ZywOo

Czy ESL Pro League staje się mało… „Pro”? Kalendarz komplikuje sytuację

Strona główna » Czy ESL Pro League staje się mało… „Pro”? Kalendarz komplikuje sytuację

Obsada ESL Pro League chyba nigdy jeszcze nie była tak słaba. Winą wypchany po brzegi kalendarz rozgrywkowy. Czy scena CS-a cierpi na przesyt?

ESL Pro League, w którym nie gra obrońca tytułu

Trwa obecnie 1. faza 23. sezonu ESL Pro League. Prestiżowa liga zawsze elektryzowała społeczność fanów Counter-Strike’a. Najlepsze zespoły rywalizujące o puchar rozgrywek z ogromną tradycją, które otwarte są na drużyny z całego świata. Pierwszy sezon EPL został rozegrany w 2015 roku. Od ponad dekady jesteśmy przyzwyczajeni do renomy tej ligi.

Jednakże w tym roku, przy okazji sezonu numer 23., czuć pewną zmianę. Nie tyczy się ona formatu rozgrywek – ten nadal ma na celu wyciśnięcie maksimum wrażeń z rywalizacji. Uwagę zwraca obsada turnieju i jego otoczka. W pierwszym z tegorocznych sezonów EPL nie grają dwa zespoły z czołówki rankingu VRS.

REKLAMA:
Reklama

Pierwszy z nich to Vitality, które byłoby obrońcą tytułu. Poprzedni mistrz nie staje do walki o puchar – takie rzeczy w Pro Lidze się nie zdarzały. Tym bardziej, że Vitality to niekwestionowana „jedynka” sceny CS-a. Jak więc możemy mówić o EPL-u jako o najlepszej lidze świata, skoro nie występuje w nim najlepsza drużyna globu?

Druga z ekip, która zrezygnowała z udziału w lidze, to Falcons. Sokoły są obecnie na 5. miejscu rankingu VRS. To duża marka sceny z medialnymi graczami. Jej brak w stawce też odbija się na wizerunku ligi.

ESL Pro League coraz mniej atrakcyjne?

Vitality i Falcons dobrowolnie odmówiły występu w rozgrywkach. Drużyny nie podały klarownych powodów tej decyzji, ale można się tego domyślić. Sezon jest długi, kalendarz wypchany po brzegi, a tuż po EPL-u światowa czołówka wybiera się do Rotterdamu na turniej BLAST Open. W Holandii gra będzie się toczyć o wyższą pulę nagród, która wynosi aż 1,1 miliona dolarów. Pszczółki i Sokoły nie narzekają na nudę, a Pro League w tym wszystkim jest dla nich mało atrakcyjnym punktem.

Punkty VRS mają taką samą wagę na każdym turnieju, więc Vitality i Falcons teoretycznie ryzykowaliby ich stratę, grając o mniejszą nagrodę. Do tego mniej dni odpoczynku, dodatkowy stres i konieczność podróżowania na finały, do których domyślnie oba składy by się zakwalifikowały. Wszystko zwiększa ryzyko wypalenia i zmęczenia. Sezon to nie sprint a maraton. Więcej nie zawsze znaczy lepiej, o czym mówił sam Mathieu „ZywOo” Herbaut.

Marzec to ESL Pro League i BLAST Open Rotterdam. W kwietniu odbędą się aż trzy turnieje najwyższego tieru – PGL Bukareszt, IEM Rio oraz BLAST Rivals w Teksasie. Wszystkie trzy na innych kontynentach. W maju czekają nas PGL Astana i IEM Atlanta, a na czerwiec przypada Major w Kolonii. To bardzo eksploatuje. Nic dziwnego, że zespoły rezygnują z konkretnych wydarzeń, by skupić się na innych. Każdy ma swoje limity.

ESL Pro League traci na renomie

Realia Pro League na 23. sezon się zmieniły. Zdecydowano się na zmianę formatu – wszystkie faze rozgrywane są online i dopiero finały odbędą się jako LAN.

ESL nie ma monopolu na kalendarz rozgrywkowy. PGL i BLAST robią się coraz bardziej konkurencyjni. To już nie tylko walka o uwagę widza, ale i zainteresowanie zespołów.

Co prawda, bez Vitality, trudno jest wskazać klarownego faworyta rozgrywek, a to czyni je na swój sposób ciekawszymi, ale chyba nie tędy droga. Same Pszczółki, półżartem, zwizualizowały na swoim X-ie, jak sielankowo musi dla konkurencji wyglądać turniej, kiedy francuska organizacja w nim nie występuje.

Dla kontrastu, kolejny, 24. sezon ESL Pro League, będzie rozgrywany w całości na LAN-ie w Katowicach z wyższą pulą nagród. W tym terminie (3-11 października) nie ma rozgrywek, które mocno kolidowałyby z rywalizacją. Tam spodziewać się można kompletu ze strony śmietanki CS-owej sceny.

W długofalowej perspektywie przekonamy się, jak dokładnie społeczność zareaguje na tak intensywny terminarz sceny. Jaka będzie oglądalność poszczególnych turniejów i co będą o tym pisać internauci. 23. sezon na pewno pozostawi pewien niedosyt.

REKLAMA:
Reklama

Maciek Jędrzejak

W esportowych kręgach CS-owa konserwa, bo żaden inny tytuł mnie tak nie urzekł. Coś tam komentowałem, coś tam nadal "redaktorzę". Poza tym mocno siedzę w Ekstraklasie i Premier League, a noce - jeśli nie śpię - zarezerwowane są dla NBA.

Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Post navigation

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, polecamy również: