jcobbb

From zero to Hero. Niesamowita historia jcobbba

Strona główna » From zero to Hero. Niesamowita historia jcobbba

Od „jcobbb is the problem” do walki o miano „rookie of the year”, czyli historia o tym, jak Kuba stał się filarem FaZe.

Back to school

Jest 22 sierpnia 2025 roku. Około godziny 13 polskich fanów obiega informacja o jednym z najbardziej szokujących transferów ostatnich kilku miesięcy – młody i niedoświadczony na profesjonalnej scenie Jakub „jcobbb” Pietruszewski zasila szeregi FaZe Clanu. Polak żegna się z Betclic Apogee – swoim dotychczasowym domem – i rozpoczyna aklimatyzację w nowym zespole.

Dlaczego jcobbb?

To pytanie zadawało sobie wielu. Najbardziej wyczerpującej wypowiedzi udzielił jednak sam karrigan. Kapitan i IGL amerykańskiej organizacji zapytany o to, dlaczego to właśnie młody Polak dołączył do drużyny, podsumował:

REKLAMA:
Reklama

Naturalnie to organizacja podjęła finalną decyzję. Ze swojej strony przedstawiłem kilka nazwisk, którymi byłem zainteresowany, i to jcobbb był numerem jeden na tej liście. Nie wiem, gdzie będzie za 3, 6, 9 czy 12 miesięcy, ale z pewnością ma ogromny talent.

Trudne początki

Kuba swoją przygodę zaczął od londyńskiego BLASTA, gdzie FaZe po fazie online dostało się na finały lanowe. Swój pierwszy turniej w barwach FaZe Clanu Polak zakończył ze średnim ratingiem 0.94, co oczywiście nie było jeszcze peakiem formy byłego reprezentanta Apogee. Sam prowadzący FaZe zaznaczył jednak, że to dopiero początek przygody, a jcobbb musi poczuć się komfortowo na najwyższym światowym poziomie.

Kolejne zmagania, w których FaZe Clan brał udział, to kompletnie nieudane drużynowo rozgrywki FISSURE Playground 2, gdzie przygoda formacji karrigana zakończyła się już w fazie SWISS. Kuba mógł jednak znaleźć kilka indywidualnych pozytywów, bowiem w wielu spotkaniach to właśnie Polak był czołową postacią drużyny. Tak było chociażby w wygranym meczu z francuskim 3DMAX, gdzie na decydującej mapie Pietruszewski poprowadził swoją ekipę do zwycięstwa. Jcobbb wykręcił bowiem K-D wynoszące 18:8 z ratingiem 1.85 i statystyką Swing na poziomie ponad 8%!

Problemem jcobbba było jednak to, że świetne występy dość regularnie przeplatał tymi słabszymi, co po raz kolejny sprowadzało na niego ogień krytyki. Wielu sympatyków FaZe uważało, że młodziak może i ma talent, ale przed dołączeniem do tak klasowego zespołu musi nabrać doświadczenia. Mimo faktu, iż włodarze organizacji słyną z dokonywania bardzo szybkich zmian w swoich rosterach, zdecydowali się na utrzymanie obecnego składu i ofiarowali karriganowi spory kredyt zaufania względem dyspozycji polskiego rifflera.

EPL i… wakacje

Na finały ESL Pro League podopieczni Filipa „NEO” Kubskiego jechali ze sporymi nadziejami. Chęć zmazania złego wrażenia, które zawodnicy FaZe zostawili po sobie w Belgradzie miała pójść w niepamięć dzięki dobremu występowi w stolicy Szwecji. Problem jednak przyszedł wcześniej, niż ktokolwiek się spodziewał – drużyna na kilka godzin przed startem swojego pierwszego meczu otrzymała informację, że nie może przystąpić do gry w aktualnym składzie. Stało się tak, ponieważ FaZe przeprowadził zbyt dużą liczbę zmian względem składu, który otrzymał zaproszenie na turniej.

Reagować trzeba było jak najszybciej – podjęto więc decyzję, że do składu na czas trwania turnieju dołączy Norweg – rain – który ze wszystkich dostępnych opcji do Sztokholmu miał po prostu najbliżej. Świat jest jednak dość brutalny i działa tak, że jeśli ktoś dołącza, to ktoś musi się odłączyć. Jak łatwo można się domyślić, padło na Kubę. FaZe Clan mimo problemów czysto papierkowych w samych zmaganiach pokazał się z naprawdę dobrej strony, odpadając z EPL dopiero na etapie półfinałów. A jcobbb? Spędził dwa tygodnie w Skandynawii i był dla swoich nowych kolegów jedynie wsparciem mentalnym.

Przedmajorowe przygotowania

Kalendarz na przełomie października i listopada był dla FaZe wypełniony po kokardę. Zaraz po zakończonych rozgrywkach EPL-a Kuba razem z całym składem udali się do Chin, gdzie czekały ich rozgrywki CS Asia Championships. Tu jednak, w przeciwieństwie do Sztokholmu, była ochota na jeszcze więcej.

Same zawody zostały dość słabo obsadzone, gdyż większość czołowych ekip wolała indywidualnie przygotować się do rywalizacji podczas IEM Chengdu, a ze względów logistycznych mogły by się pojawić problemy z dopięciem wszystkiego na ostatni guzik. Turniej jednak FaZe kompletnie nie wyszedł, a internetowa społeczność nie zostawiała suchej nitki na jcobbie.

Polak, zresztą jak cała drużyna, nie mógł zaliczyć azjatyckiej przygody do udanych. W 3 z 4 rozegranych przez FaZe spotkań to Kuba był zawodnikiem zamykającym tabelę, a w środowisku pojawiało się co raz więcej głosów sugerujących, iż to nie słaba dyspozycja jcobbba jest tu problemem. Fani zarzucali karriganowi, że ustawia młodego Polaka na pozycjach, które wcześniej zajmował rain. To trochę tak, jakby Cristiano Ronaldo w 2017 grał jako środkowy obrońca – niby okej, ale w sumie to po co? Największe atuty jcobbba pozostawały niewykorzystywane, a sam zawodnik czuł się w roli anchora bardzo niekomfortowo.

Chiny ewidentnie nie leżą

Niespełna dwa tygodnie po odpadnięciu z CAC FaZe Clan wrócił do Chin, gdzie tym razem na zawodników Counter Strike’a czekał Intel Extreme Masters w Chengdu. Dla ekipy karrigana był to ostatni sprawdzian przed Majorem w Budapeszcie, gdyż ze względu na niską pozycję w światowym rankingu nie została zaproszona na turniej BLASTA. Trzeba więc było zrobić wszystko, by wlać w serca kibiców nieco optymizmu przed zbliżającymi się Mistrzostwami Świata.

Formuła IEM-a błędów jednak nie wybacza, a te cały czas FaZe towarzyszyły. Dwie porażki – kolejno z MOUZ oraz VP zmusiły drużynę jcobbba do bardzo szybkiego powrotu do Europy. Ciężko jest znaleźć jakieś pozytywy, ale nie ma się czemu dziwić, skoro największym osiągnięciem organizacji z ostatnich kilku miesięcy jest 4. miejsce w EPL-u. A co gorsza – u jcobbba dalej widać było wszędobylski dyskomfort w związku z narzuconym mu przez duńskiego prowadzącego stylem rozgrywki.

Przyszła pora na Majora

A wraz z nią ochota na odbudowę formy. FaZe swoją przygodę w Budapeszcie rozpoczęło już od pierwszej fazy, gdzie amerykańska organizacja była drużyną najwyżej sklasyfikowaną jeśli chodzi o światowy ranking. Turniej rozpoczął się nieźle, bo od wygranej 13:5 z bezdradnym Lynn Vision. Być może wynik wskazuje na jednostronne widowisko, lecz powodem takiego stanu rzeczy była fenomenalna forma Davida „frozena” Čerňanský’ego, który wygrał to spotkanie niejako w pojedynkę, inkasując aż 25 eliminacji. Spytacie, co z jcobbbem? Znów był najsłabszy w drużynie.

Otwierający dzień zmagań nie zakończył się jednak bezbłędnie – w wieczornym meczu FaZe Clan musiał uznać wyższość amerykańskiego NRG, lecz tu, w przeciwieństwie do meczu z LV, bardzo przyjemnie oglądało się indywidualny występ Kuby. Nasz rodak był najskuteczniejszym graczem swojego zespołu, jednak to nie wystarczyło, aby dać FaZe zwycięstwo.

W drugim dniu zmagań przyszła pora na rywalizację z bardzo groźnym Ninjas in Pyjamas, którego barwy reprezentuje Kacper „xKacpersky” Gabara. W polsko – polskim pojedynku lepszy okazał się właśnie reprezentant NiP, który poprowadził swoją drużynę do zwycięstwa wynikiem 13:8, a FaZe zostało zepchnięte do koszyka drużyn, które musiały walczyć o utrzymanie w grze.

Tym razem zastrzeżenia do gry jcobbba nie płynęły jedynie od społeczności śledzącej zmagania. W swoim wpisie uwagi odnośnie gry młodego Polaka wyraził Jacob „Pimp” Winneche. Gdy przygoda FaZe w Budapeszcie wisiała na włosku, duński ekspert poddał pod wątpliwość zakontraktowanie Jakuba Pietruszewskiego bez dogłębnego researchu (chociaż akurat eksperckość Pimpa pozostawiamy każdemu do indywidualnej oceny).

Nóż na gardle i pobudka

W tak trudnych momentach aktywowało się coś, czego wiele drużyn może FaZe pozazdrościć. Ekipa karrigana w swoim czwartym meczu na Majorze była o 0.4 sekundy od odpadnięcia z turnieju, lecz łut szczęścia uśmiechnął się do duńskiego prowadzącego, który utrzymał swoją drużynę w grze. Sam karrigan oczywiście do dziś dobrze pamięta tę sytuację, którą żartobliwie skomentował za pośrednictwem portalu „X”.

FaZe w meczu o awans również postanowiło dostarczyć swoim kibicom sporo rozrywki. Trzymapowy pojedynek z brazylijskim Fluxo został przez karrigana i spółkę wygrany, a drużyna przypieczętowała swój awans do drugiej fazy. Wielu fanów zadawało sobie jednak pytanie, co dalej z ich ulubieńcami? Było sporo wątpliwości odnośnie tego, jak daleko może zajść FaZe z tak nierównym poziomem gry.

Czy leci z nami pilot?

Piorunujące uderzenie FaZe Clanu w drugiej fazie Majora w Budapeszcie zaskoczyło wszystkich kibiców Counter Strike’a. Podopieczni NEO przeszli przez Stage 2 sucha stopą, wygrywając wszystkie swoje spotkania. Co szczególnie cieszy kibiców z Polski, Jakub „jcobbb” Pietruszewski był kluczową postacią zespołu we wszystkich pojedynkach. Szczególnie siadł Kubie mecz z Aurorą, gdzie zanotował 24 trafienia, co było jedną z najlepszych jego map podczas przygody w FaZe.

Walka o marzenia

Trzecią fazę Mistrzostw Świata ekipa jcobbba rozpoczęła od sensacyjnego zwycięstwa z Vitality. Rewelacyjna mapa Nuke w wykonaniu formacji FaZe była dobrym zwiastunem na dalszą część rywalizacji w stage’u mistrzowskim. Kolejne dwa spotkania w wykonaniu FaZe Clanu to jednak zdecydowane porażki, kolejno w meczach z Spirit (5:13) oraz TheMongolZ (7:13). Reprezentanci amerykańskiej organizacji znowu zostali postawieni pod ścianą z wiszącym nad nimi widmem odpadnięcia z turnieju.

To jest jednak moment, w którym uaktywnia się magiczny gen FaZe Clanu. Następne dwa starcia w formacie BO3 to niesamowity renesans formy – rewelacyjny jcobbb, stabilny frozen i (wreszcie) skuteczny broky poprowadzili swoją formacje do zwycięstwa w obu pojedynkach, co pozwoliło FaZe na znalezienie się w play-offach Majora w Budapeszcie.

Polski „el pistolero”

I wcale nie chodzi o Krzysztofa Piątka. Jakub „jcobbb” Pietruszewski został wyróżniony przez statystyków jako najskuteczniejszy zawodnik w rundach pistoletowych. Średni rating na poziomie 2.93 jeśli chodzi o ten element jest liczbą niesamowitą – Kuba w tym elemencie wyprzedził chociażby gwiazdę Team Spirit – donka.

Pora na ćwierćfinały

W meczu 1/4 finału Majora w Budapeszcie rywalem FaZe będzie niemieckie MOUZ. Podopieczni NEO z pewnością mogli trafić gorzej – myszy nie są ostatnio w swojej najwyższej formie. Pierwszy mecz w play-offach drużyna jcobbba rozegra w piątek o godzinie 17:00. Czekamy na kolejne fenomenalne headshoty ze strony polskiego zawodnika.

REKLAMA:
Reklama

Mateusz Kulka

Kiedyś dużo pisałem, teraz więcej gadam. Lubię Real Madryt, CS'a i samoloty (kolejność nieprzypadkowa). Mama zawsze powtarzała, że mam radiową urodę.

Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Post navigation

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, polecamy również: