Wycieczkę Phantom na LAN-a do Oslo można byłoby uznać za udaną. Gdyby tylko nie ten mecz o trzecie miejsce…
Phantom kończy na 4. miejscu
Początek roku nie był zbyt udany dla Phantom. Chociaż drużyna kończyła poprzedni sezon wygraną na Betclic Clash Mistrzostwach Polski, to w styczniu wyniki były naprawdę słabe. Polski skład spadł na sam skraj pierwszej setki rankingu VRS, zamiast piąć się w jego górę.
Szansą na przełamanie gorszego okresu okazał się LAN w Oslo – Esplay De_Airport Masters. Turniej nietypowy, bo jego play-offy rozgrywane były w ciągu jednego dnia. Phantom dzień zaczęło ćwierćfinałem z Fingers Crossed. Seria potrzebowała trzech map do rozstrzygnięcia, ale każda była raczej jednostronna. Polacy wygrali ostatecznie 2:1.
W półfinale podopieczni Dawida „lunAtica” Cieślaka trafili na bułgarskie Acend. Zespoły wymieniły się mapami i w zasadzie dopiero decider zapewnił trochę więcej emocji. Phantom prowadziło w pewnym momencie 11:7… ale roztrwoniło tę zaliczkę. Bułgarzy wygrali sześć rund z rzędu i to oni zameldowali się w finale.
Na tym jednak przygoda Polaków z norweskim turniejem się nie skończyła. Nietypowo czekał ich jeszcze mecz o trzecie miejsce. W tym Phantom zmierzyło się z nowym składem Young Ninjas – przypomnijmy, że w akademii NIP gra obecnie Dawid „tein” Śladkowski.
Tym razem to Polaków stać było na comeback w krytycznym momencie – na pierwszej mapie wrócili ze straty 8:11 i domknęli ją bez konieczności rozgrywania dogrywki. Drugą, Overpassa, zaczęli bardzo dobrze w ataku, ale dali się dogonić i na półmetku zespoły szły łeb w łeb. Pomimo przegranej rundy pistoletowej, Phantom złapało rytm, gdy sięgnęło po karabiny.
Końcówka zrobiła się „contentowa”, bo Polacy zaczęli robić to, co mają w zwyczaju. Firmowo oddana została runda 2v1, z której Young Ninjas zrobili wynik 10:12. Nagle trzeba było znowu grać z nożem na gardle. Nic nie odda tego lepiej, niż słowa Bartosza „hypera” Wolnego, który śledził poczynania zespołu na swoim streamie.
Psycha im tak siedzi, po tym, co tam się o..ało, że to jest c..uj.
Będzie ciężko ugrać ten mecz.
No i było, bo w dogrywce Phantom zostało kompletnie zdeklasowane. Wydawało się, że ścieżka do trzeciego miejsca jest prościutka, tymczasem zespół na własne życzenie skomplikował sobie zadanie.
Ancient niestety nie zmienił nawyków Polaków. Wpierw wrócili oni ze sporej straty i przejęli inicjatywę, tylko po to by znowu dać się złapać za fraki. Ponownie dogrywka, ponownie przegrywane dogodne scenariusze i ponownie niemiły koniec – Young Ninjas skorzystali z pomocnej dłoni i rzutem na taśmę wygrali serię.
Wynik mógł, a w zasadzie powinien być lepszy. Styl przegranej z akademią NIP woła o pomstę do nieba, ale Phantom nie może tego roztrząsać. Już jutro Polacy wystartują w kolejnym turnieju – kopenhaskim Parken Challenger Championship. Finisz LAN-a w Oslo trzeba po prostu wyrzucić z pamięci i robić swoje.
Phantom 1:2 Young Ninjas
- Dust2 13:11 (6:6; 7:5)
- Overpass 12:16 (7:5;7:5; 0:4)
- Ancient 14:16 (8:4; 4:8; 2:4)


Zostaw komentarz