Zimowy split Rift Legends tuż za rogiem – przed startem rozgrywek zapytaliśmy trenera Orbit Anonymo – Valutę – o cele na nadchodący sezon, zmiany w składzie i opinie o formacie.
Fakt, że jest sześć drużyn w play-offach uratował ten format. To jest moja opinia, ale dalej nie uważam go za jakiś dobry. Na początku jeszcze nie miało być tych grup, ja wiem, on był jeszcze gorszy pierwotnie, ja go widziałem. Powiedziałem, że to jest siwy dym. Dam ci ciekawostkę, te grupy wprowadzili po tym jak ja napisałem o tym, żeby je wprowadzili. Ja tak pytam Avahira, czy wy jesteście poważni, że w swissie parujecie drużynę co ma 2-1 z drużyną co ma 1-2? Jak ta drużyna 1-2 przegra no to odpada? Tragedia, tragedia.
Generalnie sprawiasz wrażenie człowieka orkiestry… Jesteś trenerem Anonymo, dodatkowo rok temu wkroczyłeś na czeską scenę ze swoją organizacją. Teraz wystawiasz tam dwie ekipy – Meavedron i Gity Meavedronu. Oprócz tego na polskiej scenie jest łączona akademia Anonymo i Meavedronu, a do tego zajmujesz się jeszcze innymi rzeczami. Starcza ci doby na wszystko?
Już nie pracuję na szczęście na etacie, bo jakbym jeszcze pracował, to raczej nie wystarczyłoby mi doby na wszystko. Z czegoś trzeba było zrezygnować, tak wyszło, że padło na pracę. To nie była jakaś wyszukana praca, więc nie było to nic ciężkiego, by z tego zrezygnować. Aktualnie wyszło, że od stycznia mam cztery ekipy. Docelowo miały być tylko dwie, a wyszły cztery, trochę przypadkiem: Anonymo, Meavedron, Gity Meavedronu i MAMA [Meavedron Anonymo Master Academy – przyp. red.]. Poza tym co widać, czyli że prowadzę zespoły, są jeszcze inne rzeczy, o których niektórzy wiedzą, inni się domyślają – ale wolę to zostawić bez dopowiadania.
Wchodząc już bardziej w temat Anonymo, czyli głównej osi naszej rozmowy to patrzę na wasze ostatnie wpisy na twitterze – zarówno odnośnie Sobka, jak i ogłoszenia składu – są one dość zaczepne. Ty jesteś znany z ciętej riposty i zastanawiam się, czy dokładasz coś od siebie w temacie sociali, czy to zupełnie niezależna kwestia?
Nigdy tego wprost nie mówiłem, ale tak – od niedawna się to dzieje. Zostawiłem to dla inteligentnych, którzy połączą emotki, wielkie litery i powtarzające się motywy. Dogadałem się, że poprowadzę trochę social media Anonymo, bo raczej nikt nie był zadowolony z tego, jak wyglądały przez ostatni rok. Chciałem wprowadzić trochę pazura, żeby człowiek chciał przyjść, obejrzeć mecz i kibicować. Nigdzie tego nie napisałem wprost, bo jak coś pójdzie źle, to nie ja. A jak jest dobrze – to byłem ja.
Faktycznie wpisy „trąciły tobą”. Czyli oprócz trenera jesteś też social managerem Anonymo?
Tak wyszło. Przez długi czas prowadziłem socjale Meavedronu, zwłaszcza w drugiej Ultralidze, więc trochę zjadłem na tym zęby. Teraz jest trudniej czasowo, bo doszły sociale Anonymo, ale szczerze – dobrze się przy tym bawię.
Przejdźmy do składu, bo tam sporo zmian. Zaliczyliście fatalne lato – z drużyny walczącej o play-offy staliście się chłopcami do bicia. Co poszło nie tak na lato i czy wyniki to jedyny powód zmian w składzie?
Rozdzieliłbym to na dwie rzeczy. Po pierwsze – czy my w ogóle powinniśmy być drużyną walczącą o play-offy. Ja dołączyłem bardzo późno, końcówka grudnia, mało czasu na przygotowania. Założeniem było utrzymanie, a nie walka o topkę. Na zimę robota została wykonana – bez fajerwerków, ale też wystarczająco dobrze – w końcu się utrzymaliśmy. Po drugim splicie liczyliśmy na więcej, zwłaszcza po zmianie topa, więc zmiany były konieczne. To był pierwszy off-season, który mogłem przeprowadzić w Anonymo od A do Z. Jestem z tego rosteru bardzo zadowolony.
