O kulisach dołączenia do GamerLegion, karierze trenerskiej i zadaniach asystenta opowiedział nam Denis „Grashog” Hristov – nowy nabytek GamerLegion.
Mateusz Kulka: Grashog, na gorąco, opowiedz o kulisach dołączenia do GamerLegion – kto wpadł na pomysł ściągnięcia Cie do zespołu?
Denis Hristov: Zdecydowanie imd. Z Adrianem znamy się już od jakiegoś czasu, spotykaliśmy się na różnych LAN-ach, mamy wspólnych znajomych. Po odejściu asha w grudniu sam do niego napisałem pytając, czy będą szukać kogoś do pomocy i dowiedziałem się, że właśnie miał się do mnie w tej sprawie odzywać. Umówiliśmy się, że początkiem roku pogadamy konkretniej, jeżeli dalej będą szukali kogoś na to miejsce. Dogadaliśmy się z organizacją i w taki sposób to wyglądało.
Dużo mówi się o trenerach w Counter-Strike’u, ale niewielu skupia się na osobach, które im pomagają. Na czym polegają Twoje zadania jako asystenta?
Dużo zależy od tego, jak dana drużyna funkcjonuje – czy drugi trener jest bardziej analitykiem, który siedzi w tych wszystkich Excelach, czy jest dosłownie drugim trenerem. W GamerLegion zajmuje się tym drugim – jestem asystentem trenera, działamy wspólnie z imd i razem budujemy grę drużyny. Na ten moment dopiero zaznajamiam się z chłopakami i ze stylem ich funkcjonowania, ale w naszym przypadku rola asystenta obliguje do podobnej aktywności, co pierwszego szkoleniowca – pomagam w przygotowaniu do meczu czy w budowie gry od podstaw. Asystent w GL jest dużo bardziej aktywną osobą, niż w niektórych drużynach, gdzie to jest bardziej pracownik, aniżeli coach. Tu działało to wcześniej i chcą dalej kontynuować to na podobnych zasadach.
Dobrze wiemy, jak niejednokrotnie wyglądała sytuacja Polaków w GL – znamy pierwsze podejście Snaxa, nieudane epizody Bogdana czy oskarisha. Jaki jest Twój plan na pozostanie w zespole dłużej niż poprzednicy?
To prawda, wielu Polaków przewijało się przez organizację, ale ja tak do tego nie podchodzę. To, że mówię po polsku i trochę się z polskiej sceny wywodzę zdecydowanie ułatwia mi zadanie, bo mogę dużo łatwiej dogadywać się z Adrianem. Po prostu chcę zrobić to, co do mnie należy, wykonać swoją robotę najlepiej jak potrafię i tyle. Nie skupiam się na tym, kto i kiedy był w tej drużynie. To wszystko traktuje raczej jako memy i anegdotki. Trzeba nieco lepiej poznać kontekst tego, co dzieje się w drużynie i to mógł być zupełny przypadek, że Bogdan i oskarish nie utrzymali się tu na dłużej. Ja robię swoją robotę i co będzie, to będzie.
Jak wyglądał Wasz czas treningu w styczniu?
Treningi zaczęliśmy 10 stycznia, a już 20 wylecieliśmy na Maltę. Początkiem roku nie mieliśmy żadnego bootcampu ze względu na wyjazdy, o których dowiadywaliśmy się praktycznie w ostatniej chwili. Od poniedziałku jesteśmy w Krakowie i wiadomo, to nie bootcamp, ale wykorzystujemy każdą wolną przerwę od oficjalnych meczów, aby żeby zagrać trening czy naprawić ewentualne niedociągnięcia. Trzeba pamiętać, że mówimy o nowej drużynie, w której zmienił się prowadzący, czyli najważniejsza jej część. Jest dużo rzeczy do przegadania, szczególnie po stronie atakującej, ale jesteśmy na turnieju, więc czasu na treningi nie ma zbyt wiele.
Kto Twoim zdaniem jest największym mózgiem w zespole, a kto takim typowym „atmosfericiem”?
Atmosfericiów jest dwóch – Snax i Tauson. Janusz już z doświadczenia wie, że atmosfera i dobry vibe jest bardzo ważny w drużynie i o to cały czas dba. Swoją drogą jest bardzo śmieszną osobą, więc wychodzi mu to bardzo dobrze. Tauson lubi pokrzyczeć, też jest jednym z młodszych, więc doskonale dogaduje się z młodszą częścią zespołu. Jeśli chodzi o mózg – imd i Snax – dobrze się znają, już niejednokrotnie wspólnie pracowali i widać tę nić porozumienia. Co jak co, ale wydaje mi się, że lepszego polskiego IGL-a na ten moment nie ma, siuhy jest blisko, ale nigdy z nim nie współpracowałem, więc ciężko określić tę różnicę.
Głośno było o GL już końcem poprzedniego roku, dużo mówiło się przede wszystkim o ashu. Czy wiesz coś więcej o jego sytuacji – jak to wygląda z jego perspektywy i czy planuje powrót do aktywnego coachowania?
Nie jestem za bardzo zaznajomiony ze szczegółami tego, co działo się między ashem a organizacją, ale widziałem ostatnio wywiad, w którym ash wyraził chęć powrotu i współpracy z topowymi drużynami, ale tak jak mówię, nie interesowało mnie to przesadnie mocno, ja skupiam się na swojej robocie.
Wiemy, że po niedawnym dołączeniu Snaxa skład jest ciągle w fazie dotarcia. Jaki więc jest Wasz cel minimum na rozpoczynającego się IEM-a?
Ciężko mi powiedzieć, bo nawet o tym nie rozmawialiśmy. W ostatnim czasie dzieje się bardzo dużo, do końca nie wiedzieliśmy, że pojedziemy na Maltę. Czy mamy jakiś cel? Po prostu jak najszybciej zbudować grę na wysokim poziomie ze Snaxem, który bardzo dużo zmienił w grze tej piątki. Z BLASTa byliśmy zadowoleni – dostaliśmy się do finałów po zaledwie 3 dniach treningów ze Snaxem i PRem, w przypadku Krakowa prawdopodobnie będziemy zadowoleni z awansu do drugiej fazy, ale nie mieliśmy rozmowy, na której ustalilibyśmy jakieś minimum. Mówimy łącznie o zaledwie 8-9 dniach treningowych w tym składzie.


Zostaw komentarz