CEO 3DMAX udzielił ciekawego wywiadu, zdradzając kulisy ostatnich zmian oraz nieprzyjemnej sytuacji, z jaką spotkała się organizacja.
O zmianach w 3DMAX
Stephane Pons pełni rolę CEO w organizacji 3DMAX od 2025 roku. Francuz porozmawiał z portalem Lasource, odnosząc się do ostatnich miesięcy w wykonaniu drużyny na scenie CS-a. Zmiany, które potwierdzono w ostatnich dniach, nie są efektem spontanicznych decyzji.
Dość wcześnie poczułem, że balansujemy na krawędzi. Porażka w finale CS Asia Championship wyrządziła więcej szkód, niż można sobie wyobrazić. Drugim czynnikiem było wczesne odpadnięcie na Majorze w Budapeszcie. Miałem wrażenie, że zespół zaczyna się rozpadać. W tym roku przyszły słabe występy na BLAST Bounty i IEM Kraków, a do tego odpadnięcie w eliminacjach do BLAST Rotterdam, co przypieczętowało nasz los.
Pons uargumentował też, dlaczego to Alexandre „bodyy” Pianaro został odsunięty od drużyny.
Był jednym z dominujących głosów w naszej grupie. A czuliśmy, że równowaga została zaburzona. Przyjście Kevina (misuty) może pozwolić nam wrócić do formatu bardziej zgodnego z tym, czego szukamy pod tym względem balansu – zarówno w komunikacji, jak i ustawieniu na mapie.
Pałeczkę prowadzącego znów przejmie Bryan „Maka” Canda. Snajper zespołu piastował tę funkcję przez dłuższy czas, lecz w ostatnich miesiącach robił to Filip „Graviti” Benković. Trenerem drużyny ponownie został Damien „wasiNk” Dufour. Francuz wraca do tej roli po połowie roku przerwy, kiedy to rozstał się z organizacją i przeniósł do GenOne. Jego asystentem będzie dobrze znany Nathan „NBK” Schmitt.
Podobno w 3DMAX rozważano stworzenie międzynarodowego składu. Ostatecznie pomysł nie doszedł do skutku, lecz pozostaje to furtką na przyszłość.
3DMAX boryka się z problemami finansowymi
Poza problemami, dotyczącymi tylko prezencji sportowej i wyników, 3DMAX borykało się ze znacznie poważniejszymi kłopotami. Na początku 2025 roku organizacja została oszukana przez jednego ze swoich partnerów. Pons, który przez długie lata pracował wcześniej w finansach, wykrył pewne niezgodności. Prześwietlił je na krótko po swoim przyjściu.
Tuż przed moim przyjściem padliśmy ofiarą oszustwa ze strony byłego partnera organizacji. To mocno osłabiło klub — zarówno finansowo, jak i organizacyjnie. Moje doświadczenie w finansach pozwoliło mi dostrzec pewne niepokojące ruchy. Wiedziałem, że wynik tej analizy będzie negatywny.
Dotyczyło to przychodów z naklejek z majorowych naklejek, które „zniknęły”. Toczy się postępowanie sądowe. Mówimy o kwocie sześcio, a prawie i siedmiocyfrowej. Wraz z właścicielami pokryliśmy jednak w 100% różnicę wobec zawodników. Jesteśmy blisko rozwiązania tej sprawy.
Pons przyznał też, że nie może obecnie powiedzieć, że 3DMAX jest w pełni stabilne i zabezpieczone finansowo.
Pracujemy nad tym, by klub odzyskał dawny blask. Jeśli chodzi o zasoby, odpowiednio zarządzamy przychodami, aby drużynie niczego nie brakowało.
Wykonałem dużą pracę nad sobą i nad tym, co powinienem robić dla zespołu. Powiedziałem im jasno: wynik sportowy i biznes to dwie różne rzeczy, a od teraz będziemy mieć jasną linię działania. Mamy braki w organizacji i komunikacji — i biorę za nie odpowiedzialność, bo są odzwierciedleniem mnie samego: niedoskonałe, ale pełne dobrej woli. Biorę odpowiedzialność za wszystkie moje decyzje, mocne i słabe strony. I będę wspierał zespół, aby mógł osiągać najwyższy poziom.
3DMAX zajmuje obecnie 22. miejsce w rankingu VRS. Przed drużyną trzy duże turnieje – w marcu ESL Pro League, a w kwietniu PGL Bukareszt i IEM Rio.


Zostaw komentarz