Rok temu miałeś w drużynie dwóch zagranicznych zawodników, Leksa i Yena. Czy teraz ograniczyliście się tylko i wyłącznie do rodzimych graczy w procesie tryoutów i budowania składu? Czy może po prostu tak wyszło w procesie jego kompletowania, że ostatecznie tylko polscy gracze się w tym zespole znaleźli? Czy ewentualnie w przyszłości rozważasz sięgnięcie po jakichś graczy spoza Polski?
Celem od początku był polski roster, od mojego przybycia tak było. Czasami jednak w off-seasonie napotyka się trudności i trzeba improwizować. W taki sposób w zespole znalazł się Leks, z którym znałem się wcześniej ze Snooze. Nasz pierwszy wybór na topa wysypał się, a na rynku nie było już sensownego polskiego górnoalejkowicza. Leks był dostępny, pracowało mi się z nim dobrze w przeszłości, dlatego postawiłem na niego. Yen pojawił się, bo potrzebowaliśmy zmiany na bocie, wybór padł na ADC. Czuliśmy, że nasz botlane tak bardzo nie działa, że gorzej już być nie mogło. Kojarzyłem go z jednych tryoutów. Na scrimach wyglądał dobrze, był komunikatywny, a dziś gra w LFL, więc nie był słaby, a problem dolnej alejki leżał gdzie indziej. Chcemy kontynuować posiadanie całkowicie polskich rosterów, od drugiego splitu zeszłego roku cały czas tak było. Uważam, że mamy bardzo dużo dobrych polskich graczy, chociaż czasem ich talent jest nieoczywisty, którzy zasługują, żeby przynajmniej dać im szansę na pokazanie się. Jest zaskakująco dużo osób, które na to zasługują.
To w ogóle jest bardzo pozytywna tendencja, że jesteś chętny do korzystania z polskiego talent poolu. Zresztą, o czym jeszcze będziemy sobie rozmawiać, w zeszłym roku postawiłeś na młodziutkiego Kubusia. Jednak chciałbym ugryźć wasz skład od drugiej strony, czyli od weterana, jedynego elementu, który nie zmienia się w stosunku do poprzedniego splitu. Dalej będziesz pracować z doświadczonym Raxxo – na ile odmienił Anonymo, gdy zastąpił Mystiquesa? Na ile cenisz sobie pracę z tym właśnie zawodnikiem?
Nie chcę nikogo urazić, ale uważam, że po prostu Raxxo jest kilka półek nad Mystiquesem. Mówiąc kilka mam myśli naprawdę takie solidne kilka, nie ma porównania między nimi. Raxxo, poza oczywiście olbrzymią dozą spokoju, co wynika też z doświadczenia, to przede wszystkim jego zrozumienie macro jest na kosmicznym poziomie. Macro, macro, macro… co również wynika z lat grania na najwyższym poziomie. To jest jak doświadczenie w piłce nożnej, musisz przeżyć kilka sytuacji z gry, żeby wiedzieć jaka powinna być twoja reakcja. Jeżeli wchodzisz, to możesz wiedzieć wszystko od strony teoretycznej, ale jeżeli dochodzi do praktyki to albo zje ciebie stres albo możesz trochę za późno zareagować, czy coś. Raxxo przez to, że już tyle gra, to takich tendencji nie miewa. Sam uważam, że na przestrzeni tego roku, pracując razem z nim, sporo się nauczyłem w kwestii macro, bo chociaż nie uważałem się za jakieś totalne dno, ale też nie byłem geniuszem. Raxxo, który gra w tę grę od 10 lat na poziomie kompetytywnym, był wicemistrzem EU Masters, ma swoją wiedzę i bardzo się cieszymy wszyscy tutaj, że na kolejny rok chce z nami zostać, de facto od niego zaczynaliśmy budować roster.
Ktoś czytając taką wypowiedź mógłby pomyśleć, że jesteś bardziej „atmosferoviciem”, człowiekiem od ogarnięcia graczy, a niekoniecznie trenerem, który, że tak powiem, uczy grać zawodników – ile byłoby w tym prawdy?
Ani trochę. Oczywiście po gierce odpalamy analizę, mam cały notatnik, bo jestem człowiekiem starej daty, ja nie zapisuję tego na komputerze rzeczy, tylko w moim wiernym papierowym notatniczku długopisikiem wypisuje sobie timery i rzeczy, które się dzieją w grze i sobie o nich potem rozmawiamy, więc nie, nie jestem jedynie od ogarniania graczy. Oczywiście uważam, że jako head coach powinieneś być taką osobą, przy której inni czują się dobrze, czują się może nawet zaopiekowani. Nawet uważam, że to jest najważniejsza, albo tak samo ważna rzecz, jak wiedza o grze, ale nie da się obyć bez jednego, albo bez drugiego. Potrzebujesz obydwie rzeczy, żeby być head coachem, a szczególnie dobrym head coachem. Uważam, że mam obydwie rzeczy, tylko chodzi o to, że na przestrzeni tego roku ja też, mimo tego, że już kilka lat trenuję i to na najwyższym w Polsce poziomie, miałem okazję sporo się rozwinąć. Sporo oglądam gier, ale jednak jak możesz porozmawiać sobie z osobą, która jednak na tej grze zjadła już zęby, to często dowiadujesz się czegoś nowego. W szczególności, że ta gra się zmienia. Na przestrzeni tego roku bardzo dużo nauczyłem się od Raxxo. Ale to nie jest tak, że ja też nie dałem od siebie bardzo dużo, bo uważam, że sporo przekazałem, szczególnie naszym mniej doświadczonym zawodnikom.
Na Raxxo kończą się elementy, tożsame z rokiem ubiegłym. Obok niego na dolnej alejce zagra Ejsner, który zastąpił svnsa. Ejsner nie grał w zeszłym roku kompetetywnie, wraca po przerwie, podobnie jak svns dołączając do was wracał po przerwie od kompetetywnej ligi legend i tak sobie myślę, że ty chyba masz coś do przywracania strzelców z takiej quasi emerytury? Dodatkowo Ejsner w odróżnieniu od svnsa w pierwszym tierze rozegrał tylko 10 map i to w 2022 roku i zastanawiam się czy mimo braku doświadczenia na najwyższym poziomie oraz przerwy, Ejsner będzie w stanie dowieźć?
Główna różnica między Ejsnerem a svnsem jest taka, że svns wszystkich Polaków oszukał, w tym nas, że dobrze gra. A teraz tak na poważnie. Wyszła taka tendencja, aczkolwiek nie jest to nic zamierzonego, zwykły przypadek. Różnica między angażem Ejsnera i svnsa leży w długość tryoutów. Jest znacząca różnica pomiędzy tym, ile gier testowych zagrał svns, a ile Ejsner. No i przede wszystkim samo to, jaką Ejsner ma jakość na solokolejce. Ejsner już na koniec tamtego roku był w topce w Polsce na lolprosie, więc już wtedy nieźle się pokazywał. Bądźmy szczerzy, od ADC głównie wymagasz klikania. Teraz też siedzi cały czas powyżej 1k punktów, na scrimach tak samo dobrze wygląda, więc wydaje mi się że Ejsner pokaże się bardzo dobrze. Było kilka takich komentarzy, że jest, cytując, wymyty, a to sprawiło, że zbudziła się w nim taka sportowa złość, żeby pokazać, że coś niecoś potrafi. Bardzo chciał wrócić do competitive. Mówiąc bardzo, to mam na myśli, że truł gitarę przez kilka tygodni, zanim zaczęły się tryouty. „Kiedy się zaczną tryouty” i „jak tam, co tam, jak tryouty, kiedy”, więc był naprawdę bardzo zmobilizowany, by wrócić. Wierzę w to, że zaprezentuje się świetne, ale póki co, patrząc na to jak mu idzie na scrimach, jak mu szło na samych tryoutach, to jestem z niego zadowolony.
Przed letnim splitem 2025 mocno nakręcałeś hype na Kubusia, młodego górnoalejkowicza. Chyba nawet przebiła się do mnie taka twoja wypowiedź, że z Kubusiem gralibyście już wcześniej, gdyby tylko po prostu nie był zbyt młody. Ale teraz już go nie uświadczymy w składzie. Zastępuje go HeSSZero, wracający do Polski po zagranicznych przygodach… Co z Kubusiem i czy myślisz, że HeSSZero będzie topowym toplanerem w Rift Legends na zimę 2026 roku?
Zacznę od Kubusia. Kubuś dostał od nas ofertę przedłużenia kontraktu po zakończeniu ostatniego splitu, tak samo jak Raxxo. Kubuś z takiej opcji nie skorzystał, chciał rozejrzeć się w off-seasonie. Ale daliśmy mu od razu informację, że w takim wypadku my będziemy robić tryouty, żebyśmy w najgorszym wypadku nie skończyli bez toplanera. No i po prostu tryouty wygrał ktoś inny. Tutaj naprawdę nie ma większej historii. Kuba nie był zdecydowany, czy chce zostać, czy chce odejść. Chciał spróbować się na innych tryoutach. W szczególności bardzo chciał spróbować się za granicą, żeby komunikować się po angielsku. Na koniec dnia mamy innego gracza na tej pozycji. Co do samego HeSSZero powiem tak, mam nadzieję, że ludzie pamiętają co zrobił z ESCA Gaming. I mam nadzieję, że będzie powtórka, jeśli chodzi o jego grę. Na pewno ta kariera nie wyszła mu tak jak zakładał. Cóż, liczę na to, że to taki powrót pełny głodu esportowej rywalizacji na tym wyższym poziomie i że pokaże na co go stać.
Idąc dalej w wasz skład, to przez cały zeszły rok niezmienny pozostawał jedynie wasz duet mid-jungle, teraz jednak buffi i belit idą w odstawkę, zastąpi ich dwójka graczy bez wielkiego doświadczenia – Joki, trendsetter Zyry w lesie i Sobek, gracz typowo solokolejkowy, fan Zeda, Yone i Yasuo, czyli mało proplayowych postaci. Czy wierzysz, że od razu będą wzmocnieniem, czy może będą potrzebowali nieco więcej czasu, by okrzepnąć w warunkach Rift Legendsowej rywalizacji?
To zacząłbym tutaj od tego, jaka jest różnica między pierwszymi scrimami, a tym jak to wygląda teraz. Na początku było widać problemy głównie z macro, z otwieraniem bocznych alejek. Ale to, jak chłopaki w ekspresowym tempie już nauczyli się tych rzeczy jest niesamowite. Jeżeli będą dalej tak szybko łapać nowe dla nich elementy to mam wrażenie, że będą naprawdę bardzo gotowi na swój pierwszy poważniejszy split. Myślę, że będą gotowi. W szczególności Joki, z którym też pracowałem w off-seasonie, graliśmy razem lana w Pilźnie, więc już mniej więcej wiem, jak ten zawodnik działa, jak z nim pracować, jak z nim w szczególności draftować, żebyśmy byli zadowoleni. Chłopaki bardzo mocno się akurat w duecie mid-jungle zgrywają. Oczywiście to nie jest tak, że chłopaki grają tylko AD mida i AP las. Muszę tutaj niektóre osoby zawieść, że nie wszystkie nasze drafty to będzie Shen, Neeko, Zyra, Fiddle i Yone, Yasuo oraz Zed. Przepraszam. Jeszcze oczywiście Taric do lasu, tak, jak mógłbym zapomnieć. Ale mamy morze możliwości z takim duetem mid-jungle. Progres jest całkiem spory i szybki. Mam nadzieję, że wszystko uda się nam przerobić do momentu startu ligi. A jak nie, to liczę, że Raxxo po prostu w grze ich pociągnie za uszy pod względem macro, a chłopaki swoimi mechanicznymi rączkami dojadą z resztą. Co do zmiany, to jest to podyktowane na przykład tym, że Buffi roleswapuje na ADC. Ale przede wszystkim uważam po zeszłym roku, że chłopaki jako duet się nie dogadywali. Wydaje mi się, że chcieli robić trochę inne rzeczy w grze, inaczej grać. Przez to też czasem bardzo słabo wyglądali w grach. Dlatego postawiliśmy na całkowicie nowe duo mid-jungle.
Start ligi w Polsce jest wyjątkowo późno. Zastanawiam się jak ty zapatrujesz się na tak późny start i jak spoglądasz na winterowy, nietypowy format?
Nie jestem fanem tak późnego startu. Zerknijmy na to z perspektywy budowy składu – jeżeli mam przedstawić kontrakt zawodnikowi, no to od kiedy, od połowy lutego, czy od stycznia? No nie dasz kontraktu od stycznia, bo za co? W styczniu nic nie grasz i to miesiąc wypłat za nic, możesz dać tak powiedzmy od połowy stycznia, od ostatniego tygodnia stycznia, żeby już zacząć grać scrimy. Ale co do zasady, od początku stycznia nie chcesz, bo tam nic nie będzie się działo, a zacznij scrimować 1 stycznia to 16 aktualizacji jeszcze będzie i dużo się zmieni. To jest mój zarzut do późnego startu, bo jeżeli gracz ma do wyboru zagranie 3 tygodni w Rift Legends, bez płatnego stycznia, a pójście sobie powiedzmy do 2. ligi niemieckiej za takie same pieniądze, ale jeszcze dodatkowo styczeń ma płatny, to raczej wybierze tamtą opcję. Wydaje mi się, że nawet sam początek lutego już byłby wystarczający, żeby zacząć, no ale rozumiem o co chłopakom chodziło z tym, że jest to jedyny weekend, który nie ma LEC w lutym. Co do formatu fakt, że jest sześć drużyn w play-offach uratował ten format. To jest moja opinia, ale dalej nie uważam go za jakiś dobry. Na początku jeszcze nie miało być tych grup, ja wiem, on był jeszcze gorszy pierwotnie, ja go widziałem. Powiedziałem, że to jest siwy dym. Dam ci ciekawostkę, te grupy wprowadzili po tym jak ja napisałem o tym, żeby je wprowadzili. Ja tak pytam Avahira, czy wy jesteście poważni, że w swissie parujecie drużynę co ma 2-1 z drużyną co ma 1-2? Jak ta drużyna 1-2 przegra no to odpada? Tragedia, tragedia.
Jakie cele stawiasz na zimowy split i cały 2026 rok?
Twardo stąpam po ziemi i do takich rzeczy podchodzę raczej zachowawczo, nigdy nie stawiam wysokich celów. Wolę się pozytywnie zaskoczyć niż zawieść! Celujemy w top 6 i zagranie serii w play-offach. Jak uda się cokolwiek ponad to będę zadowolony i to będzie dobry prognostyk na resztę roku. A co rok pokażę? Będę cały czas walczyć o top 4, chciałbym zajmować te 4-5 pozycje, walczyć do ostatniego meczu o play-offy. Taki jest cel. Celem niekoniecznie sportowym, ale bardzo dla nas ważnym jest stać się bardziej lubianymi.
Dalej pracujesz z R4Tem, z którym do tego wszystkiego mieszkasz. Zastanawiam się, czy R4T był aż tak dobrym kolegą i współpracownikiem, że postanowiliście razem zamieszkać? Czy zamieszkaliście razem, by mógł zostać odpowiednio dobrym asystentem?
Zamieszkaliśmy razem totalnie losowo. Nie znaliśmy się jakoś bardzo, mieliśmy kilka razy jakieś przelotne interakcje na Discordzie, coś porozmawialiśmy, pograliśmy w kilka gierek. Ale raczej się nie znaliśmy jakoś dobrze. Któregoś dnia jak siedzieliśmy na Discordzie, zapytałem czy może chce się przeprowadzić do Krakowa? On jest niezbyt przekonany, ale mu mówię: pójdziesz sobie na studia, ja sensownego współlokatora będę mieć. I tak zamieszkaliśmy. GG.
Piękna historia przyjaźni Valuty z R4Tem. Zbliżamy się do mety tego wywiadu. Nie mogłem sobie odmówić zadania tego pytania. Nie jest tajemnicą, iż od samego początku nie gryzłeś się w język, gdy dochodziło do wymiany ognia w social mediach na linii ty-Hebihime. Można spokojnie powiedzieć, że wyzywałeś go zanim to było modne. Czy cieszysz się, że nie ma go już na polskiej scenie?
Muszę jedną rzecz dokreślić, bo wydaje mi się, że bardzo dużo osób nie rozumie mojego sposobu działania. Zazwyczaj jak na Twitterze z jakąś osobą się, nazwijmy to, gryzę, to nie jest tak, że ja mam coś do tej osoby, tylko mam coś do danego zachowania albo do danego wpisu. Personalnie, nic mi nigdy Hebi nie zrobił. Tak samo jak inni, z którymi się gryzłem. Tylko chodzi o to, że mam rzeczy, których bardzo nienawidzę. Nie gryzę się w język, jeżeli mi się coś nie podoba. Ale co do samej zasady, tak, cieszę się, że go nie ma, bo nie można okradać ludzi.
Brawo. Dzięki za rozmowę i powodzenia w nadchodzącym splicie oraz w całym 2026 roku.


Zostaw komentarz