Pasmo wzlotów i upadków, problemy w MOUZ i ciężki start w Liquid. Jak wyglądał ubiegły rok w wykonaniu Kamila „siuhy’ego” Szkaradka?
Złe miłego początki
Pierwsze miesiące odmienionego składu Liquid pod dowództwem siuhy’ego nie należały do najłatwiejszych. Słaba gra podczas IEM Dallas, kompletnie nieudany Major w Austin i zmagania w Kolonii, które także nie wyglądały dla Liquid dobrze, nie zwiastowały przygody usłanej różami. Dopiero dołączenie EliGE’a końcem września tchnęło w zespół nową nadzieje.
W rozmowie z portalem HLTV.org polski prowadzący opowiedział o swojej perspektywie związanej z poprzednim rokiem. Kamil poruszył w wywiadzie wiele bardzo istotnych tematów, między innymi związanych z poszczególnymi ogniwami zespołu. – Zeszły rok był prawdopodobnie najtrudniejszym do tej pory. Było wiele zmian, wiele nowych rzeczy, których musiałem się nauczyć i które musiałem przezwyciężyć z biegiem czasu – rozpoczął.
Kiedy dołączyłem do Liquid, naszym celem było znalezienie czegoś, nad czym moglibyśmy wspólnie pracować jako zespół, nie tylko w tym roku, ale i w przyszłości. Wiedzieliśmy, że aby to zrobić, musimy wprowadzić wiele zmian i dostosować wiele rzeczy, aby nasze cele były spójne. Nad tym pracowaliśmy przez cały rok.

Szkaradek, zapytany o dołączenie do zespołu Jonathana „EliGE’a” Jablonowskiego w środku sezonu, opowiedział o kulisach początków pracy z Amerykaninem. – Ma podobną wizję gry jak ja, więc całkiem dobrze się dogadujemy, jeśli chodzi o tworzenie nowych rzeczy i upewnianie się, że system, który budujemy w grze, pasuje do każdego – tłumaczył. Siuhy zaznaczył także, iż Liquid wkłada w treningi niesamowicie dużo pracy – Myślę, że już zrobiliśmy sporo, ale oczywiście wciąż nie jesteśmy tam, gdzie byśmy chcieli, jednak zdecydowanie jesteśmy o wiele bliżej celu niż w zeszłym roku.
Moim zdaniem nie potrzebujemy konkretnego zawodnika, który dobrze zagra. Nie chcemy stawiać kogokolwiek na pierwszym miejscu, chcemy mieć pewność, że każdy czuje się tak komfortowo, jak to możliwe.
Reprezentant Liquid został także poproszony o komentarz odnośnie zmian w turniejowej puli map. Przyznał, iż po transferze do nowej organizacji musiał przyzwyczaić się do zupełnie innego zestawu. – Przeszedłem z banowania Anubisa na początku do Liquid, gdzie była to najlepsza mapa zespołu. Musiałem się do tego dostosować, ale w pełni zaufałem swoim zawodnikom i wciąż pozostaje otwarty na pomysły, które chcą wdrażać. Sam cały czas uczę się tej mapy – podsumował były zawodnik MOUZ.

W rozmowie nie mogło także zabraknąć wątku Rolanda „ultimate’a” Tomkowiaka – nominalnego snajpera zespołu. Siuhy, zapytany o możliwości jeszcze skuteczniejszego wykorzystania drugiego z Polaków na serwerze, nie gryzł się w język. W kilku zdaniach wyraził swoje pełne wsparcie odnośnie pozostania Rolanda w drużynie. – To element procesu rozwojowego. Cały czas jest bardzo młody i dopiero zaznajamia się z profesjonalną sceną. Jestem przekonany, że cały czas się uczy i nabiera doświadczenia, jednocześnie pracując nad swoim własnym stylem gry – zapewnił.
Uważam, że ultimate jest wyjątkowym snajperem. Myślę, że ma cechy, których wielu AWP-erów po prostu nie posiada. Lubi grać agresywnie i nie boi się tego robić. Będzie ci przeszkadzał i stawiał cię w niewygodnych sytuacjach, ale naturalnie ma to swoje wady. Czasami po prostu nie da się przewidzieć, co zrobi, i trzeba być konsekwentnym, abyśmy wiedzieli, jak chce podejść do konkretnych sytuacji.
Na zakończenie prowadzący Liquid krótko opowiedział o swoich planach na przyszłość. Zaznaczył, iż aktualnie jego zespół skupia swoją uwagę wokół startującego niebawem Intel Extreme Masters w Krakowie, a dobry wynik podczas finałów Bounty będzie z pewnością mile widziany. – Myślę, że zarówno BLAST Bounty, jak i Kraków będą dla nas bardzo ważne i to będzie nasz cel. Damy z siebie wszystko i jesteśmy pewni, że dobrze wypadniemy. Z optymizmem patrzymy w przyszłość – zakończył.


Zostaw komentarz