Nie umiejętności manualne a językowe były największym problemem Daniła ”molodoya” Gołubenki po przyjściu do FURII. Kazach opowiedział o swoich doświadczeniach.
Molodoy doszlifował angielski
Od kwietnia FURIA przestała być jednolicie brazylijskim zespołem. Organizacja przełamała schematy i zdecydowała się pójść w zespół międzynarodowy. Przyjście Daniła „molodoya” Gołubenki i Mareksa „YEKINDARA” Galinskisa oznaczało przejście na komunikację w języku angielskim.
Dla Łotysza nie był to problem – wcześniej spędził niemal trzy lata w Liquid, gdzie bywał nawet prowadzącym. Nigdy nie zgłaszał problemów z językiem, a ten etap tylko i wyłącznie pomógł mu w doszlifowaniu go w praktyce.
Gorzej było z Kazachem. Gołubenko nigdy nie był częścią międzynarodowej drużyny. Dopiero co wybił się na arenę światowego CS-a, a to wiązało się z konkretnymi wymogami. Molodoy przyznał, że początkowo niewiele rozumiał i komunikacyjnie mocno odstawał od zespołu.
Mój angielski bardzo się poprawił. Przed PGL Astaną rozumiałem może z 10% słów, które padały w trakcie meczu. Teraz oszacowałbym to na jakieś 80%. Dzięki temu gra mi się dużo łatwiej, ale nie zaadaptowałem się jeszcze w pełni.
W 2026 roku chcę się nadal rozwijać, rosnąć jako zawodnik i walczyć o sukcesy z zespołem.
Trochę na dowód słów molodoya – sukcesy FURIA zaczęła odnosić dopiero w drugiej połowie roku, kiedy angielski u Kazacha był już na lepszym poziomie. Pantery sporo zaryzykowały, bo implementacja takiego gracza do drużyny nie była łatwa, natomiast te ryzyko ewidentnie się opłaciło. Gołubenko został właśnie wybrany 6. najlepszym graczem świata przez HLTV za rok 2025.
Jeśli rzeczywiście molodoy ma jeszcze pole do poprawy, to aż strach pomyśleć, jak efektywny będzie, gdy doszlifuje wszystkie swoje niedokładności. Być może w 2026 roku namiesza jeszcze mocniej.


Zostaw komentarz