Czajek

Hatchy: Czajek (nie) był problemem

Strona główna » Hatchy: Czajek (nie) był problemem

Humanoid zastępuje Czajka w Team Vitality! Dlaczego to Humanoid ma być zbawcą Vitality, dlaczego dobrze grający debiutant – Czajek, staje się jedną z największych ofiar tego offseasonu – czym kieruje się organizacja, która zamienia utalentowanego debiutanta na weterana, który w ostatnim czasie przynosi swoim zespołom jedynie rozczarowanie?

Vitality w 2025 roku postanowiło postawić na talenty szkolone rok wcześniej w swojej akademii. Kacper “Nahovsky” Merski prowadził zarówno Naak Nako, jak i Czajka – i to jemu w dużej mierze należy się uznanie za przygotowanie ich do gry na najwyższym poziomie. Pierwszy rok w wykonaniu obu tych zawodników był przecież bardzo udany, tym bardziej bolesny dla polskich kibiców był news o tym, że Czajek w 2026 nie będzie reprezentował już barw tego zespołu na poziomie LEC. W jego miejscu pojawi się natomiast weteran – Humanoid, który po paru latach przerwy po raz kolejny zagra ze swoim przyjacielem z dolnej alei – Carzzym. 

Jeszcze nie tak dawno, bo 21 sierpnia 2025 w wywiadzie dla Sheep Esports, MAC – headcoach drużyny Vitality LEC o Czajku mówił przecież tak: 

Przyszłość tej grupy graczy jest bardzo obiecująca. Jeśli spojrzę na naszych zawodników od góry do dołu, wierzę że każdy z nich ma ogromny potencjał i naprawdę do siebie pasują. Każdy z nich dobrze się komunikuje. Każdy z nich jest naprawdę dobrym i ciężko pracującym człowiekiem. Przykładowo, jeśli spytasz mnie, czy chciałbym wymienić Czajka (Mateusza Czajkę) na innego lepszego midlanera z ligi, moja odpowiedź to prawdopodobnie byłoby – nie.

Co więc mogło wpłynąć na decyzję coaching staffu Vitality, jak odebrana ta zmiana została przez community i jakie wnioski możemy wyciągnąć na temat procesu decyzyjnego drużyn w LEC?

REKLAMA:
Reklama

Vitality – niespełnione ambicje o Mistrzostwach Świata

Mac wielokrotnie mówił o tym, że presja wyników w Vitality jest naprawdę duża, a Vitality kojarzy się nam już jako stały bywalec dolnej części tabeli, a nie drużyna, która realnie walczy o Mistrzostwa Świata. Przy skali inwestycji i pozycji tej organizacji na globalnej scenie esportowej, to po prostu nie wystarczy. Apetyty są dużo większe. Młody roster w pierwszym splicie zakończył rozgrywki na ósmym miejscu, na wiosnę zajął miejsce siódme, a na lato zameldował się na miejscu szóstym. Z perspektywy inwestorów może to być progres niewystarczający, zwłaszcza że historycznie Vitality jest jedną z organizacji, które historycznie zainwestowały w League of Legends najwięcej. Zasadniczo – Vitality mogło obrać dwie drogi. Jedną, w której dalej kontynuują projekt inwestowania w młodszych zawodników i do LEC-a włączają swojego chorwackiego strzelca z akademii – Jopę, który grał już z Czajkiem i również jest uważany za supertalent. Alternatywnie, mogli zdecydować, że potrzebują większego ognia i doświadczenia weterana – i to ten scenariusz rozgrywać się będzie teraz przed naszymi oczami. Przeciek o tym, że Humanoid dołącza do drużyny spotkał się z licznymi zarzutami od społeczności, która nie lubi, gdy utalentowany rookie zamieniony jest przez może już trochę wypalonego weterana. 

Tweet, który spotkał się z bardzo głośnym odzewem Polaków wysłany został przez drugiego trenera Vitality, który poinformował nas o tym, że nie będzie dalej kontynuował swojej pracy z drużyną w przyszłym roku. Tu pojawiło się to kluczowe zdanie, któremu chciałbym się dzisiaj uważniej przyjrzeć

Ktokolwiek myśli, że Carzzy i Humanoid najlepsze lata mają już za sobą, czy coś w ten deseń, jest zupełnie odklejony. Obaj potrzebują tego, żeby być “szczęśliwym”, by grać dobrze, i tacy właśnie będą.

Słowa te dość ostro skrytykował Dejf – współzałożyciel kanału gadają o esporcie:

XD Nawet jeśli tak będzie to i tak to jest wstyd, że franczyza tak działa. Gracze muszą być happy, bo jak nie to im się nie chce. Mam dość tych wszystkich ludzi.

Oburzenie jest zrozumiałe – co to ma znaczyć, że zawodnik musi być szczęśliwy? Gdzie jest profesjonalizm? Dlaczego nie możemy oczekiwać od zawodników, że pogodzą się z decyzjami podjętymi przez coaching staff na podstawie innych kryteriów, takich jak ich performance w ubiegłym roku, rozwój jakiego dokonali i jak rokują na przyszłość?

Fot. Lance Skundrich/Riot Games

Dlaczego właściwie gracze muszą być “happy”?

Miałem okazję pracować z każdym z tych zawodników, pod swoimi skrzydłami miałem zarówno Czajka, jak i Humanoida, ale i wyżej wspomnianego trenera Kaasa, który reprezentował mój zespół jeszcze jako zawodnik w Millenium, gdzie zresztą po raz pierwszy spotkał Humanoida, który stał się jego kolegą z drużyny, zastępując wtedy gracza o nicku Scarlet. Brałem też czynny udział w tworzeniu składów w LEC za czasów Misfits, gdzie rozmawiałem nie tylko z zawodnikami, ale i z innymi osobami decyzyjnymi z organizacji w LEC. I wiem dokładnie o czym napisał Kaas w tweecie, który zdenerwował tak mocno nas wszystkich.

Pierwsza rzecz, która pojawiła mi się w głowie po przeczytaniu tego cytatu, to moja rozmowa rekrutacyjna, którą przeprowadziłem z zawodnikiem o nicku Crownshot, kiedy szukaliśmy strzelca do Misfits LEC. Ostatecznie z wielu przyczyn nie stał się on naszym zawodnikiem, ale kiedy rozmawiałem z nim, żeby lepiej poznać jego filozofię na temat budowania drużyny i tego, co jest dla niego ważne powiedział zdanie, którego sensu nie zapomnę nigdy, a które dla Was będę teraz parafrazował. Powiedział on, że w jego doświadczeniu (a miał go bardzo sporo, jako weteran rozgrywek LEC) w każdym sezonie w każdej drużynie przychodzi kryzys osobowościowy, “mentalboom” – i wszystkie drużyny w LEC dzielą się wtedy na te, które sobie z nim poradzą i na te, które już z niego nie wyjdą i będą czekały na zmiany w nadchodzącym offseasonie.

To dlatego tak często widzimy zespoły, które radzą sobie fenomenalnie we wczesnych miesiącach w roku, a kończą tak fatalnie latem. Nigdy nie patrzyłem na to w ten sposób, ale kiedy usłyszałem to wtedy i naprawdę zastanowiłem się nad tym później – myślę, że w dużej mierze miał rację. Przykładów drużyn, które rozpadły się przez indywidualne konflikty pomiędzy zawodnikami jest bardzo wiele. Nie każda drużyna może sobie pozwolić na to, żeby przeprowadzać zmiany w trakcie sezonu, więc jeśli pewna granica zostanie przekroczona – rok jest stracony, i trzeba czekać na zmiany aż do jesieni, i liczyć na to, że następny rok będzie lepszy. Przykładem zespołu, który cierpiał na tę przypadłość może być fnatic – przez cały rok słyszeliśmy o tym, że mają tam miejsce konflikty, a gracze się nie dogadują.

Mało tego, synergia Razorka i Humanoida kwestionowana była od właściwie samego początku ich współpracy – raz wyglądało to lepiej, a raz gorzej, ale raczej nie był to duet, który ktokolwiek mógłby opisać mianem świetnego i rozumiejącego się bez słów. Fnatic postanowiło więc działać wcześniej i dokonać zmian, a w letnim sezonie Humanoida zastąpił Poby. Był to szokujący ruch – zarówno przez wybór zawodnika, który zastąpi Humanoida, jak i dlatego, że jest on przecież legendarnym europejskim midlanerem, człowiekiem, który wielokrotnie udowadniał, że potrafi grać na najwyższym, europejskim i światowym poziomie. Obiektywnie trzeba jednak przyznać, że w ostatnim czasie zdarzało mu się to o wiele rzadziej, być może nawet zbyt rzadko. Dane nam było zobaczyć go podczas EMEA Masters w barwach Forsaken, gdzie zaprezentował się bardzo słabo – mimo, że był rezerwowym występującym na ostatnią chwilę, potem zagrał również w turnieju w Czechach w barwach Entropiq – i jego występy tam również trzeba uznać za słabe względem oczekiwań wobec tego zawodnika. 

Konflikty interpersonalne co roku niszczą drużyny od środka

Druga rzecz, której przez całą swoją karierę nie mogłem wyrzucić ze swojej głowy, to rozmowa z jednym z psychologów sportowych, z którym pracowałem przez lata. W jaki sposób budować zespół? Na co zwrócić największą uwagę? Usłyszałem wtedy, że z punktu widzenia osobowości, tak naprawdę esport nie jest aż tak podobny do sportów tradycyjnych. W sportach tradycyjnych o wiele częściej gracze mają przestrzeń na swoje własne życie – często zakładają rodziny w młodym wieku i wraz z nimi przeprowadzają się do innych miast czy krajów. Przychodzą na trening rano, trenują, wracają do domu – i prowadzą w zasadzie normalne życie. Dobieranie zespołu, który ma grać ze sobą przez cały rok z gaming housem, okazało się być o wiele bardziej podobne do dobierania załogi, która ma wyruszyć razem w rejs łodzią podwodną – zamknięta razem na dłuższy okres czasu, spędzając ze sobą praktycznie całe dnie i noce. Nie możesz po prostu wysiąść, jeśli kogoś nie lubisz lub jeśli ktoś gra za słabo, nie możesz tak po prostu “wymienić” sobie członka załogi w dowolny momencie (no – w przypadku drużyny LEC może i możesz wymienić zawodnika w środku sezonu, ale będzie cię to kosztowało bardzo dużo pieniędzy). Jeśli konflikty narastają w takim otoczeniu, trzeba się naprawdę postarać, żeby dać im ujście i żeby nie zniszczyły one morale załogi od środka.

Bardzo ważne jest zauważenie tego, że budowanie zespołu do pracy online jest zupełnie inne od budowanie zespołu do pracy offline. Są zawodnicy, którzy zamknięci w gaminghouse naprawdę błyszczą – mogą skupić się wyłącznie na grze i to, że budzą się co rano, dostają ciepły posiłek i mogą grać aż do nocy jest spełnieniem ich marzeń. Z mojego doświadczenia wiem, że gracze, którzy w LEC grają już swój szósty, siódmy czy ósmy rok – rutyna staje się dużo trudniejsza do zniesienia, a oni sami potrzebują już czegoś więcej, niż tylko całodniowych seansów na Summoners Rift. Stanowczo uważam więc, że budowanie ekip grających offline z uwzględnieniem relacji pomiędzy zawodnikami jest ważne. To pomaga pozwolić drużynie przejść przez kryzysowe momenty. 

