HLE

Od niespełnionych ambicji do mistrzostwa MSI. Historia Hanwha Life Esports

Strona główna » Od niespełnionych ambicji do mistrzostwa MSI. Historia Hanwha Life Esports

Dzisiaj Hanwha Life Esports należy do największych potęg światowego League of Legends. Organizacja dysponuje gwiazdorskim składem, ogromnym zapleczem finansowym oraz kolekcją krajowych i międzynarodowych trofeów. Droga na szczyt nie była jednak ani krótka, ani oczywista.

Spadkobiercy ROX Tigers

Wszystko rozpoczęło się, kiedy jeden z największych południowokoreańskich konglomeratów, działający w wielu branżach, takich jak przemysł obronny i lotniczy, zielona energia, finanse, systemy bezpieczeństwa oraz budownictwo, przejął miejsce w LCK po legendarnej organizacji ROX Tigers.

Tigers zapisali się wcześniej w historii jako jedna z niewielu drużyn, które potrafiły realnie zagrozić dominacji SK Telecom T1. Jako KOO Tigers dotarli do finału mistrzostw świata w 2015 roku, a już pod nazwą ROX Tigers zdobyli mistrzostwo LCK Summer 2016 i awansowali do półfinału Worldsów. Hanwha przejęła jednak zespół dopiero po rozpadzie jego legendarnego składu.

REKLAMA:
Reklama

Swój pierwszy sezon drużyna zakończyła na szóstym miejscu, co na tamten moment było akceptowalnym wynikiem i dawało duże nadzieje na przyszłość.

Ciężki początek

Niestety, 2019 rok nie był udany dla koreańskiego potentata. Poszukiwania odpowiedniej wizji składu trwały, a przy ówczesnym potencjale sportowym drużynie nie udało się przebić powyżej szóstego miejsca. Co gorsza, w letnim splicie 2019 Hanwha Life Esports zajęło przedostatnią lokatę. Wzbudziło to w zarządzie poważne wątpliwości dotyczące przyszłości całego projektu.

Nowa era Hanwha Life

Nowe rozdanie miało rozpocząć się wraz z dołączeniem Lehendsa na początku 2020 roku. Wspierający, który później zyskał status legendy, tak wypowiadał się w rozmowie z invenglobal.com na temat atmosfery panującej w drużynie:

Wygląda na to, że atmosfera w zespole Hanwha Life Esports jest naprawdę dobra.

Nie jestem pewien, ale to dobrze, że ludzie tak nas postrzegają.

Czyż to nie jest naprawdę dobre? Ostatnim razem, kiedy przegraliście, wszyscy wciąż się śmialiście i żartowaliście.

Tak. Co było, to było, co można zrobić? Musimy się po prostu cieszyć. (Śmiech)

Wiosenne rozgrywki Hanwha zakończyła na ósmym miejscu, co stało się impulsem do kolejnych zmian.

Przed letnim splitem do zespołu dołączyła kolejna gwiazda Griffin — Viper. Dziś duet Viper–Lehends mógłby walczyć o najwyższe cele, jednak w 2020 roku nawet tak mocny botlane nie wystarczył do poprawy wyników. Hanwha zakończyła kolejny sezon na dziewiątym miejscu.

Pierwszy promyk nadzieji

Rok 2021 był kluczowym momentem w historii organizacji. To właśnie wtedy do składu dołączył Chovy, a Hanwha po raz pierwszy zaczęła osiągać znaczące sukcesy.

Oprócz legendy koreańskiej środkowej alei zespół wzmocnił również Deft. Jednocześnie podziękowano Lehendsowi za współpracę. Był to także rok, w którym na dobre postawiono na Morgana. Skład prezentował się więc bardzo okazale.

Patrząc na wcześniejsze wyniki organizacji, trzecie miejsce w wiosennym splicie było nie lada wyczynem. Niestety pary nie wystarczyło na letnie rozgrywki, które Hanwha zakończyła na dobrze już sobie znanym ósmym miejscu.

Nie był to jednak koniec sezonu dla tego składu. Punkty mistrzowskie, zdobyte między innymi dzięki wcześniejszemu zajęciu miejsca na podium, pozwoliły drużynie wystąpić w finałach regionalnych, których stawką był wyjazd na mistrzostwa świata.

Hanwha pokonała Liiv SANDBOX, a następnie Nongshim RedForce, zapewniając sobie upragniony awans na najbardziej prestiżową imprezę w LoL-owym kalendarzu. Na zakończenie koreańskich zmagań zespół przegrał bardzo wyrównaną serię z T1, której stawką było wyższe rozstawienie. W efekcie Hanwha musiała rozpocząć mistrzostwa świata od fazy play-in.

Pierwsze mistrzostwa świata

Przez fazę play-in Hanwha przeszła jak burza, oddając tylko jedną mapę w starciu z LNG. Drużyna z Korei przyjechała na turniej, aby walczyć o najwyższe cele, co dobrze oddają słowa Choviego wypowiedziane po zwycięstwie nad zespołem z Ameryki Łacińskiej.

Jakie są Twoje odczucia po pierwszym zwycięstwie nad Infinity Esports na Mistrzostwach Świata?

Mimo że wygraliśmy, nie jestem zadowolony z tego, jak graliśmy.

W fazie głównej grupa Hanwhy nie należała do najłatwiejszych. RNG dopiero co wygrało MSI, PSG Talon zawsze potrafiło być groźne, a Fnatic, jak na tamte czasy, również prezentowało się bardzo solidnie. Szybko okazało się jednak, że europejska drużyna, osłabiona konfliktem związanym z absencją Upseta, nie stanowiła dużego wyzwania, a przedstawiciel PCS nie był zespołem z tej samej półki co ekipy z Korei.

Hanwha zakończyła zmagania grupowe z takim samym bilansem jak RNG – 4:2. O pierwszym miejscu musiała więc zadecydować dogrywka, którą drużyna Choviego przegrała. W efekcie w ćwierćfinale trafiła na T1.

W finałach regionalnych to samo starcie zakończyło się niezwykle wyrównanym wynikiem 3:2. Kiedy jednak przychodzą mistrzostwa świata, drużyny Fakera są ulepione z innej gliny. Tak było również tym razem. T1 rozniosło HLE wynikiem 3:0 i tym samym zakończyło przygodę Hanwhy na jej pierwszych Worldsach na etapie ćwierćfinału.

Na pomeczowej konferencji zawodnicy HLE nie ukrywali smutku, ale jednocześnie dało się wyczuć w ich słowach nadzieję na lepsze jutro.

(Do Chovy’ego) Wiele osób uważa cię za następcę Fakera – Co sądzisz o dzisiejszych występach Fakera?

Chovy: Nie sądzę, żeby Faker popełnił jakieś błędy. Był świetny w łapaniu okazji do świetnych zagrań.

(Do Chovy’ego i Willera) Jakie były wrażenia z Mistrzostw Świata 2021?

Chovy: Udział w Mistrzostwach Świata był wspaniały i czuję, że wiele się nauczyłem, grając tutaj. Chciałbym się zrehabilitować i wrócić na ten etap.

Willer: Myślę, że miałem szczęście, że dostałem szansę, żeby tu zagrać. Miałem ogromne szczęście, że mogłem się wiele nauczyć od moich wspaniałych kolegów z drużyny i trenerów. To było wspaniałe doświadczenie, dużo się nauczyłem grając na Mistrzostwach Świata.

Chude lata

Rok 2021 przyniósł jednak smutne konsekwencje. Chovy przeniósł się do Gen.G, a Deft do DRX. Ku zaskoczeniu nikogo Karis i SamD nie zdołali załatać dziury pozostawionej przez tych wybitnych zawodników. Zmiany na pozostałych pozycjach również okazały się klapą. Rok 2022 był bezsprzecznie najgorszym w historii organizacji. Hanwha dwukrotnie zakończyła ligę na ostatnim miejscu.

Rok 2023 również nie rozpieszczał HLE, ale był bardzo ważnym momentem w historii drużyny. Wtedy zaczęły powstawać fundamenty pod Hanwhę, którą znamy dzisiaj. Do organizacji dołączył między innymi ówczesny mistrz świata — Zeka. Po fatalnym sezonie cały skład przeszedł gruntowną przebudowę, dzięki której drużynie udało się zajmować miejsca w okolicach podium. Wciąż nie wystarczyło to jednak do awansu na turnieje międzynarodowe.

Pierwsza korona

Za coraz lepszymi wynikami szły coraz większe ambicje. Trzecie miejsce w regionie nie było już celem, lecz obowiązkiem. Dla HLE nadszedł czas, aby wykonać kolejny krok na drodze ku chwale. Następne zmiany w składzie stanowiły misternie zaplanowany element większej układanki. Dołączenie Dorana, Peanuta i Delighta miało na dobre rozwiązać problemy trapiące organizację. Można wysnuć wniosek, że rzeczywiście się to udało.

Trzecie miejsce na wiosnę było jedynie preludium do wyśmienitej kampanii w letnim splicie. Bilans 14:4 w sezonie zasadniczym oraz znakomite otwarcie play-offów w postaci zwycięstwa 3:0 nad T1 rozbudziły nadzieje kibiców. Później przyszedł jednak druzgocący mecz z Gen.G, który zepchnął Hanwhę do dolnej drabinki, gdzie ponownie czekało na nią T1.

Drużyna Fakera musiała jednak polec w starciu z potężną Hanwhą. Tym sposobem w finale spotkały się dwie najlepsze ekipy w Korei — HLE i Gen.G.

Po absolutnie szalonej serii, naznaczonej obecnością Smoldera, Tristany i Corkiego na środkowej alei, Zeka pokazał Chovy’emu, że ten popełnił błąd, opuszczając szeregi HLE. Tym sposobem Hanwha Life Esports zdobyło pierwszy puchar w swojej historii. I to nie byle jaki, ponieważ mistrzostwo LCK w Korei waży naprawdę wiele.

Nawet do momentu zwycięstwa nie wierzyłem, że będę mógł stanąć teraz na tej scenie i udzielić wywiadu. To naprawdę surrealistyczne. Obiecałem, że podniosę trofeum prawą ręką i jestem bardzo szczęśliwy, że udało mi się dotrzymać tej obietnicy.

Zeka dla esport.gg

Zawsze siedziałem z tyłu i zastanawiałem się, jakie to uczucie zdobyć tytuł. Wiesz, to wspaniałe uczucie; takie orzeźwiające. Czuję, że udało mi się udowodnić swoją wartość w tym momencie.

Viper dla esport.gg

Na mistrzostwach świata, HLE uderzyło w swój sufit podczas starcia z BLG i zakończyli swoją przygodę z turniejem, ponownie, na poziomie ćwierćfinałów.

Ambicje przerastające skład

Rok 2025 był dla organizacji słodko-gorzki. Dołączenie kolejnego świeżo upieczonego mistrza świata — Zeusa — miało sprawić, że Hanwha nie tylko zdominuje region, lecz także w końcu pokaże pełnię swoich możliwości na arenie międzynarodowej.

HLE rozpoczęło zmagania od kolejnego zwycięstwa w regionie, triumfując w LCK Cup. Dało im to przepustkę na zupełnie nowy turniej stworzony przez Riot Games — First Stand.

Prestiż wydarzenia nie był jednak zbyt duży. W turnieju wzięło udział zaledwie pięć drużyn, od których HLE było wyraźnie lepsze, dlatego triumf nie smakował tak samo, jak smakowałby w przypadku MSI czy mistrzostw świata.

Dalsza część roku przyniosła jednak serię słodko-gorzkich rezultatów: brak awansu na MSI, blamaż na EWC, porażkę w finale LCK z Gen.G oraz kolejne mistrzostwa świata zakończone na etapie ćwierćfinału.

Nieskończone ambicje zarządu HLE nie pozwalały zaakceptować takich wyników. Minął kolejny rok, a mimo kolejnych wzmocnień składu drużyna cofała się, zamiast iść naprzód. Nadszedł więc czas na totalną ofensywę transferową.

