Aurora, CS2

Wszystko albo nic dla Turków. Ostatnia szansa Aurory

Strona główna » Wszystko albo nic dla Turków. Ostatnia szansa Aurory

Aurora postawiła na ostatnią kartę, dokonując zmiany przed sezonem. Może się to skończyć sukcesem albo kompletną katastrofą – dlaczego?

Aurora i jej 2025 rok

2025 rok był słodko-gorzkim czasem dla Aurory. Po długim okresie przepychania się do czołówki i walki o swoje miejsce na szczycie, nareszcie się to udało. Od końcówki stycznia zespół tylko raz wypadł z pierwszej dziesiątki rankingu VRS, a stało się to zresztą na krótką chwilę. Skład wiele zyskał na przenosinach do nowej organizacji w kwietniu, bo ta zapewniła mu większą stabilizację.

Największą klątwą drużyny pozostawała niemoc w kwestii zdobywania trofeów. Jako Eternal Fire Turcy przyzwyczaili publikę do dochodzenia do dalekich etapów turniejów, by następnie odpaść w finale, półfinale czy ćwierćfinale. Pierwsze miesiące po dołączeniu do Aurory nie były inne – dodatkowo niespecjalnie poszło im na BLAST.tv Austin Major.

REKLAMA:
Reklama

Tę niemoc przełamał triumf na PGL Masters Bucharest w listopadzie. Wśród konkurentów nie było największych gigantów (nie rywalizowały Vitality, Spirit, Falcons, FURIA czy ich „nemesis” TheMongolZ), natomiast była to miła odmiana i zakończenie pewnego precedensu. Turcy wstawili do gablotki puchar.

Dlatego wobec StarLadder Budapest Major budzili ogromne oczekiwania. Ostatni turniej roku, najważniejszy w kalendarzu, na świeżo po wiktorii w Bukareszcie. Start od 2. fazy i… odpadnięcie z bilansem 1-3. Aurora przegrała z FaZe, PARIVISION i Astralis, będąc w każdym z tych spotkań faworytem. Istna katastrofa. Na świeżo po odpadnięciu wywiadu udzielił Engin „MAJ3R” Kukeli, który nieco zasugerował wtedy, że przyszłość drużyny wcale nie jest jasna.

Aurora zmienia. Dlaczego to ryzyko?

Aurora dokonała więc roszady. Tego można się było spodziewać, ale to wcale nie jest tak banalna decyzja. Na ławce usiadł najkrótszy stażem Samet „jottAAA” Koklu. To nie tak, że był on jakoś wyraźnie słaby – po prostu odstawał najmocniej względem roli, w jakiej występował. Jeśli do drużyny miał wejść ktoś nowy, to właśnie w jego miejsce. Organizacja sięgnęła po gracza z podobnym CV – Canera „soulflya” Kesiciego.

I jego, i Koklu łączy okres gry w Sangal, choć nigdy w tym zespole razem się nie przecięli. Ostatnie miesiące soulfly spędził w Fire Flux – przeciętnym, międzynarodowym zespole, który nigdy nie wszedł nawet do TOP 50 rankingu VRS. Kesici swego czasu uchodził nawet za spory talent tureckiej sceny, ale nijaki 2025 rok w jego wykonaniu sprawił, że jego ksywka nieco się zakurzyła.

Teraz dostał niepowtarzalną szansę od losu. Do Aurory przychodzi z góry narzuconymi priorytetami i będzie musiał wejść w buty zostawione przez jottę. Nie będzie to łatwe, a dodatkowo ciąży na nim innego rodzaju presja. Mianowicie były gracz Fire Flux musi okazać się wręcz… Mesjaszem Aurory.

Turcja to kraj z ograniczonymi perspektywami na scenie CS-a. Tu nie można przebierać bez liku w talentach i obiecujących młodych graczach. Nie wypalił projekt akademii Eternal Fire, która w zasadzie nie wypromowała żadnych ciekawych prospektów. Tureckie marki pokroju wspomnianych EF i Sangal nie tworzą już jednolitych składów, ściągając do siebie zagranicznych zawodników. Źródełko się wyczerpało – nie ma talentów na tureckiej scenie.

I dlatego soulfly jest ostatnią szansą Aurory, bo najzwyczajniej w świecie nie ma już alternatyw. Jeśli koncept z Kesicim nie wypali, trzeba będzie szukać alternatywnych opcji – również takich, które zakładają stworzenie międzynarodowego składu.

Udało się wdrożyć z sukcesem Aliego „Wicadię” Haydara Yelcina – jedyne objawienie ze stajni akademii Eternal Fire. Do pewnego czasu jottAAA też spełniał pokładane w nim oczekiwania. Soulfly nie może – on musi stanąć na wysokości zadania, a nawet zrobić to z konkretną nawiązką. Aurora w tym roku będzie celować w sukcesy i nie wystarczy już tylko dostawienie drugiego pucharu na półce. Zespół przede wszystkim potrzebuje solidnego, równego sezonu, który uzupełni dobrymi wynikami na Majorze. Tego w 2025 roku Turkom zabrakło.

Jeśli to się nie uda, to Aurorę czeka wieczna przeciętność, którą najpewniej organizacja sama ukróci, wyciągając z projektu wtyczkę. Tu potrzeba konkretów, bo ta drużyna chce być więcej niż tylko ciekawostką. Na razie Aurora przeciętnieje, a kolejnego „talenciaka” na podmiankę już tak łatwo nie znajdzie.

REKLAMA:
Reklama

Maciek Jędrzejak

W esportowych kręgach CS-owa konserwa, bo żaden inny tytuł mnie tak nie urzekł. Coś tam komentowałem, coś tam nadal "redaktorzę". Poza tym mocno siedzę w Ekstraklasie i Premier League, a noce - jeśli nie śpię - zarezerwowane są dla NBA.

Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Post navigation

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, polecamy również: