BDS LEC 2022 Erdote

Erdote: Obiecaliśmy sobie z Woolitem, że kiedyś ze sobą zagramy

Strona główna » Erdote: Obiecaliśmy sobie z Woolitem, że kiedyś ze sobą zagramy

Erdote, nowy wspierający devils.one InStreamly i w przeszłości kilkukrotny mistrz Polski, wraca do naszych rodzimych rozgrywek. Jak weteran spogląda na nadchodzący sezon i sytuację na ERL-owym rynku?

Planuję zakończenie kariery w Polsce, jeśli będzie to możliwe. Tylko nie wiem, czy to będzie po tym sezonie, czy może jeszcze po kolejnym… Za wcześnie trochę, by o tym czy to mówić, czy myśleć, bo jeszcze trzeba zobaczyć jak będzie wyglądał LoL w przyszłym roku.

Erdote, wracasz do Polski po dwóch i pół roku. Czy czujesz coś specjalnego? Rozmawiałem jakiś czas temu z Czekoladem i dla niego powrót do Polski nie wiąże się z jakimiś specjalnymi emocjami. Zastanawiam się, jak to jest u Ciebie?

REKLAMA:
Reklama

Szczerze mówiąc jestem mocno podekscytowany i zmotywowany. Też z racji tego jakie projekty i składy porobiły drużyny na nadchodzący sezon w Polsce. Na przestrzeni ostatnich lat, chyba tylko w 2022 roku, kiedy grałem w LFL-u i w LEC-u czułem większy hype niż teraz. Wiesz, taką jeszcze większą motywację.

To jest w stosunku do Czekolada spory kontrast! Natomiast podobnie jak on, masz najlepsze lata gry już chyba za sobą. Czy postrzegasz swój powrót do Polski jako zwiastun schyłku kariery? Nie ma co ukrywać – mimo że teraz mamy w lidze świetne składy, to Rift Legends nie stoi w pierwszym szeregu ERL-i. Może wierzysz w odbitkę? Albo masz na to zupełnie inne spojrzenie?

Powiem tak – patrzę na to zupełnie inaczej, raczej jak na naturalny proces. Mam 27 lat, 9 lat profesjonalnego grania za sobą i powoli oswajam się z myślą, że za niedługo to prawdopodobnie się skończy. Nawet nie ze względu na umiejętności, bo nie czuję, żebym jakoś znacznie się pod tym względem pogorszył. Jednak aktualnie układam LoL-a pod życie, nie zaś odwrotnie, jak to miało miejsce przez te wszystkie minione lata. Nawet w tym roku miałem sporo ofert, w tym z LFL-a, ale je odrzuciłem, bo nie czułem, że to projekt, do którego chciałbym dołączyć. Również planuję zakończenie kariery w Polsce, jeśli będzie to możliwe. Tylko nie wiem, czy to będzie po tym sezonie, czy może jeszcze po kolejnym… Za wcześnie trochę, by o tym czy to mówić, czy myśleć, bo jeszcze trzeba zobaczyć jak będzie wyglądał LoL w przyszłym roku.

Czy to kwestia stricte wieku, że oswajasz się z myślami o zakończeniu kariery? A może też innych czynników?

Kurcze, trochę wszystkiego. Priorytety w życiu się zmieniają z wiekiem. To jest jedno. Ale czuję również, że wycisnąłem z tej kariery tyle ile mogłem. Nie chciałbym, żeby u mnie to wyglądało jak u niektórych innych graczy. Mam wrażenie, że niektórzy grają po prostu za długo, czasami o wiele dłużej niż powinni. Są tacy, którzy z różnych powodów nie potrafią powiedzieć dość. Pewnie dlatego, że robili to całe życie i nie są w stanie się w niczym innym odnaleźć…

Popraw mnie, jeśli się mylę, ale nie chciałbyś się „rozmienić na drobne” i grać dla samego faktu grania.

Dokładnie. Co więcej, nie chciałbym marnować życia, jeżeli już nie będę widział w tym sensu. Jest też po prostu wiele rzeczy, które można robić zamiast grać profesjonalnie w LoL-a. Wolę skończyć wcześniej, ale będąc nie tyle co na szczycie, co po prostu w dobrym i odpowiednim momencie niż na siłę grać zbyt długo. W pewnym momencie trzeba dać sobie spokój i obrać inną drogę.

Ten split jest wypełniony powrotami różnych zawodników, po latach, do Polski. Ty, Czekolad i Shlatan jesteście graczami w podobnym momencie swoich karier, też mniej więcej w tej samej erze pukaliście do bram LEC. Ciekawe jest, że tak się złożyło, że wracacie w tym samym momencie…

Generalnie w Europie, poza LEC, aktualnie jest bardzo mało wartościowych projektów, albo takich drużyn, do których przynajmniej z mojej perspektywy opłaca się dołączyć. Ze Shlatanem gram w drużynie i z nim jest podobnie co ze mną – mógł dołączyć do jakichś zespołów, ale ani ja, ani on, nie chcielibyśmy po prostu grać w losowych drużynach, gdzie finansowo może mogłoby się to troszkę bardziej opłacać. Ze względu na obecnie panującą sytuację na rynku, dużo bardziej wolimy zagrać ze sobą w Polsce niż grać z przypadkowymi ludźmi. Po prostu nie widzimy w tym sensu, mimo że moglibyśmy to robić – odrobinę większe zarobki nie kompensowałyby przyjemności ze wspólnej gry. Między nami w tym miejscu jest ten wspólny punkt. Nie jestem pewny oczywiście jak to wygląda u Czekolada, ale myślę, że u niego jest podobnie.

To porozmawiajmy o drużynie, w której grasz ze Shlatanem. Jak to się w ogóle stało, że dołączyłeś do devils.one InStreamly, organizacji, z którą zdobyłeś mistrzostwo Polski w 2019 roku?

Generalnie szukałem drużyny na lato i usłyszałem, że byłaby możliwość zrobienia spoko składu w devils.one, gdzie zagrała u mnie taka nutka nostalgii ze względu na moje poprzednie osiągnięcia i wspomnienia z tą organizacją. Na początku nie miałem zbyt wiele informacji na ten temat, ale w pewnym momencie stało się to dużo bardziej klarowne i wiedzieliśmy na czym stoimy. Wiesz jak to bywa w Polsce – ktoś coś napisze do jednego, czy drugiego, niby plany są, ale z realizacją bywa różnie. Tutaj jakoś się zebraliśmy ekipą z Woolitem, Shlatanem i iBo, bo wszyscy byliśmy bez drużyn. Okazało się, że jest taka możliwość żeby razem zagrać i w to weszliśmy. Znamy się wszyscy od bardzo długiego czasu, właściwie to od początku mojej kariery znam wszystkich. Część z nas grała ze sobą, ja w sumie grałem tylko z iBo, z resztą bardziej rywalizowałem, ale zawsze miałem z pozostałymi w porządku kontakt.

Właśnie z Woolitem nigdy nie grałeś profesjonalnie na bocie, jak się zapatrujesz na waszą współpracę? Dwóch weteranów, dwóch byłych graczy LEC i w ogóle…

Bardzo, ale to bardzo się z tego cieszę, że w końcu zagramy razem. Jego również znam od samego początku. Jeszcze gdy byłem młodym talentem, miałem 18 lat, to graliśmy ze sobą ciągle duo. Wiele mogłem się wtedy od niego nauczyć. I zawsze czułem duży szacunek do niego, za jego osiągnięcia i za to jakim jest graczem. Wiesz co, obiecaliśmy sobie kiedyś, że zanim skończymy kariery, to na pewno ze sobą zagramy. Parę razy było blisko, ale jakoś do teraz się to nie ziściło, więc po ludzku cieszę się, że finalnie do tego doszło.

Brzmi to jak przepiękna historia. Cudownie, że wasze drogi się wreszcie się przecięły. Ogólnie wasz skład wydaje się być jednym z najlepszych w lidze, niezależnie jakie kryterium weźmiemy pod uwagę. Czy istnieje świat, w którym nie robicie mistrzostwa Polski?