Jak Fenix z popiołów

Peanut musiał ustąpić miejsca absolutnej gwieździe chińskiej ligi — Kanaviemu. Viper został natomiast zastąpiony, po raz kolejny w historii HLE, przez świeżo upieczonego mistrza świata — Gumayusiego. Transfery były tak absurdalne, a zarazem tak mocne, że przed rozpoczęciem sezonu Hanwha wydawała się nie do zatrzymania.

Jakież było zaskoczenie wszystkich, kiedy podczas LCK Cup 2026 HLE zaliczyło największą kompromitację w swojej historii, biorąc pod uwagę siłę składu i osiągnięty wynik. Samodzielne ostatnie miejsce w Korei, za prezentującymi się tragicznie BRION i DN SOOPers. Owszem, wynikało to głównie z absurdalnego formatu rozgrywek, ale nadal nikt nie kazał HLE przegrywać chociażby z Nongshim RedForce.

Wstyd, hańba, kompromitacja — takie głosy dało się słyszeć w biurach HLE. Nie stracono jednak nadziei. Drużyna Zeki zrobiła wszystko, aby odnaleźć własną tożsamość i na nowo rozgryźć metę.

Magiczna Wiosna HLE

Na wiosenne rozgrywki Gumayusi i spółka byli już gotowi. Monstrualna forma przede wszystkim Kanaviego sprawiła, że zajęli pierwsze miejsce w sezonie, spychając Gen.G do dolnej drabinki Road to MSI. Świetne zgranie pozwoliło im pokonać T1 w meczu zapewniającym bezpośredni awans na MSI.

Pierwsze MSI w historii organizacji.

Był to turniej trudny, wymagający ogromnego poświęcenia i pełen meczów-pułapek. HLE przystąpiło jednak do rywalizacji w pełni gotowe. Łatwe zwycięstwa nad TSW i G2, oba odniesione wynikiem 3:0, pokazały, że dla niekoronowanego mistrza Korei żarty się skończyły. Ich słabości obnażyła jednak przegrana 1:3 w serii z BLG. Nie była to zwykła porażka, lecz pokaz siły chińskiego potentata zmierzającego po Golden Road.

Zepchnięta do dolnej drabinki Hanwha traktowała starcie z meksykańskim LYON jak formalność. Nic bardziej mylnego. Drużyna Inspireda przeciągnęła HLE aż do piątej mapy i dopiero na niej uległa. Zece i jego kolegom udało się więc awansować do finału, w którym czekała na nich powtórka z rozrywki.

Finałowe starcie MSI 2026 było przede wszystkim dziwne. Zaskakująco niski poziom rozgrywki, masa zastanawiających decyzji oraz nieudanych zagrań wprawiały widzów w osłupienie. Trudno było nazwać to finałem z prawdziwego zdarzenia, ale darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby. HLE podniosło więc swój wymarzony międzynarodowy puchar, na zawsze zapisując się na esportowej mapie świata jako drużyna, która nigdy się nie poddała.

W wczorajszej i dzisiejszej serii było mnóstwo momentów, w których każdemu z nas mogło brakować doświadczenia lub mogło się to wydawać nie do końca satysfakcjonujące, ale nikt nie stracił opanowania w tych zakrętach i wszyscy wierzyliśmy, że możemy wygrać do końca. To bardzo pomogło.

Zeus dla rft.gg

Od przejęcia miejsca w LCK po ROX Tigers, które pozostawiło po sobie ogromne oczekiwania, przez zawiłości związane z dobieraniem składu i lata zajmowania ostatnich lokat w lidze, aż po trudne decyzje o pożegnaniu zasłużonych dla organizacji graczy, zbudowanie absolutnie gwiazdorskiego składu i osiągnięcie największych sukcesów.

Historia Hanwha Life Esports pokazuje, jakie efekty mogą przynieść konsekwencja, samozaparcie i ciężka praca. Jest latarnią wskazującą drogę nie tylko w prowadzeniu organizacji esportowej, lecz także w każdym aspekcie życia.

REKLAMA:
Reklama

Piotr Paprzycki

Komentator League of Legends, orędownik młodych polskich talentów i najlepsza Akali w Polsce.

Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Post navigation

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, polecamy również: