To było naprawdę dobre spotkanie w wykonaniu ekipy Snaxa. Problem w tym, że aby wygrać z Vitality musisz zagrać bezbłędnie.
Zaczęło się dobrze
Start pierwszej mapy, ku zaskoczeniu wielu, to pełna dominacja Legionu. Genialne zagrywki taktyczne Snaxa, zabójczo skuteczny hypex i bezbłędny Tauson – to pozwoliło na wypracowanie przyjemnej czterorundowej zaliczki już na samym początku rywalizacji. Po zawodnikach GL widać było emocje, jakie wyrażali po zakończeniu każdej kolejnej potyczki, jednak w spotkaniu z Vitality trzeba pozostać skupionym na całym dystansie mapy, a tego po stronie GamerLegion zaczynało brakować.
Dwukrotni mistrzowie świata z ubiegłego roku potrzebowali chwili, aby dojść do swojej optymalnej dyspozycji. Obudzili się jednak w porę – od wyniku 0:4 wygrali aż pięć punktów z rzędu i objęli prowadzenie na mapie otwierającej. Końcówka pierwszej części Inferno to klasyczna wymiana uprzejmości i granie punkt za punkt, jednak na nudę narzekać nie mogliśmy. Ozdobą jednego z ostatnich grahmentów tej części zmagań były przepiękne headshoty od prowadzącego GL – Janusza „Snaxa” Pogorzelskiego. Do przerwy mieliśmy więc remis.
Druga część mapy otwierającej rozpoczęła się od pewnie wygranej rundy pistoletowej przez podopiecznych XTQZZZ. Wiele wskazywało na to, iż reprezentanci francuskiej organizacji wejdą wreszcie na swój najwyższy poziom i zdominują niżej rozstawionych rywali. Tak się jednak nie stało – GL odpowiedziało wygraną rundą force buy i potwierdziło swoją przewagę zgarniając dwa kolejne „oczka” na swoje konto. W tym momencie jednak coś przestało funkcjonować – Vitality po raz kolejny wzniosło się na wyżyny swoich możliwości i punktowało aż do końca pierwszej mapy.
Trzeba zgarnąć Dusta
GamerLegion bardzo szybko zregenerował się po nieudanym zakończeniu lokacji otwierającej. Problemy Vitality pojawiły się już w rundzie pistoletowej, w której kolektyw apEX’a miał wszystko pod swoją kontrolą, a ostatecznie jego rywale zapisali pierwszą potyczkę na swoje konto. Kolejne kilka rund to między innymi rewelacyjnie wyglądający REZ, lecz dobra forma Szweda znacząco pomagała całemu zespołowi utrzymywać swój najwyższy poziom. GL w defensywie oglądało się bardzo przyjemnie, lecz ze względu na końcowe problemy z komunikacją prowadzenie Legionu po pierwszej połowie wynosiło „tylko” 7:5.
Świetna runda pistoletowa potwierdzona wygraną potyczką numer 2 nie wystarczyły podopiecznym imd na bezstresową końcówkę drugiej mapy. W chwili, gdy Vitality potrzebowało magicznego bodźca, pojawił się największy CS-owy czarodziej ostatnich miesięcy – ZywOo. Magiczne headshoty w wykonaniu Francuza pozwoliły jego formacji na nabranie wiary w zwycięstwo swojego map picka. Przy wyniku 9:5 w grze GamerLegion przestało funkcjonować cokolwiek. Od tego momentu kolektyw Snaxa zdołał wyszarpać swojemu rywalowi zaledwie dwie rundy i to Vitality dołączyło do grona półfinalistów BLAST Bounty.
GamerLegion 0:2 Vitality:
- 9:13 – Mirage,
- 11:13 – Dust2.


Zostaw komentarz