Dejf dzisiaj w rozległem rozmowie o Barczącej odniósł się do wypowiedzi Blodgharma i dokonuje rachunku sumienia w tej sprawie.
We wspomnianym filmie Dejf, menadżer Barczącej, opowiada generalnie o organizacji, jej planach na 2026 rok, procesie budowania składu i wyboru trenera. Przy okazji odnosi się do wywiadu, w którym Blodgharm opowiedział o swoich off-seasonowych problemach z Barczącą.
Wywiad i jego następstwa
W owym wywiadzie trener, który na swoim koncie ma mistrzostwo Polski i 2 wicemistrzostwa, opowiedział, jak z jego perspektywy wyglądała sytuacja. Stwierdził, że Barcząca zawarła z nim verbal agreement, po czym osoby zarządzające organizacją wodziły go za nos, by na końcu zghostować i zostawić z niczym, po tym, jak odrzucił inne oferty, by pracować w Barczącej. Naturalnie na odzew w social mediach od osób związanych z organizacją, m.in. Stacha i Wichersa nie trzeba było długo czekać. Ten pierwszy komentuje:
Żebyś kogoś oszukać, wpierw trzeba mu coś obiecać. Ale no, ważne, że lajki się zgadzają.
W oczywisty sposób została poddana w wątpliwość wersja Blodgharma, wedle której miał on mieć verbal agreement z organizacją. Nie trzeba było długo czekać na komentarz trenera:
Wszystko co mówiłem na wywiadzie jest poparte wymianą wiadomości 1:1 jak przebiegały, z szacunku do drugiej strony nie leakuje dokładnego przebiegu rozmów. […] Nie mam […] oczekiwań […] w stronę Barczącej, odpowiadałem po prostu na pytania jakie były mi zadane, zgodnie z tym co się stało.
Do wywiadu odniósł się, bardzo krótko, ale wymownie, również prezes Barczącej, Wichers:
xD
Jak do sprawy odnosi się Dejf, wobec którego było sporo zarzutów w wywiadzie?
Dejf, menadżer Barczącej, poruszył 3 ważne kwestie w odpowiedzi na wywiad udzielony przez Blodgharma. Podkreślił, że Blodgharm na pewno nie kłamał odnośnie całej sytuacji i rozumie ją w sposób taki, jaki przedstawił w wywiadzie. Jednak Dejf ma w kilku płaszczyznach inne spojrzenie. Przede wszystkim według Dejfa nie było żadnego verbala. Dejf nie przypomina sobie podania ręki z Blodgharmem po ustaleniu szczegółów – ani na wspominanym evencie Barczącej, ani później. Menadżer Barczącej i popularny publicysta dopuszcza świat, w którym przy alkoholu ktoś powiedział Blodgharmowi, że zostanie on trenerem drużyny, jednak nie postrzega tego jako verbala.
Od wczoraj pytam wszystkich – czym dla was jest verbal? […] Verbalem moim zdaniem jest to, jak ja mówię: to co, jesteśmy dogadani? Tak, jesteśmy dogadani. […] Nie wiem, w którym momencie się na coś dogadaliśmy. […] Mam wrażenie, że Blodgharm przedstawia mnie jako gigantycznego oszusta. […] Nie miałem zamiaru mu robić jakiejkolwiek krzywdy.
Jak widać, tutaj powstało jakieś nieporozumienie lub ewentualnie któraś strona mija się z prawdą lub oszczędnie nią gospodaruje. Zdaje się, że cała sytuacja wynika właśnie z faktu, że według Blodgharma verbal agreement był, według organizacji niekoniecznie.
W pewnym momencie Dejf bije się w pierś i przyznaje do błędu na innej płaszczyźnie. Przyznaje, że komunikacyjnie zawiedli. Do spotkania zapowiedzianego Blodgharmowi nie doszło, a trener faktycznie nie otrzymywał odpowiedzi na swoje wiadomości.
Tutaj jest faktycznie nasz błąd i przyznaję się do niego. […] Ale cały czas wracam do tego samego, problem był taki, że ja nie miałem budżetu.
Dejf w owym materiale stwierdził, że nie mógł Blodgharmowi nic obiecać, nie mając budżetu. Zaś negocjacje z zawodnikami odbywały się na budżetowych estymacjach. Przez późne spięcie budżetu, organizacji uciekło co najmniej dwóch graczy – Vasco i Erdote. Dodatkowo zatrudnieni zawodnicy przez Barczącą zgodzili się zmniejszyć wymagania finansowe, ze względu na budżet organizacji. Budżet, w którym ostatecznie, według Dejfa, nie było miejsca na dużo zarabiającego trenera. Podkreślił również, że jednym z problemów w całej sytuacji było rozbicie komunikacji na niego i Wichersa.
W pewnym momencie się zczailiśmy, że nie specjalnie wiemy o czym ja z nim rozmawiałem, a o czym Kamil [prezes Barczącej, Wichers – przyp. red.]. […] Jeśli Blodgharm miałby do tego problem to sorry, rzeczywiście zje***iśmy, ale ani ja, ani Kamil, nie wiemy skąd się wziął ten verbal.
Dejf wspomina, że nie ma sobie do zarzucenia nic, ponad te kwestie komunikacyjne. Dodaje, że nie widzi powodu dla którego miałby coś takiego robić Blodgharmowi, którego szanuje jako trenera. Dejf nawiązuje do możliwości umówienia się na coś z trenerem w realiach braku budżetu:
Jeśli Blodgharm, uważa, że verbal padł jak ja z Kamilem byliśmy naj***ni na domówce i on wziął to jako pewnik, a potem jeszcze nie napisał do nas, czy to jest przyklepane […] ale musiałbym zwariować, żeby mu powiedzieć na domówce, że jesteśmy dogadani, tym bardziej, że nie przypominam sobie, żebyśmy rozmawiali o pieniądzach, w sensie, żebyśmy byli dogadani na jakąś kwotę. […] To na co my się dogadaliśmy, jak ja nawet nie wiem na ile?
Generalnie widać, że faktyczną osią quasi-sporu (bo tak jak było przytoczone wyżej, Blodgharm nie ma oczekiwań w stronę Barczącej) jest kwestia czy verbal był, czy go nie było. Ewentualnie kiedy zaczyna się verbal agreement. Na końcu tematu, Dejf zwraca się bezpośrednio do Blodgharma.
Jeśli Blodgharm czujesz się jakoś przez nas poszkodowany to sorry, aczkolwiek mam wrażenie, że historię o tym verbal agreemencie to sobie niestety troszeczkę dorobiłeś, albo źle zrozumiałeś jakieś nasze słowa.
Kto jest synem kogo?
Ostatecznie ciężko dojść do jednoznacznego wskazania winowajcy całego zajścia. Z jednej strony komunikacja Barczącej miejscami była nieidealna, a pewne rzeczy teoretycznie można było wziąć za pewne ustalenia. Z drugiej, może wystarczyłoby pytanie od trenera w stronę organizacji, czy na pewno są dogadani? Też nie jest pewne, co dokładnie wydarzyło się w Warszawie, po premierze filmu Barczącej, gdyż to wtedy miał paść verbal agreement. Zdaje się, że strony rozjechały się na poziomie definicji verbal agreementu i określeniu, czy on faktycznie padł, czy jednak nie.


Zostaw komentarz