Jaki właściwie jest Humanoid?

Po raz pierwszy poznałem Humanoida jako trener francuskiego zespołu Millenium, potem pracowaliśmy razem kolejno w tureckim Dark Passage i polskim Illuminar Gaming, z którego trafił do Mad Lions – pod skrzydła wspomnianego wcześniej Maca. Jest jedna rzecz, o której Humanoid zawsze mówił otwarcie – są momenty sezonu, w których zupełnie brakuje mu motywacji do gry. Przekłada się to też w widoczny sposób na jego performance na Summoners Rift – wielokrotnie widzieliśmy przecież Marka Brazdę, który gra przeciętne sezony regularne, a odpala się dopiero przed samymi Mistrzostwami Świata, gdzie historycznie dostarczał nam swoje najlepsze występy. Jedna rzecz, którą powiedział mi wprost, a którą dzieliło się ze mną więcej zawodników, Berlin, jako miasto do życia, potrafi być niewyobrażalnie depresyjny. Są gracze, którym ta “szarość i samotność” pomaga oddać się tylko i wyłącznie grze, ale są też tacy, których zaczyna to dusić, i na których wpływa to negatywnie. Dla Marka zawsze ważne było to, żeby istniał świat poza grą, potrzebował być otoczony ludźmi, których lubi, z którymi może spędzić czas nad czymś innym niż League of Legends. Podczas naszych spotkań w Berlinie wielokrotnie wspominał nasz wspólny czas w Turcji – życie w Stambule przemija zupełnie inaczej niż w Berlinie, zaczynając przez pogodę, kończąc na rejsach przez Cieśninę Bosfor po zwycięstwach w istotnych meczach. Żadnej z tych rzeczy nie można było doświadczyć w szarym, smutnym Berlinie, tym bardziej jeśli z kolegami z drużyny również nie nadajesz na tych samych falach. 

Humanoid z Kireiem na jachcie na Cieśninie Bosfo / Fot. hatchy

Humanoid rozgrywki LEC wygrywał dwukrotnie, zawsze w barwach Mad Lions, a jeśli przyjrzeć się temu dokładniej, w składzie tamtego zespołu miał dwa składniki, które będzie miał teraz w roku 2026 – trenera Maca (choć pojawiają się plotki, o tym że potencjalnie może opuścić zespół – na ten moment jednak niepotwierdzone) i kolegę z drużyny, Carzzyego. Zwłaszcza w przypadku tego drugiego, to coś więcej niż kolejny zawodnik na Rifcie. Carzzy jest przyjacielem Humanoida, osobą z którą uwielbia spędzać czas, osobą która napędza go do działania. Marek jest osobą, która oddaje tobie więcej, jeśli ma odpowiednią ilość swobody, i która – tak, jak napisał Kaas – jest po prostu szczęśliwa. To nie jest gość, który odpowiada dobrze na presję, ściśle określony grafik i na ludzi, którzy mówią mu co robić przed i po pracy. Chce być zrozumiany, chce mieć przestrzeń na robienie tego, co lubi i chce rywalizować będąc w zespole z ludźmi, których darzy sympatią. Mac jako trener rozumie to lepiej, niż ktokolwiek, bo w LEC-owej erze Humanoida wyciągnął z niego więcej, niż jakikolwiek inny trener. W komentarzach broniących decyzji Vitality widzimy więc głosy, które mówią o tym, że Vitality próbuje odtworzyć receptę na sukces, którą pamiętamy jeszcze z Mad Lions, z Humanoidem i Carzzym – zawodnikami, którzy rozumieją się wyśmienicie zarówno w grze, jak i poza nią. 

Co dalej z Czajkiem?

W ostatnich dniach coraz częściej słyszymy o tym, że Czajek pozostanie w Vitality, wróci natomiast do gry w akademii. Ostatnie przecieki wskazują też na to, że jego trenerem ponownie będzie Nahovsky, który pomógł mu w LEC znaleźć się już wcześniej. Z drugiej strony musimy spojrzeć na Vetheo – zawodnika, przeszedł podobną drogę i który z drużyny LEC trafił do akademii, a do LEC-a już nie wrócił. Muszę to napisać wprost – nie uważam, że Czajek został zastąpiony, bo był problemem w Vitality. Po prostu Humanoid był tym graczem, który dał zespołowi największą nadzieję na to, że będą w stanie wskoczyć o poziom wyżej tu i teraz. A z punktu widzenia wyników – tego właśnie potrzebują. 

Jeśli miałbym obiektywnie porównać Czajka do Humanoida, powiedziałbym że Czajek jest zawodnikiem nowej generacji, który od “małego” nauczony jest, że od graczy wymaga się określonych rzeczy, dyscypliny, spraw których nie można odpuścić ani przeskoczyć. Z kolei Nahovsky jest trenerem, który układa pracę w drużynie w bardzo określony sposób – tworzy mocne struktury, rutyny, hierarchię – reprezentuje nowoczesne podejście do trenowania i robi to w sposób bardzo profesjonalny. Nie ma wielu osób w Europie, które potrafią rozwijać młode talenty tak dobrze, jak on. Dla mnie jako obserwatora jest to sytuacja o tyle ciekawa, że akademia Vitality prowadzona będzie w sposób zupełnie inny od głównego składu, zbudowana jest na innych wartościach i w oparciu o inny archetyp zawodnika – młodzi gniewni z potencjałem (akademia) vs zespół zbudowany wokół starych weteranów – w postaci Humanoida i Carzzyego, ta presja dostarczenia wyników spoczywać będzie w głównej mierze na nich. To z kolei sprawia, że mam spore nadzieje wobec Czajka i Nahovskyego, którzy w przyszłości mogliby trafić do LEC razem. Podobne eksperymenty, jak ten przeprowadzany teraz przez główny skład z Vitality, to często eksperymenty na jeden rok. Jeśli Vitality faktycznie odpali na scenie lokalnej i zacznie występować na Mistrzostwach Świata, to realnie niewiele się zmieni. Jeśli natomiast ten projekt nie wyjdzie, a dbanie o to, żeby gracze byli przede wszystkim “szczęśliwi” okaże się złą decyzją, w odwodzie czekać będzie Nahovsky, który mógłby stanowić bardzo wtedy potrzebną rewolucję w sposobie zarządzania zespołu. Myślę, że na tę szansę w pełni zasługuje. 

Czajek
Czajek – Fot. Wojciech Wandzel/Riot Games

Bardzo ciężko jest obiektywnie ocenić ten ruch. Jestem w stanie znaleźć tyle samo argumentów za tym, że to Czajek powinien zostać w zespole, jak i za tym że ta szansa należy się Humanoidowi – ostatecznie jednak znaczenie ma nie to, co myślę ja – czy ktokolwiek z nas, a to, czym kieruje się osoba decyzyjna – w tym przypadku, coaching staff Teamu Vitality. Jest to dla mnie zupełnie zrozumiałe, że Mac jest przekonany o tym, że wie jak sprawić, żeby Humanoid “działał” – robił to już w przeszłości. W tym offseasonowym pokerze Vitality potrzebowało swojego asa w rękawie – tym asem ma być teraz Humanoid. Zasadniczo – obstawiają, że jeśli dadzą mu środowisko, w którym poczuje się dobrze, to ponownie stanie się on zawodnikiem z absolutnej topki zachodniego League of Legends, gotowym do rywalizacji z najlepszymi na świecie. Pozostaje nam teraz czekać i zobaczyć, czy szczęśliwy Humanoid po raz kolejny sięgnie po europejskie trofeum i czy jest tym, czego Vitality potrzebowało by po wielu latach wrócić na Mistrzostwa Świata.

REKLAMA:
Reklama

Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Post navigation

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, polecamy również: