Czekolad_LFL

Trzech Polaków za burtą w lidze francuskiej!

Strona główna » Trzech Polaków za burtą w lidze francuskiej!

Gdy LFL startował na wiosnę, w grze o mistrzostwo Francji mieliśmy sześciu polskich graczy. W play-offach zobaczymy jedynie połowę z nich!

Wiadomo – single round robin Bo1 – nie jest idealnym formatem. Chociażby dobrze to widać w LEC, gdzie już 8 serii w tym sezonie wygrywały drużyny, które przegrały pierwszą mapę. Niemniej we Francji w ten sposób grali i zasady były takie same dla każdego. Jak sobie poradzili Polacy w owych warunkach? Vitality.Bee – z Daglasem i Czajkiem – z wynikiem 6-3 zajęło czwarte miejsce. Harpoon, strzelec Galions, ze swoją ekipą zakończył regular na piątej pozycji. Czekolad, Yeti i Shift nie mieli tyle szczęścia… Swoją drogą, do play-offów wchodziło osiem z dziesięciu drużyn…

Fani Joblife są wściekli i nie ma co im się dziwić

W składzie grał Czekolad, były zawodnik LEC i zwycięzca EU Masters. Grał grecki duet z doświadczeniem z LEC, Comp-Mersa. Kibice Joblife brali ich awans do fazy play-off za pewnik. Nie było w ich głowach innego scenariusza. Kończą zaś sezon po trzech porażkach z rzędu, na dziewiątym miejscu, wygrywając jedynie na ZYB oraz Ici Japon Corp. Kończą sezon, przegrywając w ostatnim meczu, w którym zwycięstwo dałoby im awans. Przegrywają w ostatnim meczu przeciwko Skillcamp – ekipie, która wtedy miała 0-8 i była przez Francuzów określana mianem zespołu na poziomie drugiej ligi. Wiele osób ze społeczności Joblife nie pozostawia na graczach suchej nitki, chociaż najmniej się dostaje Vertigo, austriackiemu toplanerowi. Niektórzy też oszczędzają Shifta, z racji na bycie rookie.

REKLAMA:
Reklama

Sami zawodnicy również kajają się w przestrzeni publicznej, ale skład z takim CV nie ma prawa kończyć sezonu na przedostatnim miejscu w LFL. Absencja Joblife w play-offach to z pewnością największe, póki co, zaskoczenie wiosennego LFL-a. Nikt przed sezonem by nie przewidział, że awansuje Esprit Shonen, a Joblife nie.

Skillcamp bez awansu, którego nikt nie oczekiwał

Ekipa polskiego górnoalejkowicza, Yetiego, była skazywana na pożarcie od samego początku. Mieli być łatwym rywalem dla każdego i drużyną „drugiej ligi”. Ostatecznie murowany faworyt do wyniku 0-9 urwał jedno zwycięstwo i to na wspomniane Joblife. Także odegrali pewną rolę w tym sezonie, byli jak najbardziej relewantni. Nie powiem, że mogą być z siebie dumni – w końcu zajęli ostatnie miejsce. Ale na pewno obronili honor, wygrywając jedno spotkanie.

REKLAMA:
Reklama

Kamil Rojek

Komentator League of Legends i prawdopodobnie jedyny kibic drużyn z LCP w Polsce. Ministrant, który nigdy nie był ministrantem.

Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Post navigation

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, polecamy również: