Minionej nocy zakończyły się zmagania podczas Fragadelphia Miami 2026. Snax, wraz z GamerLegion zakończyli zawody na najniższym stopniu podium.
Jest lekki niedosyt
GL przyleciało na Florydę jako jeden z faworytów do zgarnięcia trofeum i zainkasowania sporej dawki punktów VRS. Skład, który niedawno przeszedł sporo zmian, nie poradził sobie jednak bezbłędnie i zakończył zawody na 3. miejscu, pokonując w decydującym starciu ekipę M80.
Niedługo po zakończonym spotkaniu swoimi przemyśleniami podzielił się prowadzący Legionu – Janusz „Snax” Pogorzelski. W krótkiej rozmowie z Big D Polak podsumował grę swojego zespołu na przestrzeni całego turnieju.
Zwycięstwo w spotkaniu z M80 było dla GamerLegion niezwykle istotne, gdyż najprawdopodobniej dzięki wygranej w spotkaniu z jedną z majorowych rewelacji Snax i spółka zagwarantowali sobie udział w rozpoczynającym się niebawem Intel Extreme Masters w Krakowie!
Pogorzelski nie krył podekscytowania czekającym go wyzwaniem. – To świetna informacja, Kraków jest moim rodzinnym miastem, mieszkam bardzo niedaleko od areny, więc nie mogę się doczekać startu IEM-a – tłumaczył.
Mistrz świata z 2014 roku dał do zrozumienia, iż GamerLegion potrzebuje czasu na poukładanie wszystkiego jak należy. Podkreślił, iż przygotowanie do rywalizacji w Miami było niewystarczająco intensywne, aby liczyć na coś więcej.
Myślę, że trzecie miejsce jest całkiem okej i możemy cieszyć się z tego rezultatu. Trzeba pamiętać, że graliśmy razem zaledwie 4 dni przed startem zmagań. Zarówno ja, jak i ZTR musimy przystosować się do nowych pozycji, więc wyglądało to mniej więcej na grę z dwoma stand-inami.
GL potrzebuje czasu
Snax dosadnie zaznaczył, iż czuł się dobrze przygotowany do rywalizacji w kontekście indywidualnym, lecz potrzebuje przestrzeni, a przede wszystkim zgrania z PR’em, aby móc liczyć na coś więcej. Polak dał jasno do zrozumienia, iż dopiero z Czechem skład będzie mógł rozpocząć przygotowania do następnych turniejów – Momentami czuliśmy się trochę jak mix, który nie jest jeszcze zespołem bezbłędnie funkcjonującym, lecz dołączenie Oldřicha powinno naprawić sytuację – przyznał.
Podczas wywiadu nie zabrakło także charakterystycznego dla Janusza wątku humorystycznego. Zawodnik w zabawny sposób podziękował polskim fanom za wsparcie i ciepłe słowa, dając jednocześnie optymistyczną perspektywę dla kibiców z naszego kraju. – Oczywiście dzięki za wsparcie i kibicowanie, pozdrawiam Was i widzimy się u mnie na streamie – zakończył.


Zostaw komentarz