Rumuński maraton Counter-Strike’a powoli dobiega końca. Dziś rozstrzygnęły się spotkania półfinałowe PGL Kluż-Napoki.
PARIVISION znowu zaskakuje
W pierwszym półfinale zmierzyły się PARIVISION i MOUZ. Rosyjska formacja chciała udowodnić, że niedawno wygrane BLAST Bounty nie było kwestią przypadku i należy jej się miejsce w czołówce. MOUZ walczy ze swoimi starymi demonami – dochodzi do play-offów, żeby odpaść w nich przed samą metą.
I nie zgadniecie? Znowu się to stało. PARIVISON rozprawiło się z Myszami w dwóch mapach. Co prawda wyrównanych, ale jednak dwóch. Rosjanie zagrali na bardzo równym poziomie, podczas gdy MOUZ zabrakło kogoś, kto rzeczywiście wziąłby na siebie ciężar w kryzysowych momentach. Niemiecka organizacja praktycznie cały czas musiała gonić wynik, nie mając inicjatywy. To nie mogło się dobrze skończyć.
PARI zameldowało się w finale, podczas gdy MOUZ znowu nie dostanie szansy zagrania o puchar.
PARIVISION 2:0 MOUZ
- Dust2 13:11 (7:5; 6:6)
- Inferno 13:10 (9:3; 4:7)
Vitality wytrzymało The MongolZ
The MongolZ wracają na dobry szlak. Po międzyrocznych zawirowaniach w Kluż-Napoce ulubieńcy publiki wreszcie pokazali stabilnego CS-a, wchodząc do czołowej czwórki rywalizacji. Na Vitality jednak to było za mało – Pszczółki nie mają obecnie sobie mocnych.
Pierwsza mapa dostarczyła fantastyczne show. W całym regulaminowym formacie zespoły szły łeb w łeb. Potrzebna była dogrywka. W niej Vitality przejęło inicjatywę, oddając rywalowi tylko jeden punkt.
Druga mapa zaczęła się od ace’a Sodbayara „Techno” Muknhbolda, ale chwilę później MongolZ trafili na równię pochyłą. Tylko na początku planszy Mongołowie potrafili zdobyć jakiekolwiek punkty. Nakręcił się Robin „ropz” Kool i było po temacie.
Vitality 2:0 The MongolZ
- Mirage 16:13 (6:6; 6:6; 4:1)
- Dust2 13:3 (9:3; 4:0)
Jutro czeka nas gorący finał między gigantem i hegemonem a elektryzującym pretendentem. Vitality przeciwko PARIVISION w finale, a wcześniej „rozgrzewka” o trzecie miejsce między MOUZ i MongolZ. To będzie mocna niedziela.


Zostaw komentarz