Oczywiście. Jak najbardziej istnieje. Skład mamy bardzo dobry, ale nie ma co ukrywać – większość z nas ma swój prime time za sobą. Naszą największą zaletą jest nasze doświadczenie, oraz taki ponadprzeciętny ciąg do wygrywania. To coś co prowadzi cię do zwycięstwa. Każdy z nas ma taki gen wygrywania w sobie i wie jak to robić. Ponadto mamy bardzo mocne charaktery w drużynie. Jestem bardzo podekscytowany, bo wiem, że przez to ostatnie w tej drużynie nigdy nie będzie nudy. Tutaj każdego dnia może się coś wydarzyć.

Co może się wydarzyć? Może porozmawiajmy o tych charakterach właśnie.

W naszym gronie są wybuchowe charaktery. A między nami jest sporo wszelkich dyskusji, czasem w takim tonie, że postronna osoba mogłaby sobie pomyśleć, że się nienawidzimy… Ale koniec końców, my wszyscy się tyle znamy, że w pewnych momentach nawet jak polecą najmocniejsze możliwe słowa to i tak się nikt nie obrazi. Wszyscy wyznaczyliśmy sobie pewien cel i będziemy do niego dążyli.

Z twoim opisem najbardziej kojarzy mi się Shlatan…

Cóż, Shlatan to jest świr, ale w takim pozytywnym tego słowa znaczeniu. Moją dużą zaletą zawsze było to, że ja potrafię się dogadać z ludźmi o takich mocnych charakterach. 

Grałem między innymi z Crownim, czy Compem – to są gracze, którzy bardzo dużo od ciebie wymagają, ale też dużo dają od siebie i w momencie, w którym jesteś w stanie sprostać ich wymaganiom to zyskujesz mega szacunek i taką wdzięczność w ich oczach. Zaliczyłbym Shlatana do właśnie tej kategorii. Ja się z takimi osobami dobrze dogaduję. Gramy na pozycjach, między którymi musi być dobra synergia. A tak się składa, że wizję i spojrzenie na grę ze Shlatanem mamy bardzo, bardzo podobną.

Zastanawiam się, wobec tego wszystkiego co mi powiedziałeś, jak spoglądasz na inne ekipy? Z czyjej strony czujesz największe zagrożenie?

Jestem typem dojrzałej osoby, która z pełnym szacunkiem podchodzi do każdego przeciwnika. To jest LoL, tutaj zawsze może się coś wydarzyć i głupio się możesz wywrócić z każdym rywalem. Ale subiektywnie zerkając na inne ekipy, to najmocniejsza wydaje mi się Bomba. Mają dobrych indywidualnych graczy. Nie wiem jak się drużynowo dograją po zmianie w lesie, ale szanuję ich za indywidualne umiejętności i myślę, że tym na pewno się wyróżniają na tle innych drużyn.

A jak spoglądasz na kwestię stricte innych wspierających, czy innych dolnych alejek? Bo nie ukrywam – ja postrzegam ciebie jako obecnie najlepszego gracza swojej roli w Rift Legends. Czy również tak myślisz?

Też tak uważam. Mam dużą pewność siebie, wiem co wnoszę do drużyny, wiem co mogę zaoferować jako gracz. Co do innych wspierających to aż ciężko mi powiedzieć, bo nie grałem nigdy w pro-playu na graczy typu Lucker, czy Kaseko, więc jestem w ogóle ciekawy, jak oni rzeczywiście grają. Jakbym miał strzelać w ciemno, to bym powiedział, że tak indywidualnie Maciek może być największą konkurencją dla mnie.

Mamy przegląd wspierających w kontekście graczy, czas na wspierających w kontekście herosów z LoL-a. Jak zapatrujesz się na to, co się dzieje obecnie na dolnej alei? Czy tobie to odpowiada? Czy wolisz bardziej ortodoksyjne opcje, do których, swoją drogą, powrotu dąży Riot?

Ostatnio nie grałem w LoL-a, nie było mnie w Polsce i ogólnie nałożyło mi się trochę rzeczy. I tak wróciłem do gry i czuję się jakbym grał coś zupełnie innego. Ale ogólnie miałem zawsze coś takiego, że dobrze się adaptowałem do różnego rodzaju mety i przychodziło mi to dosyć gładko bym powiedział. Nie do stopnia, że stwierdziłbym, że mi to przychodzi wręcz naturalnie, ale nadal dosyć gładko. Nie mam czegoś takiego, że mega mi się nie podoba ta meta. Gram to, czego się ode mnie wymaga, moim obowiązkiem jako pro-gracza jest się zaadaptować. Nie mam głębszych przemyśleń na temat tej mety. Nie mam tak, że jakoś super mi się podoba, ale też nie narzekam. Jestem gdzieś pomiędzy.

Nie narzekasz na metę, a czy narzekasz na stan solokolejki? Wielu graczy, z którymi rozmawiałem w ostatnim czasie, czy to w ramach wywiadów, czy prywatnych rozmów, regularnie podnoszą ten temat, że soloq jest tragiczne. Jak ty na to spoglądasz?

Generalnie to jest chyba pierwszy sezon jakoś od dziesięciu lat, kiedy nie mam challengera. Nie wiem nawet jak to wyrazić do końca. To jest kompletny psychiatryk po prostu, co tam się dzieje. Solokolejki nie da się grać na poważnie. Jeszcze jak było duoq, to przynajmniej było trochę funu z tego, trochę zabawy. Teraz, gdy duo wycofali, musisz zazwyczaj grać sam z dziewięcioma kretynami. To naprawdę powoduje uszczerbek na zdrowiu psychicznym. Nie da się poważnie grać w tę grę poza treningami i meczami oficjalnymi.

Właśnie, odnośnie wspomnianych meczów oficjalnych… Tak jak wielu graczy podnosi temat fatalnego stanu solokolejki, tak również coraz częściej pojawiają się głosy o problemie ustawiania meczów w ERL-ach. Czy to bez perspektywy gracza wydaje się, że faktycznie w ostatnim czasie jest więcej takich przypadków?

Ciężko mi się do tego odnieść. Ja i wszyscy gracze z tego składu z którymi gram, może poza Iwananem, są z czasów gdzie taki temat w LoL-u nie istniał. Ze względu na to, że LoL miał się dobrze, było dużo turniejów, granie było bardzo opłacalne. Takie problemy nie istniały, bo nie było po co tego robić. Jakoś w tym roku powiedzmy dochodziło do mnie więcej głosów, nie wiem, pytań czy kiedyś sprzedałem mecz. Te pytania zadawali młodsi gracze, a ja się śmiałem, bo w moich czasach to byłoby kompletnie nie opłacalne. Kiedyś to nie był realny problem. Ale teraz myślę, że przez taki stan ERL-i jaki obecnie mamy, to wielu młodszych graczy pewnie coś tam kombinuje jakoś. Nie posądzałbym jakoś właśnie starszej gwardii o to. Ale ci młodsi być może próbują coś tam ugrać więcej na swój sposób, nie wiem, sprzedając potencjalnie taki mecz, bo po prostu nie ma za dużo korzyści po prostu z grania. Ale to jest wszystko kwestia obecnego stanu ERL-i.

Rozumiem, dziękuję ci za twój inside w tej kwestii… Ale żebyśmy nie kończyli na takiej ponurej stopie, to pozwolę sobie nawiązać do sytuacji z 2021 roku. Czy jeśli udałoby ci się zagrać na LAN-ie i zupełnie przypadkiem pojawiłby się tam również Czajek, to czy mielibyśmy znów ojcowskie tulenie syna?

Oczywiście, nawet dostanie buziaka w czółko!

To obyście się z Czajkiem zatem spotkali! Erdote, bardzo ci dziękuję za naszą rozmowę i życzę ci wszystkiego dobrego w nowym sezonie Rift Legends!

REKLAMA:
Reklama

Kamil Rojek

Komentator League of Legends i prawdopodobnie jedyny kibic drużyn z LCP w Polsce. Ministrant, który nigdy nie był ministrantem.

Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Post navigation

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, polecamy również: