Cięcia w dostawie prądu, skrajne zimno, ale najważniejszym na szczycie tej listy brak poczucia bezpieczeństwa. Z czym mierzą się ukraińscy gracze i całe społeczeństwo?
Rosyjska agresja odciska ślad na ukraińskim esporcie
Niebawem miną 4 lata, od kiedy Rosja zaatakowała Ukrainę. Rankiem, 22 lutego 2022 roku, za naszą wschodnią granicą rozpoczęła się agresja, która trwa do dziś. Ukraińcy nie mogą żyć w spokoju na własnej ziemi, drżąc o swoje życie i bezpieczeństwo. Każdego dnia mierzą się z wieloma wyzwaniami i utrudnieniami.
W takich okolicznościach esport schodzi na boczny tor. Niemniej wielu ukraińskich esportowców stale publikuje swoje relacje i opisuje, jak z ich perspektywy wygląda kontynuowanie kariery w takich okolicznościach.
Ukraiński gracz VALORANT Jewgen „MonOkson” Nosko pokazał, jak wyglądały jego ostatnie dni. Praktycznie nie miał dostępu do prądu, bazując jedynie na naładowanych generatorach. Swoje oficjalne mecze w ramach VCL MENA rozgrywał w domu w 3-stopniowym mrozie. Taka sytuacja utrzymuje się od czterech dni.
W podobnej sytuacji został postawiony przed paroma dniami Aidyn „KrizzeN’ Tuyrlybekow – były kazachski gracz CS-a, a obecnie asystent w brazylijskiej FURII. Kazach mieszka w okolicy Kijowa.
Moja drużyna rywalizuje na IEM Kraków, a ja siedzę w McDonaldzie, bo to jedyne miejsce, gdzie mogę naładować laptopa i złapać Internet. Wszystko za sprawą Rosji, która niszczy co tylko może w Ukrainie. Tej nocy praktycznie nie spałem.
W przeszłości ukraińskie zespoły musiały już rezygnować z udziału w konkretnych rozgrywkach lub prosić o przełożenie spotkań ze względu na brak warunków do rywalizacji. Pamiętajmy, że mówimy tu o ludziach, dla których dotychczasowo było to pracą i sposobem utrzymania. Bezpieczeństwo jest na szczycie wszystkich ludzkich potrzeb, a na to też Ukraińcy liczyć nie mogą – wszystko już od niemal czterech lat.


Zostaw komentarz