzymało dopiero DK, ale wynik 2-1 dla drużyny, która dopiero co rzutem na taśmę weszła do play-offów LEC jest fantastyczny. W przeciwieństwie do losowania, z którego zadowolone jest tylko KC, bo wygrana z CFO to obowiązek. MKOI ma przed sobą bardzo trudne zadanie bo z T1 na pewno nie są faworytem. Z kolei G2 trafiło najgorzej jak się tylko dało bo HLE, nawet z problemami z G2 w takiej formie raczej rozprawi się bez problemu. Europa była przedstawiana przed turniejem jako region z jedną kompetentna drużyna, a 3 rundy pokazały, że ta jedna uznawana za kompetentną, do tej pory prezentowała się najgorzej, a dwie skazywane na pożarcie imponują. Może wyrzucenie Dylana Falco to nie był taki dobry pomysł?

Nieważne jak zaczynasz, ważne jak kończysz. Chyba, że jesteś AL

Wstyd. Żenada. Kompromitacja. Hańba. Frajerstwo. Wracacie do domu. Tą parafrazą z okładani Faktu można podsumować występ mistrzów LPL na tegorocznych Worldsach. Pewnego rodzaju tradycją jest już to, że któraś z drużyn z Chin zawodzi, jednak AL przebiło wszelkie granice. 0 wygranych map, porażki z KC, TES i na koniec z Team Liquid. Ciężko będzie przebić ten wynik w przyszłości. Reszta drużyn z państwa środka rozpoczęła równie źle, ale udało się odbić od dna. W tym momencie ktoś z dwójki BLG-TES jest pewny udziału w kolejnej fazie, a IG powalczy o awans z LYON. Po pierwszym dniu rozgrywkowym, który LPL zakończył z wynikiem 0-4 nie napawał optymizmem. Teraz nastroje są trochę lepsza. TES gra naprawdę dobrze, zwłaszcza 369 prezentuje się zaskakująco dobrze. BLG po wpadce z MKOI zrehabilitowało się w dwóch kolejnych rundach, choć dalej są chwiejni. IG, które wyglądało najlepiej pierwszego dnia mając najtrudniejszego przeciwnika, wydaje się być aktualnie największą nadzieją LPL, zwłaszcza po ich świetnym wystąpię przeciwko HLE. W tym momencie szanse LPLa na tytuł wydają się być niższe, niż przed startem Worldsów. Aktualna forma BLG, TES i IG nie stawiają ich w roli faworyta w starciach z GEN.G, DK czy nawet T1, ale skreślenia którejkolwiek z tych 3 ekip się nie podejmę, bo ich forma jest jak jo-jo, tylko pytanie czy dalej jest opcja pójścia w górę?

Ameryka silna jak nigdy?

Play iny tego rocznych Mistrzostw Świata nie zwiastowały nic dobrego dla LCS. C9 zaliczyło absolutna kompromitację, ale na szczęście dla NA wydaję się, że nie bez powodu był to dopiero 3 seed, bowiem TL i LYON pokazują, że da się rywalizować. Zwłaszcza drużyna Inspireda udowadnia, że wynik z MSI nie był przypadkiem. Jasne wygrana z TSW raczej nikomu specjalnie nie imponuje, ale wygrana z KC nie była już tak oczywista i mimo porażki, w meczu przeciwko GEN.G nie byli w cale tak daleko od wygrania serii. Team Liquid zaczęło dużo gorzej, bo od dwóch porażek i po wylosowaniu AL wydawało się, że to będzie koniec dla nich koniec mistrzostw. Jednak przebudzenie przyszło w idealnym momencie i w naprawdę dobrym stylu Mistrzowie Ameryki Północnej przedłużyli swoje szanse na awans. A te szanse są całkiem spore. LYON nie jest skazane na porażkę w meczu z IG, a nawet jeśli przegrają to dalej będą mieli szanse na awans. Tl z kolei jest dużym faworytem w meczu z LOS. Trzeba się oswoić z myślą, że przy dobrym losowaniu obecność dwóch reprezentantów gospodarzy tegorocznych Worldsów w ćwierćfinałach wcale nie jest tak nieprawdopodobna.

REKLAMA:
Reklama

Mateusz Zalewski

Amatorsko komentuje LoL-a. Równie mocno co esportem interesuje się piłką nożna. Kibic głośnych sąsiadów z Manchesteru.

Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Post navigation

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, polecamy również: