Terminarz na esportowej scenie CS-a zaczyna się rozkręcać. Zawodnicy jeżdżą na turniej za turniejem. Jak jednak wypada oglądalność rozgrywek?
IEM Kraków. Potem długo nic
Kilkukrotnie już dywagowaliśmy nad obecnym ekosystemem sceny Counter-Strike’a. Dzieje się dużo, dzięki czemu w zasadzie cały czas odbywają się jakieś rozgrywki. Wiąże się to jednak z ryzykiem przesytu – skoro turniej następuje po turnieju, tak nie są one specjalnie wyczekiwane. Meczów jest naprawdę dużo. Jakie jednak wykręcają wyniki oglądalności?
Posiłkując się danymi z Esports Charts, wzięliśmy na tapet trzy ostatnie duże turnieje – IEM Kraków, PGL Kluż-Napokę i ESL Pro League. Oto ich wyniki:
IEM Kraków:
- średnia oglądalność: 463 797
- najwyższa oglądalność: 1 387 966 (finał; Vitality – FURIA)
- mecze z wynikiem ponad miliona widzów: 2 (finał: Vitality – FURIA; półfinał: Spirit – FURIA)
PGL Kluż-Napoka:
- średnia oglądalność: 321 345
- najwyższa oglądalność: 908 945 (finał: Vitality – PARIVISION)
- mecze z wynikiem ponad miliona widzów: 0
ESL Pro League 23:
- średnia oglądalność: 181 627
- najwyższa oglądalność: 754 062 (finał: NAVI – Aurora)
- mecze z wynikiem ponad miliona widzów: 0
Wyniki są wręcz nieporównywalne. Oczywiście Kraków jest rozpatrywany jako najbardziej prestiżowy z tych turniejów, a do tego wiele pomógł dobry wynik FURII, która cieszy się ogromną sympatią brazylijskiej społeczności.
IEM i PGL były transmitowane przez mniejszą liczbę godzin (odpowiednio 86 i 83). W przypadku ESL Pro League były to aż 144 godziny transmisji – liga trwała dłużej i obejmowała czasem nieco mniej atrakcyjne mecze.
Niemniej dysproporcja jest ogromna. Wyniki zaczerpnięto z wszystkich platform streamingowych, na których transmitowano rozgrywki. To bardzo ciekawe, jak wypadnie na tle tych rozgrywek chociażby odbywający się obecnie BLAST Open Rotterdam czy duże turnieje w kwietniu. Warto śledzić te wyniki, bo mogą być one ważnym sygnałem, jak społeczność reaguje na obecne realia sceny CS-a.


Zostaw komentarz