Goncalo Brandeiro

CEO Betclic Apogee: Naszą wizją jest, by zbudować solidny, polski skład

Strona główna » CEO Betclic Apogee: Naszą wizją jest, by zbudować solidny, polski skład

Jaki był miniony rok i co szykuje na rozpoczynający się sezon Betclic Apogee? Porozmawialiśmy z CEO organizacji, Goncalo Brandeiro o przyszłości zespołu w CS2.

Maciek Jędrzejak: Długi rok, nieprawdaż? Jakbyś go podsumował z perspektywy Betclic Apogge?

Goncalo Brandeiro: Czułem, jakby to był rok z życia psa – siedem lat nagromadzonych w jednym roku. Ogólnie był to naprawdę dobry czas. Niektóre sukcesy przyszły może zbyt szybko – wykupiono od nas dwóch zawodników, a to wymusiło większą przebudowę. Ledwo co wprowadzaliśmy dychę za hfaha. Jednocześnie trzeba było szukać długofalowego zastępstwa za Pawła (dopisek redakcji: został graczem na okres tymczasowy). Wtedy wykupiony został jcobbb, a krótko potem hypex, wobec czego dycha musiał zostać za sprawą zasad VRS. To wszystko było wyzwaniem. Te wszystkie zdarzenia wydarzyły się zbyt szybko, byśmy mieli finansowe możliwości, aby zaproponować zawodnikom konkurencyjne kontrakty. Chociaż nie ukrywajmy – zapewne by to nie wystarczyło. Jcobbb dostał szansę od FaZe, a takim ofertom nie odmawiasz. Z hypexem było podobnie, bo pojawiła się opcja realnej gry na Majorze.

REKLAMA:
Reklama

Naszą wizją jest, by zbudować solidny, polski skład. Jesteśmy związani z tym krajem – sam tu mieszkam, mamy tu wielu fanów. Czuję się bardzo związany z polską kulturą i bardzo chciałbym osiągnąć coś z polskim zespołem. Polska ma szeroką pulę utalentowanych zawodników. Obecnie jednak brakuje tutaj organizacji, która stworzyłaby z najlepszych graczy jednolity skład. Coś na wzór TheMongolZ. I to wyzwanie, z którym się mierzymy – chciałbym temu zaradzić, ale potrzeba na to czasu. I temu pewne rzeczy wydarzyły się zbyt szybko. Nie mieliśmy jeszcze warunków, by stworzyć tych „polskich TheMongolz”.

Umiem sobie wyobrazić, że kiedy zasiadasz do stołu z FaZe czy GamerLegionem, nie sposób odmówić takiej ofercie. Jak powiedziałeś – sam zawodnik nie może jej odrzucić za sprawą otwierających się możliwości. Na pewno polską społeczność ucieszy fakt, w jaki opisałeś z nią relację i plany, które przedstawiłeś. Jak więc pracuje Ci się w tym środowisku? PGL Bukareszt niewątpliwe zbudował wokół Was duży rozgłos. Jak z Twojej perspektywy wygląda poruszanie się w tych kręgach?

Wiedzieliśmy, jak ogromną pasję do CS-a ma polska społeczność. Sam zakochałem się w Polsce – zakochałem się w Polce, która jest moją dziewczyną. Bardzo ciekawią mnie tutejsza kultura i cały kraj. A esportowe społeczeństwo niewątpliwie pasjonuje Counter-Strike. Mnie również, choć nigdy nie grałem w niego profesjonalnie. Myślę, że ten czynnik pasji nas łączy.

Odnośnie Bukaresztu… już wcześniej czuliśmy te zainteresowanie ze strony społeczności. W zasadzie od momentu, kiedy weszliśmy na scenę, odczuwaliśmy taką sympatię. Bukareszt pomógł to umocnić. Być może trafiliśmy też do nowych osób. Pewnego razu poszedłem na pocztę i ktoś mnie tam rozpoznał. Przywitał się, powiedział, że lubi nasz zespół. Takie sytuacje zdarzają mi się coraz częściej. Spotykam nowych ludzi, a oni wiedzą o moim zespole. Wiedzą, co robimy, co osiągnęliśmy. To świetne uczucie.

Ale staram się już patrzeć w przyszłość. Bukareszt zostawmy za sobą – to był kwiecień, minęło w zasadzie osiem miesięcy.

Zdecydowanie ten rok był inny dla polskiej sceny CS-a. Zazwyczaj wszystko opierało się w dużej mierze na krajowych cyklach – do 2023 roku swój organizował wcześniej ESL; wiele zespołów rywalizowało w ramach Polskiej Ligi Esportowej, jeszcze w 2024 roku. W tym roku nie było już żadnego takowego cyklu. Nie mieliśmy żadnych cyklicznych lokalnych rywalizacji, chociaż miłą odmianą były mistrzostwa zorganizowane w grudniu przez Betclic. Zamiast tego byliście w konkretnych rozjazdach – polecieliście na Fragdelphię do Stanów czy DraculaNa do Bukaresztu. Czy taki tryb funkcjonowania wpłynął jakoś na zespół?

Myślę, że przy zagranicznych wyjazdach – nie przedstawię w pełni perspektywy zawodnika, ale ja sam tak czuję – odbierasz to nieco inaczej. Jako coś fajnego, specjalnego, dużego i zarazem bardzo profesjonalnego. W przypadku Fragdelphii lecisz aż do Stanów Zjednoczonych, żeby tam rywalizować. Nawet, jeśli jest to lokalny LAN, to robi to wrażenie. Dla zawodników, którzy byli w Bukareszcie (PGL), było to jeszcze mocniejsze zderzenie. To było niepodrabialne doświadczenie. Spacerujesz hotelowymi korytarzami i spotykasz zawodników, których widywałeś dotychczas jedynie na streamach. Rozmawiasz z nimi, poznajesz ich – to coś innego, naprawdę specjalnego.

To budzi w zawodnikach taki głód – jesteś tu teraz, wię c będziesz chciał to powtórzyć. Dlatego o to walczą. Stawiają sobie za zadanie, by spełnić tę potrzebę i znowu zagrać w takim turnieju.

Rozmawialiśmy już trochę o jcobbbie i hypexie. Widziałem Twoje wpisy, kiedy ta dwójka rywalizowała na Majorze. Pisałeś, że jesteś dumny i mocno im kibicujesz. Jakbyś opisał towarzyszące Tobie emocje, kiedy oglądałeś mecze, rzekłbym, swoich wychowanków, którzy rywalizowali o najważniejsze trofeum na scenie Counter-Strike’a?

Czułem się jak dumny tatuś. Nie jestem jeszcze ojcem, ale to dało mi takie poczucie. Jeszcze parę miesięcy temu pisałem do Kuby i przypominałem mu o ćwiczeniach, które ma wykonywać, by rehabilitować swoje przedramię. Każdego dnia dbałeś o tych zawodników. Zawsze chciałem im pomóc, by byli najlepszą wersją siebie. Zapewnić im wsparcie. Chciałem po prostu dla nich być, co jest ważne – wywierać na nich pozytywny wpływ swoją obecnością. Spędzasz z nimi sporo czasu i widzisz jak rosną. Gdyby to ode mnie zależało, wolałbym, żeby jcobbb grał w finale Majora w naszych barwach – to oczywiste. Ale mimo wszystko i tak czułem, jakbym był z nim w tym meczu. Ktoś, o kogo tak dbałem, rozwinął swoje skrzydła i poleciał samemu pokazać światu, na co go stać. To dało mi powody do dumy.

Rozmawialiśmy o przeszłości, teraźniejszości, więc zapytam Cię o przyszłość. Jako organizacja wydaliście oświadczenie, które nie jest typowe dla schematów na esportowej scenie. Zazwyczaj zespoły podejmują dość bezpośrednie decyzje – sprzedajmy skład, decydujemy się na kompletną przebudowę, etc. Wy zakomunikowaliście, że potrzebujecie przerwy. Wcisnęliście przycisk pauzy, nie wiedząc jeszcze, co dokładnie zrobicie. Czy po upływie paru tygodni od tego ogłoszenia możesz nam dać jakąś wskazówkę odnośnie następnych kroków?

Na pewno mogę powiedzieć, że przebudowujemy skład i sięgniemy po nowych zawodników. Nie zaczniemy od zera, ale dojdzie do gruntownej przebudowy.

Nowa karta, czyste konto?

W zasadzie to tak. Spróbujemy złożyć tak mocną grupę zawodników, na jaką będzie to możliwe. Rynek bardzo się zmienił. Ale to nie znaczy, że nie będę cierpliwy. Warunki uległy zmianie. Jeśli uznamy, że obecnie nie ma zadowalających nas perspektyw, to na nie poczekamy. Jeśli będzie trzeba to nawet 6 miesięcy czy cały rok. Ja rozgrywam to na dłuższą metę. Jestem tu, by zapewnić nam sukces w dalszej perspektywie. Mogę nad tym pracować 2-3 lata. Mamy konkretną wizję na ten projekt. Nie jesteśmy w pośpiechu – chcemy podejmować decyzje z głową.

Po „wyprzedaży” zawodników mogło to wyglądać, jakbyśmy nie wykonywali racjonalnych ruchów. Jakby przyświecała nam jedynie wizja zebrania pięciu zawodników i jechania z tym dalej. Ale wiesz – nie było wtedy przesadnie wielu dobrych graczy do wzięcia. Zależało nam na tym, by złożyć skład. Nie mogliśmy znaleźć graczy, które stworzyłyby idealną kombinację, bo mamy też swoje kryteria.

Dlatego stwierdziliśmy: „W porządku, pora zrobić krok w tył. Naładujmy baterie”. To był bardzo stresujący czas dla mnie i Bogdana. Spędziliśmy wiele godzin, analizując w zasadzie każdą możliwą opcję. Daliśmy sobie tydzień i podjęliśmy decyzję, że trzeba myśleć o stworzeniu skład na kolejny sezon. I mówiąc szczerze – na ten moment nie pojawiło się wiele więcej wyborów, bo warunki na rynku się zmieniły.

Po pierwsze – masz wielu polskich zawodników w Tierze 1 lub na jego zapleczu. Tyle że są oni porozrzucani po różnych zespołach. Ulitmate i siuhy w Liquid, jcobbb w FaZe, hypex w GamerLegion, do którego dołączył właśnie Snax. W NIP jest xKacpersky. Ci najlepsi zawodnicy są porozdzielani. Schodząc nieco niżej, również masz wiele nicków – kisserek w Sinners i tak dalej.

Choćby F1KU, który grał trochę w NA, a teraz jest wolnym zawodnikiem.

Dokładnie, jego też to dotyczy. I jest to wyzwaniem, bo nie jesteś w stanie zebrać tych zawodników w jeden skład. Z drugiej strony jednak, nie wydaje mi się, żeby opłacało się nam płacić za niektórych z tych graczy te ogromne kwoty odstępnego. Rozmawialiśmy z kilkoma organizacjami – klauzule są bardzo wysokie, więc poczuliśmy, że to nie jest najlepszy ruch.

Chcemy myśleć długoterminowo, dlatego zdecydowaliśmy się na tę przerwę. I zbudujemy możliwie najlepszy skład. Powiedzmy, że mam na ten moment trzech kandydatów do podpisania. Czujemy, że są to odpowiednie osoby do długofalowego projektu. Ale nie mam pewności, że pozostała dwójka będzie się nadawać. Dochodzisz więc do momentu, w którym chcesz spróbować coś zbudować z pewną grupą, ale nie wykluczasz zmian w przyszłości. Bo obecnie tych opcji, które naprawdę spełniają nasze wymogi, nie ma zbyt wielu. Jednak mamy na oku kilku ciekawych prospektów. Przyglądamy się im i przeanalizujemy, czy uda się coś z tego zrealizować.

Powtórzę – rynek naprawdę mocno się zmienił. Pamiętam, kiedy weszliśmy na scenę ze składem brazylijskiego luzu. W zasadzie w grze byliśmy tylko my i Rebels. Teraz jest inaczej. Były skład Rebels w zasadzie tworzy obecne Venom. Są też Phantom, MINLATE…

Ex- ESC, które zapewne niebawem przeniesie się do nowej organizacji.

Tak, czyli Friendly Campers. Mają już podpisane kontrakty, ale nie do mnie należy, by zdradzać, o kogo chodzi. Natomiast wiem, że to całkiem duża organizacja. Tak czy inaczej, utworzyło się wiele nowych polskich składów i to niesamowite. Bardzo mnie to cieszy. Taka rywalizacja jest zdrowa i czyni scenę dużo ciekawszą. Nie chcesz walczyć w pojedynkę. Potrzebujesz tej rywalizacji, tej konkurencji.

Jesteśmy cierpliwi. Może spróbujemy z dużo młodszym składem, który rozwiniemy na przyszłość. Przed tym wywiadem zdzwoniłem się z Bogdanem, z którym stale rozmawiam i rozważam różne opcje. Myślę, że uda nam się zbudować solidny skład. Jedyne, co mogę Ci teraz powiedzieć, to to, że albo nasz zespół będzie bardzo mocny albo perspektywiczny w kontekście przyszłości. Obie te ścieżki są ciekawe i obie wpisują się w naszą koncepcję długofalowej perspektywy. Powtarzam to dość często, ale naprawdę mam to na myśli. Wierzę, że za 2-3 lata ci gracze nadal będą z nami i będziemy się razem wspinać na szczyt. Mam nadzieję, że nie będę musiał tym razem nikogo sprzedawać.

Świetnie to słyszeć. Myślę, że znacznie przybliża to fanom powody decyzji o przyszłości drużyny. Wiedzieliście, na co Was stać i że przyda się więcej czasu i przestrzeni na działanie. Na koniec zapytam więc o sentencję, którą masz przypiętą na swoim Twitterze: „I won’t stop, until Betclic Apogee is a world champion”. Czy to tyczy się również drużyny CS-a?

Zdecydowanie. Byliśmy mistrzami Europy w FIFA. Udawało nam się to z włoskimi i portugalskimi zawodnikami. Ale nigdy nie zostaliśmy mistrzami świata. To ten końcowy cel i o to walczymy każdego dnia. Nie dzieje się to w przeciągu jednego wieczoru. Pieniądze czasem nie mają znaczenia – spójrz na Falcons, to nie jest krytyczny czynnik. Oczywiście potrzebujesz konkretnych funduszy, ale tu nie chodzi o kupienie najlepszych zawodników, a zbudowanie najlepszej drużyny. Można to osiągnąć wieloma sposobami.

Chcemy być najlepsi na świecie w Counter-Strike-u. Zajmie to dużo czasu. Na ten moment nasz cel to wprowadzenie polskiego CS-a na Tier 1. Zrobienie tego z kompletnie polskim składem. Może brzmi to banalnie, ale każdy w organizacji to czuje. To już jest duży krok, bo potrzebujesz ludzi, którzy idą w tym samym kierunku i mają tą samą wizję – wiosłujemy ku temu razem. Za ileś lat chciałbym zostać mistrzem świata, nawet, jeśli to swoje potrwa.

Polacy zwykli mówić, że Rzymu nie zbudowano w jeden dzień. Czasem rzeczywiście potrzeba cierpliwości. Życzę Ci spełnienia tych wszystkich ambicji!

REKLAMA:
Reklama

Maciek Jędrzejak

W esportowych kręgach CS-owa konserwa, bo żaden inny tytuł mnie tak nie urzekł. Coś tam komentowałem, coś tam nadal "redaktorzę". Poza tym mocno siedzę w Ekstraklasie i Premier League, a noce - jeśli nie śpię - zarezerwowane są dla NBA.

Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Post navigation

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, polecamy również: