Aurora, CS2

„Ten finisz złamał mi serce”. Aurora jest w kropce

Strona główna » „Ten finisz złamał mi serce”. Aurora jest w kropce

To miał być ich turniej. Ich czas. Ich Major. Aurora zawiodła i przedwcześnie odpadła. Co dalej z tureckim składem?

Aurora zszokowała na Majorze

To zdecydowanie największa dotychczasowa niespodzianka na Majorze. Aurora, czyli najwyżej rozstawiony w rankingu uczestnik drugiej fazy StarLadder Budapest Major 2025, pożegnała się z rywalizacją. Turecki skład poległ 1:2 w decydującej o przetrwaniu serii z Astralis. I choć był faworytem tego meczu, to nie można sprowadzać tej klęski tylko do jednej serii – niejeden wyjadacz przegrał już z Nicolaiem „devicem” Reedtzem i jego Gwiazdami.

Aurorze dużo rzeczy w Budapeszcie nie poszło jak powinno. Z FaZe przegrała na żyletki, między innymi za sprawą świetnego clutcha Jakuba „jcobbba” Pietruszewskiego w krytycznym momencie spotkania. Z PARIVISION wynik był jeszcze bardziej stykowy – Rosjanie wygrali 13:11.

REKLAMA:
Reklama

Wreszcie dochodzimy do kwintesencji tego upadku, czyli ostatniej rundy decydującej mapy serii z Astralis. Aurora przegrała w niej sytuację „postplant” z przewagą 5v3. To był gwóźdź do trumny. Ostatni akt Turków na Majorze w Budapeszcie.

Ktoś może powiedzieć: „Ale przecież to nie koniec świata. Aurora dopiero co wygrała PGL Masters w Bukareszcie. Nie spisujmy tego roku na starty”. Jest w tym trochę racji, jednak na temat trzeba spojrzeć szerzej. Aurora nie jest już czarnym koniem, który cieszy się z każdego wygranego meczu. Ta drużyna stale stawała się coraz ambitniejsza. Niewątpliwie wstawienie do gabloty trofeum z Bukaresztu to duży sukces, ale nie zaspokoił on apetytów tureckiej piątki.

Przeciwnie – sprawił, że Turcy uwierzyli w siebie, scena zaczęła ich wreszcie postrzegać jako realnego przedstawiciela światowej czołówki, a nie skład, który tylko „bywa” w play-offach. W Budapeszcie występowali jako czwarta formacja rankingu VRS i ósma siła zestawienia HLTV. To wiąże się już z pewną odpowiedzialnością i oczekiwaniami.

Aurora miała Major na szczycie listy

Dwa tegoroczne Majory praktycznie spisane są na starty. Aurora zaczęła BLAST Austin Major od 3. fazy i odpadła z niej z bilansem 1-3. StarLadder Budapest Major to start od drugiego etapu i na nim koniec – eliminacja z dorobkiem 1-3. Engin „MAJ3R” Kukeli stanął wraz z całą drużyną na scenie po meczu z Astralis i udzielił dość mocnego wywiadu.

Byliśmy faworytami tej fazy, a odpadliśmy przedwcześnie. To dla nas duże rozczarowanie. Wierzę, że daliśmy z siebie wszystko, ale nie pokazaliśmy tego, na co było nas stać w tym sezonie.

Dopiero co wygraliśmy turniej w Bukareszcie, pracowaliśmy intensywnie na bootcampie i byliśmy pewni siebie. Na Majorze jednak wszystko działa inaczej – to nasza tragedia. Ten finisz złamał mi serce. Pokazywaliśmy się z dobrej strony w tym sezonie, jednak kończenie roku w taki sposób, na Majorze to katastrofa.

W oczach zawodników pojawiły się łzy. Głos Kukeliego kilkukrotnie zadrżał od emocji.

Walczyliśmy dla naszego kraju, naszych fanów, naszych rodzin, ale to nie wystarczyło. Przepraszam. Postaramy się wrócić i wyciągnąć z tego wnioski.

Nie wiem, jak podsumować ten sezon. Był w porządku – zapewne najlepszy, jaki zagraliśmy jako w pełni turecki skład. Mieliśmy wzloty, ale i upadki. Nie możemy przegrywać Traina (własnej mapy) jak dzisiaj.

Ta drużyna potrzebowała na tym Majorze czegoś znacznie więcej niż rezultatu, jaki finalnie osiągnęła. Po MAJ3RZE dawno nie było widać takiej bezradności – kapitan Aurory był wręcz zdruzgotany.

Turcja to specyficzny region na mapie Counter-Strike’a. Nie ma tu szerokiej puli klasowych zawodników, więc zmiany w zespole praktycznie nie wchodzą w grę, jeśli chce się utrzymać jednolity core. Z drugiej strony, czy rzeczywiście klęski na Majorach to powód do restrukturyzacji ekipy? To zagwozdka na okres między sezonami, natomiast fakt jest taki, że Aurora zawiodła. I to bardzo.

REKLAMA:
Reklama

Maciek Jędrzejak

W esportowych kręgach CS-owa konserwa, bo żaden inny tytuł mnie tak nie urzekł. Coś tam komentowałem, coś tam nadal "redaktorzę". Poza tym mocno siedzę w Ekstraklasie i Premier League, a noce - jeśli nie śpię - zarezerwowane są dla NBA.

Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Post navigation

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, polecamy również: