ZywOo

Czy Vitality to nowe Astralis?

Strona główna » Czy Vitality to nowe Astralis?

Kompletnie zdominowali poprzednie dwa sezony w Counter-Strike’u i z takim samym polotem wchodzą w obecny. Czy Vitality to kolejny hegemon na lata?

Porównanie obecnego składu Vitality do legendarnego już Astralis może być dla niektórych przesadzone. Przed kilkoma laty duński skład przez ponad 400 dni z rzędu znajdował się na szczycie światowego rankingu, triumfując podczas trzech kolejnych Majorów i zdobywając 10 trofeów w jednym roku kalendarzowym! Liczby te są imponujące i wielu sądziło, że już nikt nigdy nie zbliży się do historycznych sukcesów duńskiej organizacji. Vitality jednak podjęło rękawice i konsekwentnie realizuje swój cel.

Jak wyglądają finanse?

Przeanalizujmy na początek rok 2025 w wykonaniu podopiecznych XTQZZZ. Niespełna miesiąc po dołączeniu ropza, czyli ostatniej jak na razie zmianie w aktywnym zestawieniu „Pszczół”, Vitality sięgnęło po trofeum IEM Katowice, co było początkiem ich pięknej przygody. Do końca roku wygrali jeszcze między innymi IEM Melbourne, IEM Dallas, dwie odsłony ESL Pro League i, co najważniejsze, oba rozgrywane w zeszłym roku Majory. Sumując wszystkie zdobyte przez francuską organizacje trofea 2025 mamy imponującą liczbę dziewięciu podniesionych w górę pucharów, co przekłada się na ponad 2 100 000 dolarów samych turniejowych nagród.

REKLAMA:
Reklama

Do tej kwoty doliczyć musimy również pieniądze zgarnięte przez organizację ze zmagań, w których nie poszło im tak rewelacyjnie (około 300 000 dolarów) oraz bonifikaty za zdobycie Intel Grand Slam (1 000 000 dolarów) czy specjalnej nagrody od BLASTa (niespełna 500 000 dolarów), a to wszystko razem wzięte daje nam blisko 4 000 000 dolarów, które wpadły na konto Vitality z samych turniejów. Nie wchodzimy już w kwestie sponsorskie czy nagrody przyznawane stricte organizacji, lecz można przypuszczać, iż suma ta znacznie by się zwiększyła.

W przypadku najlepszego roku legendarnej duńskiej organizacji ich szczytem było nieco ponad 2 000 000 dolarów, wyłączając z tego nagrodę Intel Grand Slam, która w 2019 została przyznana dopiero po raz drugi w historii. W tym miejscu należy jednak pamiętać, iż nagrody z wielu turniejów były najzwyczajniej w świecie dużo niższe niż aktualnie. Warto jednak dodać, że wartość 100 dolarów 7 lat temu odpowiadała wartości około 130 dolarów teraz. Kwestie matematyczne pozostawiamy więc pasjonatom, a my przejdźmy do wartości czysto esportowych.

Astralis grało dużo więcej

Jeśli jednak spojrzymy na rok 2019 w wykonaniu Astralis dostrzeżemy znacznie szerszą grupę rozgrywanych turniejów, z których tylko nieznaczna część sklasyfikowana została jako S-tier. Wiadomo, w tamtych czasach realia sceny esportowej były nieco inne – aktualnie to drużyny mogą wybierać sobie, na który turniej pojechać, a który odpuścić, jednak patrząc stricte na liczby – Astralis grało praktycznie wszystko, co tylko było dostępne. Duński zespół nie był jednak nieskazitelny – w przypadku wielu zmagań rezultaty nie dorównywały oczekiwaniom. Na przykład 9. sezon ESL Pro League kompletnie im nie wyszedł – zakończyli zawody już na etapie ćwierćfinałów.

Jeśli zerkniemy na historię meczów Vitality z roku ubiegłego, dostrzeżemy tylko turnieje najwyższej rangi. Pszczoły dwukrotnie zagrały w zamkniętych kwalifikacjach do turnieju Bounty, lecz poza tym jeździli tylko na imprezy, gdzie pojawiała się sama śmietanka Counter-Strike’a. Jak doskonale wiadomo, Vitality też nie ominęło potknięć, wśród których jako największe często wymienia się Esports World Cup, gdzie w półfinale musieli uznać wyższość tworzącego się dopiero składu Falcons. Widać więc pewną tendencję – aktualnie scena jest niesamowicie obładowana różnego rodzaju turniejami, spośród których najlepsi zmuszeni są niektóre odpuszczać. W przeszłości nawet ci najlepsi grali po prostu wszystko, na co pozwalał terminarz.

Kwestie indywidualne

Są jednak pewne dość wyraźne różnice między legendarnym duńskim składem, a aktualnym zestawieniem Vitality. Astralis w swoim prime bazowało przede wszystkim na drużynie – każdy z ówczesnych reprezentantów dawał dużo przede wszystkim w kontekście gry zespołowej. W przypadku podopiecznych francuskiej organizacji mówimy między innymi o gwiazdach błyszczących indywidualnie, wśród których wyróżniamy rewelacyjnego Mathieu „⁠ZywOo⁠” Herbauta.

Snajper Vitality z turnieju na turniej prezentuje nam coraz piękniejsze zagrania, co potwierdza wykręcanymi statystykami. Nie trzeba daleko szukać – zakończony w weekend IEM w Krakowie przełożył się na jeden z najlepszych w historii indywidualnych występów zawodnika na turnieju S-tier. ZywOo był rewelacyjny w każdym aspekcie, a jego średni rating w samych play-offach to aż 1.59! Nie bez kozery Francuz jest określany mianem jednego z najbardziej kompletnych zawodników w historii Counter-Strike’a.

Sposób, w jaki grałem, jak się nakręcałem, jak się uśmiechałem. Wszystko było jak należy. Mogę śmiało powiedzieć, że to był mój najlepszy występ w turnieju w całej mojej karierze. Jestem z tego naprawdę zadowolony i postaram się to kontynuować do końca kariery, jeśli tylko będę mógł. To niesamowite, bo to naprawdę wspaniałe uczucie grać w ten sposób.

Mathieu „⁠ZywOo⁠” Herbaut – MVP turnieju

Gdzie jest sufit dla Vitality?

Wielu zastanawia się, czy aktualna forma dwukrotnych mistrzów świata z roku ubiegłego jest szczytem ich możliwości. Po rozmowach z zawodnikami można jednak odczuć, iż obecna forma Vitality jest tylko początkiem tego, co mogą zaprezentować w przyszłości. – Zawsze jest ciężko utrzymać się na szczycie, ale naszym celem jest pozostać tu jak najdłużej i stale rozwijać się jako drużyna – powiedział ZywOo w rozmowie z HLTV.org.

Przed podopiecznymi francuskiej organizacji kolejna okazja na pokazanie się z jak najlepszej strony – już w najbliższy weekend rozpocznie się PGL Cluj-Napoca 2026, gdzie bez cienia wątpliwości Vitality będzie jednym z głównych faworytów do końcowego triumfu.

REKLAMA:
Reklama

Mateusz Kulka

Kiedyś dużo pisałem, teraz więcej gadam. Lubię Real Madryt, CS'a i samoloty (kolejność nieprzypadkowa). Mama zawsze powtarzała, że mam radiową urodę.

Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Post navigation

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, polecamy również: