Sezon wiosenny Rift Legends wchodzi w najważnieszą fazę. Przed nią PmK opowiedział nam nieco o swoim spojrzeniu na obecną sytuację w lidze i o swoim podejściu do LoL-a.
Same play-offy mi nie wystarczą, bo teraz na LAN-a jedzie top 3. Do play-offów dostaniemy się na spokojnie, a potem to już trochę inna sprawa. Chciałbym móc powiedzieć to samo, że na LAN-a też spokojnie się dostaniemy, ale przeciwko Barczącej nie będzie tak łatwo.
Chciałbym zacząć od dość osobistego pytania, mocno o Ciebie – łączysz grę z pracą, zatem pewnie grasz, bo to naprawdę lubisz…
Jak miałem te kilkanaście lat, grałem w tego LoL-a. Grałem sobie normalki przez dwa lata z kolegami, w tle szkoła leci, podstawówka, gimnazjum, mam godzinę, czasem dwie na kompa. A potem w 2016 roku wychodzi taki champion, co się nazywa Kled. Wtedy zrobiłem speedrun z silvera, czy tam golda, do challengera w półtora roku. Potem, w sezonie dziewiątym przeniosłem się na EUW. Mając 17 lat zacząłem oglądać Ultraligę. I tak mówię: ty, ja też chcę grać pro, chcę jeździć na LAN-y, też chcę, żeby inni oglądali jak gram.
Miałem wtedy dużo wojen z rodzicami o komputer i granie w LoL-a. Ale ja nie potrafię odpuścić. Jak powiedziałem sobie, że to zrobię, to to zrobię… Jednak minęło sporo czasu, w listopadzie będę miał 24 lata, przez te lata tak sobie ukształtowałem rzeczy w głowie, to już w pewnym sensie nawet można by nazwać obsesją, że ja nie potrafię odpuścić. Wiem, że nie będę w LEC, że nie będę w stanie wyżyć z grania, ale przez ten cały czas miałem coś takiego, że i tak spróbuję i pokażę, że jak powiedziałam, że się uda, to się uda. Aczkolwiek teraz nieco się to już zmienia. Teraz bardziej traktuję to jako rzeczywiście hobby, które mnie pociesza, które czasami jest odskocznią od trapiących mnie problemów. Czasami mam z różnych powodów życiowo ciężki moment, ale potem sobie odpalam czat z transmisji, czy Twittera, widzę jak ludzie piszą: PmK sigma, ktoś do mnie pisze w DM-ach coś miłego, albo na discordzie mnie dodaje do znajomych i pisze: siema, jestem fan. I jest mi lepiej. Odpalam sobie streama na Twitchu, nagle mam więcej widzów niż poprzednio… i jest to taki plaster na trudy i znoje szarego życia. Dlatego w tym siedzę. To jest fajne, to coś czego nie odpuściłem, dalej w to brnąłem i być może jak wyników jakichś niesamowitych nie mam, i mówię nie będę w stanie z tego wyżyć, to po prostu jest to dla mnie zabawa, coś czego nie żałuję. Pewne minimum, które zawsze chciałem osiągnąć – osiągnąłem. Z tego jestem zadowolony. Dobrze jest mieć coś, co taki ogień rozpala u ciebie. Ja nie wiem co bym robił, gdybym nie grał. W sensie nie wyobrażam sobie, żebym miał chodzić do pracy, na studia i potem miałbym nie robić nic dla siebie. Nie potrafiłbym inaczej.
Jawisz się jako raczej osoba spokojna i skromna, nie robisz wielkich dymów w socialach, nie masz też za sobą wielkiej kariery, ale robisz swoją robotę – wielokrotnie byłeś kluczowym elementem w Docisku, od wejścia drużyny do Rift Legends. Ciekawy jestem, jak spoglądasz na siebie względem takich graczy jak Agresivoo, Frajgo, iBo, HeSSZero?
Szczerze powiedziawszy często słyszałem od ludzi, że mam ogromny potencjał. Patrząc na ostatnie półtora roku, podczas którego sporo przegrywałem i przechodziłem przez trudniejsze momenty, uważam, że w pewnym stopniu udało mi się ten potencjał pokazać mimo wielu porażek. Być może jeszcze nie w pełni, ale na pewno zrobiłem duży krok do przodu. Widzę, że wykonuję znacznie lepszą pracę niż wtedy, gdy dopiero zaczynałem swoją przygodę z League of Legends. Pamiętam moją pierwszą grę w Rift Legends, jeszcze z Yutą i Smifim w składzie. Graliśmy przeciwko Z10 i od Koziego dostałem totalną przekopę. Po tej grze napisałem twitta, w którym wylałem trochę swoich negatywnych emocji, źle mi się zrobiło po tamtym meczu. Dwa dni minęły, może trzy i myślę: „przesada, co ja robię, stary, graj po prostu w grę”. Wyluzowałem i rzeczywiście od tego momentu gram o wiele lepiej. Porównując siebie do innych, uważam, że jestem na podobnym poziomie, jeżeli chodzi nawet o takiego gracza jak Agresivoo. Być może brakuje mi wiedzy, ale tak czysto mechanicznie, na liniówce uważam, że potrafię dorównać. Jedynym problemem jest Frajgo. Uważam, że Fraigo to jest jeden z takich graczy, który gra po prostu giga aggro, klika do przodu, klika idealnie i naprawdę ciężko się na niego liniuje. Aczkolwiek, porównując się do pozostałych toplanerów w Rift Legends, to uważam, że jestem na bardzo podobnym poziomie i na spokojnie z każdym mogę sobie poradzić. Wiadomo, to też zależy od matchupu, od tego co ja pickuję, od teamcompu, czy muszę zagrać czymś konkretnym dla drużyny… Ale poziomowo myślę, że nie odstaję mega, wbrew temu co wielu uważało, być może uważa do tej pory.
Skoro mówisz, że nie odstajesz, a mimo to jesteś przez community oceniany gorzej, to czy czujesz się może trochę niedoceniany?
Wiesz co? Zależy. Jak wchodzisz na Twittera i widzisz jakieś tierlisty, to w nich zazwyczaj jestem notowany nisko. Ale uważam, że to też właśnie dlatego, że toplane jest moim zdaniem w Rift Legends giga zestackowany. Tak naprawdę wszystko dopiero okazuje się w grach. Przykładowo, taki Szafa to też jest dobry gracz, a jednak nie radzi sobie najlepiej. Duże znaczenie ma drużyna i to czym musi grać dany toplaner. Ale jak czytam opinie osób, które bardziej w tym siedzą, to widzą, że górna alejka jest bardzo wyrównana. Dodatkowo, też niezbyt zwracam uwagę, co o mnie ludzie myślą, czy w ogóle myślą i jak się wypowiadają. Dla mnie bardziej się liczy to, że jak ja sobie odpalam stream na Twitchu i przyjdzie do mnie 30-40 osób, czy tam mniej nawet, to właśnie dużo tych osób nowych się pojawia z Rift Legends i te osoby piszą, że jestem goacikiem. Także na pewno nie uważam, że jestem underrated, a nawet jeżeli tak jest, to mam to troszeczkę gdzieś, bo ja sam dobrze wiem lepiej jaki jest mój poziom.
To już się pojawiło wcześniej, chociaż nie wprost. Jesteś od początku Docisku w Rift Legends. Jak sobie to prześledziłem to wielokrotnie skazywano was na ostatnie lokaty w Rift Legends. Mieliście spaść wiosną ubiegłego roku. Latem nie mieliście mieć prawa zawalczyć o play-offy, a walczyliście do samego końca. W tym splicie również mieliście być jedną z dwóch najgorszych drużyn… Czy czujesz przyjemność, gdy możesz pokazać, jak bardzo inni się mylą co do ciebie i Docisku?
Przedsezonowe predykcje często się nie sprawdzają. Przed tym sezonem nikt się nie spodziewał, że będzie aż tak źle z Glore, bo na papierze to jest naprawdę fajny składzik, a na razie mają 0 zwycięstw. To co ludzie gadają przed startem sezonu nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Nikt nie przewidzi rzeczywistości w 100% i wszystko może się zdarzyć. Liga jest naprawdę ciekawa, bo gdy spojrzymy na drużyny środka stawki, to biorąc pod uwagę składy, każdy może zawalczyć z każdym. Jak zobaczyłem rostery i tierlisty na ich podstawie tworzone, w których byliśmy nisko, to pomyślałem, że po prostu jesteśmy kozłem ofiarnym, bo kogoś trzeba było dać niżej od pozostałych. Patrzysz na skład Lodis, czy devils.one, czy Glore i mówisz, że Docisk spadnie? Czemu niby? Nie wiem, po prostu nie macie lepszego kozła ofiarnego do wpakowania do najniższego tieru. A nawet jeśli macie, to tak się losowo w główce ułożyło z jakiegoś powodu. Wiadomo, gdybanie, zgadywanie i tak dalej też jest potrzebne, jednak żeby jakąś tam atmosferkę podkręcić, żeby coś tam powiedzieć, żeby coś tam jakoś zareklamować, czyli cokolwiek wspomnieć po prostu. Dlatego ja nigdy nie mam nikomu nic za złe, jak ktoś mówi tak, że Docisk ostatni, czy coś, bo każdy ma prawo mówić to, co myśli. Ja nigdy tego nie biorę personalnie. Dla mnie liczy się tylko to, żeby po prostu wyjść i zagrać.
Co do tej satysfakcji to też zależy. Jak na wiosnę zeszłego roku się utrzymaliśmy, to tak, była dużo satysfakcja, gdy nie spadliśmy z ligi, a każdy nas na to skazywał. Tym bardziej, że nie spadliśmy z ligi, bo sobie zrobiłem totalne 1v9 przeciwko Lodis, jak pierwszy raz wyciągnąłem Naafiri na topie, a potem Aatroxem sobie jeszcze zesmurfowałem. I potem każdą moją kolejną grę po tym w sumie robiłem 1v9. Tam pamiętam Olafem grałem na Agresivoo, co też Thanosem byłem, później Aatroxem solo kill przeciwko niemu mój pierwszy. To była duża satysfakcja wtedy… Ale potem już tak idąc dalej, jak wygraliśmy z Back2TheGame i wywaliliśmy ich z play-offów, no to już niekoniecznie było tak kolorowo, bo wtedy pamiętajmy, zabrakło nam jednej mapy wygranej do play-offów, żebyśmy my się dostali i zamiast Barczącej pojechali na LAN-a. Miałem wtedy trochę takiej personalnej satysfakcji, bo byłem świadomy, że jestem coraz bliżej swoich celów i rzeczywiście udowadniam sobie z każdym splitem, że warto próbować i udowadniam samemu sobie, że jeżeli się chce, to się da.
Docisk już wielokrotnie próbował dostać się do topki na różne sposoby, zmieniali się zawodnicy, zmieniali się trenerzy, wiele się zmieniało poza tobą. Czy czujesz się już przywiązany jakoś emocjonalnie do Docisku? Czy miałbyś opory, żeby odejść?
O i tu trochę wracamy do tego, czy jestem underrated. Bo w tym aspekcie wydaje mi się, że tak. Jestem w Docisku, bo nie dostałem innych ofert. Dostałem ofkę z Lodis, ale jak oni grali w drugiej lidze, zanim się z powrotem pojawili w pierwszej. To nie jest żadne przywiązanie emocjonalne ani nic takiego. Jeszcze chcieli mnie do Anonymo na zimowy split, ale po letnim splicie uznałem, że chcę grać z Huronem i Anyonem. Czekałem z decyzją, na moment, w którym chłopaki się zadeklarują, czy idą do Anonymo, czy zostają w Docisku. Od tego uzależniłem swoją decyzję, bo z nimi grało mi się świetnie i chciałem z nimi grać dalej. Niestety, bądź stety, Docisk to aktualnie najlepsza możliwa opcja dla mnie, bo przez cały poprzedni rok nikt mnie zbytnio nie chciał.
Czy mam rozumieć, że patrząc na wszystkie iteracje Docisku, najfajniejszymi pod względem atmosfery i tego, jak to by się funkcjonowało w drużynie, były te z Anyonem i Huronem? Pytanie tylko, czy bardziej lato ubiegłego roku, czy zima tego?
Bez różnicy tak szczerze. W obu wersjach było fajnie. Na lato, z Liivkiem i Koxtrollem, był troszeczkę większy luz, więcej beki, czy żartów. Zimą za to więcej tryhardu, myślenia o gierce. Ale też jest śmiesznie, też jest fajnie. Najgorzej w Docisku czułem się w pierwszym splicie w Rift Legends, bo nie dogadywałem się zbytnio z Yutą, czy Smifim.
Teraz Hurona już nie ma w Docisku, przynajmniej na razie go nie ma. Skoro był to czynnik, który cię w Docisku trzymał to czy teraz, gdy go brakuje, to w momencie gdy dostaniesz ofertę do jakiejś innej drużyny, lepszą finansowo, to idziesz?
Nie, nigdy nie patrzę jakoś bardzo na finanse. Nie oczekuję, że będę zarabiał z grania, bardziej zależy mi na satysfakcji i jakimś takim spełnianiu się. Patrzę głównie na roster, czy rzeczywiście mogę zajść daleko i na to jak mi się gra z danymi osobami. Nieważne są pieniądze, a roster, drużynka, wiadomo coaching staff… ekipa po prostu się dla mnie liczy, żeby mi się dobrze grało, żeby mi się chciało grać, żeby przy okazji tego, że jest fajnie, śmiesznie, spoko, to żeby jeszcze można było coś ugrać i każdemu na tym zależało.
Czyli poziom gry i atmosferka. A jak z poziomem gry i atmosferką teraz po zmianie wspierającego u was w Docisku?
Bardzo w porządku. Nie ukrywam, że zimą mieliśmy często dymy na commsach. Nie chodzi mi o to, że wolę grać z Kubą niż z Huronem, po prostu stwierdzam fakt, że jest spokojniej w komunikacji. Nawet nie myślałem, kogo z tej dwójki bym wolał. Po prostu biorę to, co jest i patrzę na plusy. Dzięki temu, że Kuba jest cichszy, to łatwiej się odnaleźć w commsach i nawet ja mam miejsce, żeby coś dorzucić. Też nie bez powodu teraz gram tyle tankami, bo jednak Kuba to bardziej enchanter player. To ja sobie gram tankiem, Kubuś sobie klika guziczki, powie, że idzie tu zrobić wizję, a ja na przykład gram tym zadaniowcem, mogę więcej callować. Poziomowo uważam, że również jest bardzo dobrze, chociaż to wiadomo, pokażą wyniki, ale jestem zadowolony. Aczkolwiek, żeby nie było, że tylko słodzę, to czy na scrimach, czy oficjalach, widzę często jak FullClear z moim supportem losowo wchodzą do enemy lasu głęboko, kiedy 5 razy mówimy: „nie, nie, nie, nie, chwila, bo my dopiero na recallach”. Ale to mam nadzieję, że się wyrobi z czasem. Też wiadomo, FullClear, Birkyy, Kubagoat, oni są młodziutcy, mają czas. Wierzę, że mamy naprawdę fajny roster, jakbyśmy dalej takim składem zostali…
Też z Kubągoatem trafiliście w mete, akurat teraz gra się głównie enchanterów… ale właśnie mówisz, że wyniki pokażą, czy jesteście mocni i zastanawiam się jak spoglądasz na te najbliższe starcia? Jeśli wygracie z Anonymo i devils.one InStreamly, to powinniście wejść do play-offów.
Tak, uważam, że na spokojnie. Prosta sprawa. No, przeciwko Anonymo, może nie aż tak na spokojnie, ale i tak uważam, że wygramy. Wierzę w to, bo czemu by nie, to na papierze jest drużyna na naszym poziomie. Mówię teraz, jak w typowym wywiadzie sportowym, że wyrównana walka i w ogóle, ale uważam, że choć jesteśmy blisko siebie, to my zagramy lepiej. A Devilsi dostają szybką przekopę i dostajemy się do play-offów. Ale same play-offy mi nie wystarczą, bo teraz na LAN-a jedzie top 3. Do play-offów dostaniemy się na spokojnie, a potem to już trochę inna sprawa. Chciałbym móc powiedzieć to samo, że na LAN-a też spokojnie się dostaniemy, ale przeciwko Barczącej nie będzie tak łatwo. Aczkolwiek, na razie chcę się skupić na tym, żeby znaleźć się w top 4 i potem będziemy myśleć co dalej.
Jactroll o tym właśnie pisał, że gramy regulara, żeby wyłonić ekipę, która dostanie stompa w pierwszej serii play-offów, zobaczymy czy tak faktycznie będzie… Zmierzamy pomalutku do mety, ale jeszcze jedna rzecz mnie ciekawi – trener Inca, czy trener Pokson z Lanternem?
Zdecydowanie Pokson z Lanternem. Bardzo lubię Incę, też jest bardzo dobrym trenerem, ale jednak z Poksonem i Lanternem jest trochę więcej profesjonalizmu, jest skupka. Pokson też jest bardzo cierpliwy i spokojny. On ma niebywale dużo cierpliwości do nas, patrząc na to, co my nieraz robimy na scrimach, jak my się zachowujemy, jak gramy. Ostatnio jak graliśmy z Glore, to każdemu u nas wybuchła głowa, jak była ta druga mapa, którą zaczęliśmy przegrywać. I dostaliśmy giga opierdziel od Poksona, ale był on taki, że dał coś do myślenia każdemu. A Lantern też jest niesamowity. Każdemu życzę takiego Lanterna w coaching staffie, bo nie spotkałem lepszego gościa od mentalnych kwestii w swojej przygodzie.
Bardzo ci Maćku dziękuję i życzę powodzenia!


Zostaw komentarz