W miniony weekend zakończyły się zmagania podczas CCT Global Finals 2026. Jak w Portugalii poradzili sobie reprezentanci Polski?
Kolejny rozdział historii CCT
Od czwartku w portugalskim miasteczku Vila Nova de Gaia odbyły się zmagania CCT Global Finals 2026, czyli coroczna rywalizacja najlepszych zespołów z zaplecza światowej czołówki. Podczas zmagań na Półwyspie Iberyjskim kibice z Polski mogli podziwiać Betclic Apogee, czyli drużynę zbudowaną z pięciu biało-czerwonych reprezentantów. Niestety, to nie na Polakach skupiała się uwaga kibiców z całego świata – podopieczni Jędrzeja „bogdana” Rokity pożegnali się z portugalskimi finałami już po dwóch spotkaniach. Pierwsze z nich to rywalizacja z Monte przegrana w dwóch mapach, co oznaczało dla Prisma i spółki spadek do dolnej drabinki zmagań. W meczu ostatniej szansy Apogee nie poradziło sobie z brazylijskim Sharks, które pożegnało się ze zmaganiami dzień później po porażce z BIG.
Monte triumfuje w Portugalii
Podopieczni Monte od samego początku rywalizacji byli przez wielu uważani za jednego z głównych faworytów do końcowego triumfu. Reprezentanci ukraińskiej organizacji nie zawiedli swoich sympatyków – na przestrzeni całego turnieju musieli uznać wyższość rywala tylko raz – w finale górnej drabinki – gdzie ekipa Gizmy’ego mierzyła się z HEROIC. Po trzymapowym boju to właśnie Skandynawowie awansowali do wielkiego finału, a Monte musiało stoczyć ostateczną walkę o awans do ostatniego starcia turnieju. Ta sztuka im się udała, a w bezpośrednim starciu o puchar to Monte wzięło rewanż za wcześniejszą porażkę wygrywając starcie BO5 wynikiem 3:1.
Szczęśliwy finisz w Portugalii wlewa w serca kibiców Monte spore nadzieje. Od kilku miesięcy organizacja próbuje wrócić na właściwe tory, a zwycięstwo w światowych finałach CCT z pewnością przybliży ich do zamierzonego celu. Do majora w Kolonii pozostał już nieco ponad miesiąc – czy Monte utrzyma dobrą formę i okaże się zaskoczeniem zbliżającego się IEM-a? Przekonamy się już niebawem.


Zostaw komentarz